Zaginięcie środków walki jako zagrożenie bezpieczeństwa publicznego*

janwojtasik.pl 4 godzin temu

Dr hab. Ryszard Jaworski**

Pojęcie „środki walki” odnosi się do broni i materiałów wybuchowych. Natomiast „zaginięcie” jest terminem umownym i na tyle szerokim zakresowo, aby uwzględnić to, iż w chwili ujawnienia braku środków walki w magazynie broni lub pododdziale nie znamy jeszcze motywu działania sprawcy i trudno dokonać kwalifikacji prawnej zdarzenia. Problem ma znaczenie historyczne, ma początek w okresie PRL, chociaż nie można wykluczyć, iż wystąpi on ponownie. Przypadków zaginięcia środków walki w Siłach Zbrojnych PRL było kilkadziesiąt rocznie. Ginęła najczęściej broń strzelecka: karabiny, pistolety, środki pozoracji pola walki (petardy) lub materiały wybuchowe.[1] Przypadki te były ukrywane przez opinią publiczną. Dopiero w latach 90. pojawiały się w środkach masowego przekazu informacje o niektórych najpoważniejszych zdarzeniach.

Na podstawie okoliczności „zaginięcia” można zdarzenia polegająca na zaginięciu środków walko wstępnie zakwalifikować jako: kradzież, zagubienie spowodowanym nietrzeźwością żołnierza, zabór chwilowy w celu zemsty na przełożonym. Dla oceny stopnia zagrożenia potencjalnego bezpieczeństwa publicznego ważne sa możliwe motywy, jakimi kierowali się sprawcy tych zdarzeń. jeżeli okoliczności zaginięcia wskazywały na kradzież, to motywów mogło być klika. Najpoważniejsze zagrożenie bezpieczeństwa publicznego stwarza zabór broni w celu popełniania przestępstw[2] (terror, zabójstwa, rozboje- kazus podany w monografii WSP). Mniej poważne zagrożenia istniałyby wtedy, gdy motywem kradzieży były: uprawianie kłusownictwa[3]. chęć popisywania się przez kolegami posiadaniem broni, tworzenie „kolekcji” broni. W praktyce wojskowe organa ścigania przyjmowały motywy

stwarzające najpoważniejsze zagrożeni, co determinowało intensywność, zakres i formy działań wykrywczych.

W przypadku zagubienia środków walki (najczęściej spowodowanego nietrzeźwością żołnierza) również istniało zagrożenie. Polegało ono na możliwości przejęcia broni przez osoby przypadkowe i użycia jej do celów przestępczych. Brano również pod uwagę symulowanie „zagubienia” przez takiego żołnierza, a zatem istnienie motywów wymienionych wyżej przy kradzieży. Weryfikowano więc okoliczności zdarzenia, a zwłaszcza prawdziwość relacji żołnierza, jak też zeznań jego kolegów z oddziału (ilość i rodzaj spożytego alkoholu). jeżeli motywem mogła być zemsta żołnierza na bezpośrednim przełożonym lub na dowódcy jednostki, to zagrożenie społeczne było najmniejsze. Na taki motyw wskazywały wstępne przesłuchania żołnierzy, jeżeli mówili oni o niewłaściwym traktowaniu ich przez dowódcę. Zaginięcie środków walki powodowało zawsze odpowiedzialność dyscyplinarną dowódcy, utratę awansu itp.. Sprawca chwilowego zaboru przeważnie podrzucał środek broń lub materiał wybuchowy po kilku tygodniach w widocznym miejscu, co eliminowało zagrożenie.

Zaginięcie broni, materiałów wybuchowych lub amunicji było traktowane bardzo poważnie przez wojskowe organa ścigania z uwagi na wskazane wyżej zagrożenia. Ocena ta uwzględniała liczbę amunicji; jeżeli zaginął karabin automatyczny z magazynkiem, to liczba potencjalnych ofiar mogła teoretycznie wynosić 30 osób, w przypadku pistoletu było to kilka osób. W takich przypadkach podstawowym celem było i jest odzyskanie broni, gdyż dopiero wtedy usuwane jest zagrożenie, a jego skala może być oceniana przez pryzmat motywów, jakimi mógł kierować się sprawca. Nawet, jeżeli sprawca będzie wykryty, ale broni się nie odzyska, to zagrożenie trwa nadal. Zdarzenia te stwarzały poważne problemy wykrywcze i dowodowe, ponieważ zwykle nie było śladów przydatnych do wykrycia sprawcy. Ślady pozostają przy włamaniu, ale i tak nie zawsze nadają się do identyfikacji sprawcy. Inne sposoby zaboru tych przedmiotów nie pozostawiają śladów. Dodatkową trudność sprawiało ukrywanie zdarzeń, niekiedy przez kilka miesięcy, przez osoby odpowiedzialne za prowadzenie magazynu broni, zatem nie zawsze dało się ustalić czas zaginięcia, a tym samym krąg możliwych sprawców.[4] W większości przypadków jedynym śladem był ślad pamięciowy u sprawcy lub u osoby z nim współdziałającej. Sposobem ujawnienia tego śladu jest sprawdzenie zjawisk psychicznych i fizjologicznych towarzyszących temu śladowi – badanie poligraficzne (wariograficzna). Takie badania zostały wdrożone przez dawną Wojskową Służbę Wewnętrzną już w 1969 roku.[5] Efekty tych badań były bardzo pozytywne – odzyskiwano większość egzemplarzy broni, chociaż nie zawsze sprawca stawał przez sądem.[6] Badania wykonywano przy użyciu poligrafu, czyli aparatu rejestrującego parametry fizjologiczne człowieka takie jak: ciśnienie krwi, puls, oddech, zmiany w przewodnictwie elektrycznym skóry. Żołnierzowi zadawano zestaw pytań na które odpowiadał twierdząco lub przecząco, zgodnie z prawdą. Taki test zawierał trzy kategorie pytań: krytyczne (nr 3, 5, 8, 9 – oznaczone czcionką pogrubioną), kontrolne (nr 6 i 10) oraz neutralne (nr: 1, 2, 4, 7 – oznaczone kursywą). Przykład takiego zestaw pytań:

1. Czy ma pan na imię Wojciech?

2. Czy urodził się pan w lipcu?

3. Czy wie pan, kto zabrał pistolet?

4. Czy uczył się pan w technikum?

5. Czy to pan zabrał pistolet?

6. Czy oszukał pan dowódcę w sprawie przepustki?

7. Czy mieszka pan w Otwocku?

8. Czy wie pan, gdzie teraz jest ten pistolet?

9. Czy sprawca kradzieży miał wspólnika?

10. Czy oszukał pan nauczyciela w technikum?

Jeśli uwagę i emocje osoby badanej wzbudzały pytania kontrolne, to było bardzo małe prawdopodobieństwo, aby uczestniczyła ona w zaborze pistoletu. Interpretacja zmian parametrów fizjologicznych na tle odpowiedzi po zadanych pytaniach pozwalała na wykluczenie badanego z kręgu podejrzanych lub uznanie go za osobę nieprawdomówną.[7]

W ogromnej większości przypadków odzyskiwano broń, gdyż sprawcy ja podrzucali lub przyznawali się i oddawali broń. jeżeli tego efektu nie uzyskano, to w uzyskiwano inne korzyści, takie jak: wykluczenie osób nietrafnie podejrzewanych (nie były one więcej nękane przesłuchaniami), zmianę wersji osobowej (po wykluczeniu osób typowanych) i ustalenie innej grupy (rezerwiści), co później prowadziło do wykrycia faktycznych sprawców.[8]

Na początku lat dziewięćdziesiątych w ramach reorganizacji sił zbrojnych (co objęło także wojskowe organa ścigania) zlikwidowano wydział techniki kryminalistycznej w strukturach WSW. W tym samym czasie nasilił się problem zaginięć środków walki, gdyż po roku 1990 pojawiło się nowe zjawisko – kradzież masowa pistoletów wojskowych. Pistolety te pożądane przez przestępców, którzy byli przekonani, iż cechy łusek i pocisków broni wojskowej nie były rejestrowane w zbiorach policyjnych. W nowej sytuacji wojskowe organa ścigania korzystały także z ekspertów cywilnych, stąd właśnie moja znajomość tego zagadnienia.

Przykładem zagrożenia społecznego i jego skutecznego usunięcia dzięki badań poligraficznych jest przypadek kradzieży pistoletów z okrętu „Grunwald”.[9] W dniu 6 grudnia 1995 r., rano, stwierdzono włamanie do magazynu broni na okręcie wojennym „Grunwald”. Skradzione zostały wszystkie znajdujące się w nim pistolety (25 sztuk) oraz jeden karabin automatyczny (w magazynie było ich więcej). Okręt stał przy nabrzeżu, w jednym z portów wojennych. Włamanie mogło być dokonane tylko w nocy, trudno jednak było określić godzinę, ponieważ wartownicy spali w kajutach zamiast pilnować okrętu. Istniało duże zagrożenie, ponieważ znaczna ilość (25 sztuk) i rodzaj (pistolety) broni wskazywały, iż kradzieży dokonano na potrzeby grupy przestępczej lub w celu sprzedaży pistoletów przestępcom. Bez wątpienia broń ta służyłaby do zabójstw i napadów rozbójniczych. Pistolety skradziono razem z magazynkami zapasowymi (razem 16 naboi).

Sprawcą musiał być jeden z marynarzy, a co najmniej marynarz był wspólnikiem sprawcy:

1. Było niemożliwe, aby ktoś obcy dostał się na teren strzeżonego portu, następnie na okręt, a później oddalił się z dużym i ciężkim ładunkiem pozostając nie zauważonym przez nikogo.

2. Sprawca musiał wiedzieć o zawartości magazynu i jego usytuowaniu.

3. Sprawca musiał znać zwyczaje załogi podczas wachty nocnej.

Motywów działania mogło być kilka:

1. Chęć zysku (sprzedaż pistoletów).

2. Przynależność do grupy przestępczej, która niewątpliwie dokonywałaby rozbojów, a może choćby zabójstw.

3. Zamiar przystąpienia sprawcy do grupy przestępczej (gdzie pistolety stanowiłyby „wkład” kandydata).

Każdy z tych motywów należało interpretować jako bardzo wysokie zagrożenie bezpieczeństwa publicznego. Te wersje obejmowały wszystkich marynarzy, łącznie ponad 70 osób. Organa ścigania zdecydowały o poddaniu całej załogi okrętu badaniom poligraficznym. Ekspert Żandarmerii Wojskowej przeprowadził badania poligraficzne większości załogi okrętu i wykluczył ich udział w zdarzeniu. Nie wszyscy marynarze zgodzili się na badanie, wątpiąc w obiektywizm eksperta wojskowego. Dlatego prokuratur zdecydował się na korzystanie z eksperta cywilnego (badałem 7 osób). U badanych pojawiły się reakcje fizjologiczne dające podstawę do wykluczenia hipotezy o sprawstwie kradzieży lub pomocnictwie. Badania te zakończyły się pod koniec marca (prawie 4 miesiące po kradzieży).

Ekspertyzy poligraficzne wykluczyły udział w kradzieży wszystkich marynarzy. Prokuratur zaakceptował wyniki tych ekspertyz. Żandarmeria Wojskowa podjęła wtedy wersję dotyczącą marynarzy, którzy odeszli do rezerwy. Jeden z nich okazał się sprawcą i przyznał się do kradzieży. Odzyskano ponad 20 pistoletów. Człowiek ten działał pojedynczo, a pistolety ukradł za namową innej osoby, która miała zamiar sprzedawać je przestępcom. Organizator i wykonawca tej kradzieży zostali wykryci.

Natomiast motyw zemsty i ewolucję zagrożenia społecznego oraz sposób jego usunięcia ilustruje poniższy przypadek zaginięcia karabinów maszynowych. W jednej z jednostek wojskowych na terenie Śląskiego Okręgu Wojskowego stwierdzono zaginięcie dwóch karabinów maszynowych znajdujących się na wyposażeniu czołgów. Była to broń nietypowa, bowiem karabiny sprzężone były z armatą czołgu i miały elektryczny spust (mogły strzelać tylko po podłączeniu akumulatora). Zostały one wymontowane z dwóch czołgów, czołgi były zakonserwowane, stanowiły zapas nienaruszalny, stały w garażach pilnowanych stale przez wartowników. Trudno było ustalić datę zaginięcia, gdyż takie garaże otwierano rzadko. Tym samym nie wiadomo było, który wartownik dopuścił się zaniedbań, czy wręcz sam wymontował broń. Natomiast sprawcą musiał być żołnierz, bowiem na teren koszar trudno się przedostać, a demontaż karabinów wymagał odpowiednich umiejętności. Wymiary karabinu, jego znaczny ciężar (masywny zamek) i konieczność podłączenia akumulatora, wykluczały jego użycie do zabójstwa lub napadu. Przemawiało to za motywem zemsty na dowódcach, gdyż zdarzenie takie powodowało odpowiedzialność dyscyplinarną przełożonych wszystkich szczebli (dowódca kompanii, batalionu, pułku). Zagrożenie społeczne było mało realne Zaginięcie ujawniono dwa tygodnie przed odejściem do rezerwy dużej liczby żołnierzy. Wśród nich mógł być sprawca, który uniknąłby wykrycia. Dowódca pułku zagroził, iż nie wypuści rezerwistów, dopóki karabiny się nie odnajdą. Powstała wśród żołnierzy bardzo nerwowa atmosfera, gdyż wyjście do cywila było najbardziej oczekiwaną datą dla wszystkich z nich. Żołnierze zagrozili, iż wyjadą czołgami na ulice miasta, jeżeli nie wyjdą do rezerwy w terminie. Groźba ta była realna. Zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców stało się bardzo poważne, biorąc pod uwagę gabaryty czołgów, ograniczoną manewrowość i widoczność kierowcy. Autorytet dowódcy byłby podważony, gdyby uległ żołnierzom. Badania poligraficzne zarządzone przez Żandarmerię Wojskową objęły najbardziej prawdopodobnych sprawców. Było to aż 16 osób, głównie wartownicy. Wynik badań pozwolił wykluczyć udział tych żołnierzy w zdarzeniu. Ryzyko, ze sprawca kradzieży znajdzie się poza jednostką było wyeliminowane. Tuż po zakończeniu badań karabiny zostały podrzucone poza terenem jednostki. Dowódca nie musiał realizować swojej groźby. Sprawca jednak przez cały czas był nieznany. Wykluczenie żołnierzy skłoniło oficerów Żandarmerii do hipotezy, iż motywem sprawcy było spowodowanie zmian kadrowych na wyższych szczeblach pułku, w szczególności spowodowanie odpowiedzialności dyscyplinarnej dowódcy. Nowa wersja osobowa obejmowała dwóch oficerów – dowódców plutonów. Wynik badania zdecydowanie wykluczał jednego z nich i równie zdecydowanie obciążał drugiego. Wyniki badania poligraficznego były jedynymi dowodami i nie wystarczyły prokuratorowi do postawienia zarzutu karnego.

Badania poligraficzne błędnie utożsamiane są z wykrywaniem sprawcy, tymczasem – jak wskazują podane przykłady – krąg podejrzewanych liczy zwykle kilkanaście, a niekiedy kilkadziesiąt osób. Sprawca zwykle działał pojedynczo, toteż ogromna większość podejrzewanych była niewinna. Tym ludziom badania te pozwalają oczyścić się z podejrzeń.

Po drugie – zmiana wersji osobowej stwarza szansę wytypowania, a następnie wykrycia adekwatnych sprawców i odzyskania środków walki, co usuwało dalsze zagrożenie. Wdrożenie badań poligraficznych do działań wykrywczych było więc bardzo dobrą decyzją. Trzeba podkreślić, iż eksperci Żandarmerii Wojskowej byli otwarci wobec osób spoza wojska, prowadzili dla nich wykłady i szkolenia praktyczne, dzięki czemu metoda ta w szerszym zakresie była i jest stosowana w działaniach Policji i cywilnej Prokuratury.

Wskazane wyżej efekty stosowania tej metody skłoniły do wdrożenia jej także do procedury rekrutacyjnej do służb bezpieczeństwa państwa, początkowo do ABW, a w tej chwili do wszystkich, oprócz Policji. Dzięki temu można ujawnić kandydatów niepożądanych, takich jak: powiązanych ze środowiskiem przestępczym, narkomanów, uzależnionych od hazardu, alkoholu, narkotyków. Podane przykłady są istotnym uzasadnieniem jej trafności.

Literatura:

J. Bieńkuński, Rozwój badań poligraficznych (wariograficznych) w siłach zbrojnych RP w latach 1969- 1998. Wydanie własne Autora, Warszawa 2002.

R. Jaworski, Opinia z ekspertyzy poligraficznej jako dowód odciążający, Wyd. Kolonia Limited, Wrocław 1999.

R. Jaworski, Konfrontacyjne badania poligraficzne, wyd. IES.

R. Jaworski, Poligraf jako narzędzie weryfikacji wersji śledczych, Wyd. Wyższa Szkoła Prawa we Wrocławiu, Wrocław 2018.

R. Jaworski, Situational Sequencing Tests in Polygraph Examination, Wyd. U. Wr., Wrocław, 2008, s. 45-50.

W. Kuboń, L. Wiśniewski, M. Jóźwiak, Zastosowanie wariografu w praktyce, Problemy Kryminalistyki 1976, nr 3-4 (nr 121 – 122).

J Reid, F. Inbau, Truth and Deception – The Polygraph (lie detector) Technique, Baltimore 1977.

J. Widacki, M. Jóźwiak, Elementarne zasady wykorzystania poligrafu q sprawach kryminalnych, Materiały Konferencji „Wykorzystanie badań poligraficznych w sprawach kryminalnych”, Katowice 1978, tom. 4.

J. Widacki, Badania poligraficzne w Polsce, Oficyna Wydawnicza AFM, Kraków 2014.

[1] W okresie PRL liczebność sił zbrojnych przekraczała 300 000 żołnierzy, z czego zdecydowana większość stanowili żołnierze służby zasadniczej. Byli to bardzo młodzi mężczyźni, traktujący służbę wojskową przeważnie jako bardzo uciążliwy obowiązek trwający aż dwa lata. Warunki odbywania służby były dolegliwe.

[2] Por. przypadek opisany w monografii: R. Jaworski, Poligraf jako narzędzie weryfikacji wersji śledczych, Wyd. WSP we Wrocławiu, Wrocław 2018, s. 201-213.

[3] Por. przypadek opisany w monografii: R. Jaworski, Konfrontacyjne badania poligraficzne, wyd. IES, s.49-

[4] Magazynierzy i dowódcy pododdziałów mieli nadzieję na odnalezienie broni, a ponadto obawiali się działań organów ścigania, które agresywnością chciały przestraszyć sprawcę i skłonić do oddania broni (niekiedy dawało to pożądany efekt), ale ubocznym skutkiem były negatywne emocje wielu niewinnych żołnierzy, także kadry.

[5] 5 Por:. J. Bieńkuński, Rozwój badań poligraficznych (wariograficznych) w siłach zbrojnych RP w latach 1969-1998. Wydanie własne Autora, Warszawa 2002, s. 11.

[6] Eksperci WSW wykonywali badania przy użyciu poligrafu także w sprawach o zabójstwa prowadzone przez cywilną prokuraturę. Więcej piszą o tym autorzy innych publikacji: W. Kuboń, L. Wiśniewski, M. Jóźwiak, Zastosowanie wariografu w praktyce, Problemy Kryminalistyki 1976, nr 3-4 (nr 121 – 122), J. Widacki, M. Jóźwiak, Elementarne zasady wykorzystania poligrafu w sprawach kryminalnych, Materiały Konferencji „Wykorzystanie badań poligraficznych w sprawach kryminalnych”, Katowice 1978, tom. 4.

[7] Opis techniki znajduje się m.in. w monografii R. Jaworski, Konfrontacyjne badania poligraficzne, wyd. IES.

[8] Zdarzenie takie opisane jest w monografii: R. Jaworski, Poligraf jako narzędzie weryfikacji wersji śledczych, Wyd. Wyższa Szkoła Prawa we Wrocławiu, Wrocław 2018, s. 201-213.

[9] Przypadek ten, wraz z kopiami zapisów przedstawiony jest w monografii R. Jaworski, Situational Sequencing Tests in Polygraph Examination, Wyd. U. Wr., Wrocław, 2008, s. 45-50.

*Referat przygotowany na III Kongres Nauk o Bezpieczeństwie, 22–23 października 2025 r. we Wrocławiu

**Prof. Wyższej Szkoły Prawa we Wrocławiu

Idź do oryginalnego materiału