Podobne zainteresowanie wzbudza sytuacja Agaty Kornhauser-Dudy, która przez ostatnie dziewięć lat towarzyszyła mężowi jako Pierwsza Dama, a wcześniej – jako nauczycielka języka niemieckiego – zawiesiła karierę zawodową. Jakie środki finansowe będą przysługiwać tej prezydenckiej parze po opuszczeniu Pałacu?
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, po zakończeniu kadencji prezydent RP otrzymuje świadczenie emerytalne w wysokości 75% swojego wynagrodzenia z czasów urzędowania. Andrzej Duda, pytany o tę kwotę w rozmowie z Kanałem Zero na początku lutego 2024 roku, oszacował, iż „na rękę” będzie otrzymywał około 11–12 tys. zł miesięcznie.
– Nie uważam tej kwoty za wygórowaną – zaznaczył Duda. Dodał również, iż świadczenie to przysługuje w tej chwili zaledwie trzem osobom w kraju, co czyni je wyjątkowym i prestiżowym, ale też odzwierciedlającym specyficzny ciężar odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą najwyższy urząd w państwie.
Sytuacja Agaty Kornhauser-Dudy jest inna, ale nie mniej istotna. Przez całą prezydenturę męża była formalnie na bezpłatnym urlopie z pracy nauczycielki, co mogło znacząco wpłynąć na wysokość jej przyszłej emerytury. W odpowiedzi na tego typu przypadki w 2021 roku uchwalono przepisy, które umożliwiają opłacanie przez państwo składek emerytalnych i społecznych dla Pierwszych Dam.
Zgodnie z tymi przepisami, Agata Duda podlega obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym, m.in. emerytalnemu, rentowemu i chorobowemu, a podstawą wymiaru składek jest prognozowane przeciętne wynagrodzenie miesięczne. W 2024 roku to kwota 7824 zł, a prognozy na 2025 mówią już o 8673 zł.
Według szacunków, do końca 2024 roku na koncie ZUS Agaty Dudy znajdzie się już około 118 tys. zł, a po zakończeniu drugiej kadencji jej męża suma ta powinna wynieść około 130 tys. zł. Choć nie jest to gwarancja wysokiej emerytury, znacząco poprawia to jej sytuację finansową względem wcześniejszych Pierwszych Dam, które nie miały opłacanych składek z budżetu państwa.