Legendarny gitarzysta dzieli się spostrzeżeniami
Lider Black Label Society, Zakk Wylde, odniósł się w wywiadzie dla chicagowskiego Rebel Radio do niedawnego komentarza basisty Mötley Crüe, Nikkiego Sixxa, który stwierdził, iż „nie wierzy w wydawanie pełnometrażowych płyt w dzisiejszych czasach”.
– Jestem w stanie go zrozumieć. Dzisiaj to co innego niż wtedy, gdy nagrywaliśmy „No More Tears” z Ozzym. Pamiętam, co Ozz mówił o początkach grania Black Sabbath: „Zakk, nagrywaliśmy płytę, jechaliśmy na kilka miesięcy w trasę, a potem wracaliśmy do studia i pracowaliśmy nad kolejnym albumem”. Ich pierwszy album ukazał się w 1970 roku. Album „Paranoid” również. Trzeci album, „Master of Reality”, w 1971. „Vol.4” w 1972. W 1974 „Sabbath Bloody Sabbath”, a rok później „Sabotage”. Sześć albumów w ciągu pięciu lat! To szaleństwo. Ale oni też nie grali tyle co zespoły w dzisiejszych czasach. w tej chwili można wydać płytę i promować ją koncertami przez przynajmniej dwa lata. Nie przeszkadza mi to, bo dzięki temu jest większa szansa na przyswojenie albumu przez słuchacza – mówi Zakk Wylde.
Ostatni album Black Label Society, „Engines Of Demolition” ukazał się w marcu 2026 roku. Zespół pojawi się w Polsce 2 kwietnia, gdzie wystąpi w krakowskiej Tauron Arenie razem z Megadeth i Testament.











