Zabawki, które wciąż mają coś do powiedzenia

filmweb.pl 5 dni temu
Zdjęcie: plakat


Są takie serie filmowe, które nie tyle się ogląda, co do których się wraca jak do pudełka ze starociami na strychu. Od pierwszej części "Toy Story" niezmiennie robi coś wyjątkowego – opowiada o rzeczach, które dotyczą każdego z nas, choć głównymi bohaterami są zwykłe zabawki.. Piąta część mogła być ryzykownym krokiem. Kolejnym powrotem, który pachnie odgrzewaniem emocji. A jednak – i to trzeba powiedzieć od razu – "Toy Story 5" nie tylko broni swojego istnienia, ale momentami przypomina, dlaczego ta marka stała się czymś więcej niż serią filmów dla dzieci.

  • Disney/Pixar

Fabuła tym razem osadzona jest w świecie, w którym zabawki muszą zmierzyć się z czymś znacznie trudniejszym niż nowy właściciel czy przeprowadzka – z technologią. Gdy Bonnie dostaje nowoczesny tablet Lilypad, świat znanych nam zabawek zaczyna się chwiać. Nie chodzi już tylko o to, czy dziecko ich kocha, ale czy w ogóle jeszcze potrzebuje tradycyjnej zabawy. Pixar bardzo sprytnie ustawia konflikt: nie jest to walka dobra ze złem, tylko starcie dwóch sposobów dorastania.

Największą siłą filmu jest to, iż nie traktuje widza jak wyłącznie dziecka ani wyłącznie dorosłego. Dzieci dostają tu kolorową, dynamiczną przygodę, pełną gagów, nowych postaci i energii, która nie pozwala się nudzić. Dorośli natomiast czytają między obrazami coś innego – opowieść o tym, jak zmienia się dzieciństwo, jak technologia wypiera tradycyjne formy relacji i jak trudno pogodzić się z tym, iż świat idzie dalej, choćby jeżeli my chcielibyśmy go zatrzymać.

Ważnym elementem jest powrót znanych bohaterów. Chudy i Buzz nie są już tymi samymi zabawkami co kiedyś – i dobrze, bo film nie udaje, iż czas się zatrzymał. Ich relacja ma w sobie zmęczenie, doświadczenie, ale też coś bardzo prostego: lojalność, która nie potrzebuje wielkich deklaracji. Twórcy w końcu poświęcają Jessie więcej uwagi, dzięki czemu jej postać zyskuje głębię i staje się jednym z emocjonalnych filarów opowieści.

  • Disney/Pixar

Nowe postacie, zwłaszcza Lilypad, nie są tylko dodatkiem do historii. To symbol zmiany, która nie jest ani dobra, ani zła – po prostu nieunikniona. Film nie demonizuje technologii w prosty sposób, co jest jego dużą zaletą. Zamiast tego pokazuje, iż ekran może być równie atrakcyjny jak zabawka, ale niesie inne ryzyka: izolację, rozproszenie, utratę wspólnej wyobraźni. To bardzo aktualne, ale podane bez moralizatorskiego tonu.

Pixar po raz kolejny udowadnia, iż w dziedzinie animacji wciąż wyznacza standardy. Każdy kadr zachwyca dbałością o detale, kolory są pełne życia, a bohaterowie poruszają się z taką swobodą i naturalnością, iż po kilku minutach przestaje się myśleć o nich jak o komputerowo wygenerowanych postaciach.

Nie wszystko jednak działa idealnie. Momentami scenariusz zbyt mocno chce powiedzieć "coś ważnego" i wtedy historia lekko zwalnia. Są też fragmenty, w których emocjonalne uderzenie jest przewidywalne – Pixar przez cały czas potrafi wzruszyć, ale nie zawsze z zaskoczenia. Widać, iż seria niesie już bagaż poprzednich części, który trudno całkowicie unieść bez powtórzeń.

Mimo tego "Toy Story 5" ma w sobie coś uczciwego. Nie udaje, iż jest rewolucją, ale też nie idzie na łatwe odcinanie kuponów. To film o zmianie – tej w świecie, w dzieciach i w nas samych. I choć opowiedziany przez zabawki, mówi bardzo poważnie o tym, jak gwałtownie zmienia się dzieciństwo i jak trudno za nim nadążyć.

  • Disney/Pixar

Dla dzieci będzie to po prostu kolejna wielka przygoda Chudego i Buzza. Dla dorosłych – przypomnienie, iż każda zabawka kiedyś trafia z powrotem do pudełka. I iż to pudełko czasem otwiera się już tylko w pamięci.
Idź do oryginalnego materiału