Podczas gdy świat pędzi przed siebie, w Rogowie Opolskim czas postanowił się zatrzymać, ale tylko po to, by poczytać dobrą książkę. Otwarta właśnie wystawa w opolskiej Galerii WuBePe to dowód na to, iż zabytkowe mury najlepiej czują się wtedy, gdy tętnią życiem, sztuką i… zapachem starodruków.
Zazwyczaj zamki kojarzą nam się z surowym chłodem kamienia, zakurzonymi zbrojami i dumnym milczeniem przeszłości. Jednak Zamek w Rogowie Opolskim od lat wymyka się tym stereotypom. Dzięki wizji Romana Sękowskiego, który w 1965 roku „zameldował” tam Wojewódzką Bibliotekę Publiczną, budowla ta zyskała drugie, niezwykle intelektualne życie. Wernisaż, który odbył się 5 lutego, był pięknym podsumowaniem tej symbiozy.
Ekspozycja „Zamek w Rogowie Opolskim – perełka Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Opolu” to nie jest kolejna sucha lekcja historii. To raczej miłosny list artystów do architektury. Na ścianach galerii przy Piastowskiej 20 spotkały się różne spojrzenia: od nasyconych kolorami olejów i akryli, przez eteryczne akwarele, aż po surową, czujną fotografię.
Trzynaścioro artystów (m.in. Dorota Kania, Marek Kosiński czy Milena Żmudzka) udowodniło, iż Rogów to nie tylko „obiekt”, ale przede wszystkim emocja. Prace powstawały podczas pikników, warsztatów i Narodowego Czytania – widać w nich słońce przedzierające się przez parkowe liście i skupienie towarzyszące międzypokoleniowym spotkaniom. To zamek, w którym zamiast duchów, spotkać można kogoś z pasją.
Największym smaczkiem wystawy są jednak elementy, które na co dzień drzemią bezpiecznie w zamkowych archiwach. Mowa o rzadkich starodrukach i historycznych zdjęciach. To one przypominają nam, iż Oddział Zbiorów Specjalnych i Zabytkowych to nie tylko nazwa na tabliczce, ale prawdziwy skarbiec kultury regionu. Rękopisy i mapy, które przetrwały wieki, dziś są częścią naszej codzienności, dostępną na wyciągnięcie ręki (choć oczywiście w odpowiednich rękawiczkach!).
Wystawa potrwa tylko do 25 lutego. Warto znaleźć chwilę między kawą a obowiązkami, by wejść do Galerii WuBePe. Nie tylko po to, by podziwiać talent lokalnych twórców, ale by przypomnieć sobie, iż mamy na Opolszczyźnie miejsce unikalne w skali kraju. Miejsce, gdzie historia nie stoi na pomniku, ale siedzi z nami przy stole i zachęca do twórczego dialogu.
Zamek w Rogowie to nasza wspólna „perełka”. A dzięki tej wystawie, każdy z nas może poczuć się przez moment jego kustoszem.
Informacje praktyczne: Wystawa w Galerii WuBePe (ul. Piastowska 20) czynna jest:
-
Poniedziałek – środa: 10.00–16.00
-
Czwartek – piątek: 10.00–18.00
A na marginesie wystawy proponujemy wycieczkę do zamku. Zamek w Rogowie Opolskim ma więcej żyć niż niejeden bohater powieści. Zanim Gutenberg wpadł na pomysł druku, w Rogowie już był kościół, była dziesięcina i byli właściciele z nazwiskami tak średniowiecznymi, iż brzmią jak zaklęcia: Cunadoo, Bernkonus. Potem przyszli Beesowie – ludzie pióra i dworu – a na przełomie XV i XVI wieku Jan Rogojski najpewniej stwierdził, iż skoro Rogów, to i zamek musi być. I zaczął budować.
Zamek zmieniał się jak moda: rósł, obrastał skrzydłami, dorobił się krużganków, a w XIX wieku klasycystycznej elegancji od strony kościoła. Nie miał w zwyczaju dramatycznie się walić ani ginąć w kataklizmach. Przetrwał wojny, plotki o zniszczeniach i czasy, gdy był… przedszkolem oraz magazynem zboża. Mało który zamek może pochwalić się taką elastycznością życiorysu.
Najciekawsze zaczęło się jednak w XX wieku. W 1965 roku Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Opolu wprowadziła się do Rogowa z książkami. I to nie byle jakimi. Od 1976 roku zamek stał się domem dla starodruków, rękopisów, map i grafik – w sumie kilku tysięcy obiektów, w tym rękopisów sięgających XIV wieku i starodruków pamiętających czasy, gdy książka była luksusem, a nie plikiem.
W rogowskich murach spotykają się więc książęta opolscy, Byron w liście do Paula von Haugwitza, Beethoven w tle pewnej poetyckiej rezygnacji oraz kartografowie, którzy rysowali Śląsk, zanim jeszcze było wiadomo, jak dokładnie go narysować. Zamek nie tylko stoi i wygląda – on czyta. A przy okazji pozwala czytać innym.
I chyba to jest w tej historii najzabawniejsze i najpiękniejsze zarazem: iż miejsce stworzone do obrony dziś broni pamięci, a dawna siedziba możnych okazała się idealnym schronieniem dla książek, które – jak widać – znalazły tu bardzo dobry adres.
Fot. Joanna Cichosz, Katarzyna Hermasz / WBP i Melonik





