ZAANGAŻOWANE • O niematematycznym zerze

osme-pietro.pl 2 godzin temu
Twardym szeryfem siebie nazywał,
„Wy miękiszony!" – innych tak zwał.
Pewny, iż nikt go nigdy nie ruszy,
publiczną forsę trwonił, gdzie chciał.

Jednak spadł z konia – wynik wyborów.
Pycha zniknęła, uśmiech też spełzł.
Gdy pod nogami grunt zaczął parzyć,
spieprzył na Węgry, w trwodze na fest.

Tak to pis-twardziel, mocarny w gębie,
tchórzem podszyty okazał się.
Z polską Temidą nie chciał mieć styku,
by za przestępstwa nie siedzieć, więc

„na Węgrzech Orban mi gwarantuje
spokojne życie, już troski precz!”.
Wszystko do czasu. Tenże nie przetrwał,
w ichnich wyborach spadł z konia też.

„Gdzie nam się podziać?! O my, nieszczęśni! –
wraz z kumplem wyje. – Czas pryskać gdzieś!
Rosja? Białoruś? Przyjmą nas chyba.
Nasze zasługi… Putin je chce”.

***
To kwestia czasu. Cierpliwość cnotą.
"Temida czuwa, by zważyć cię.
Nie rycz na próżno. Wrócisz do Polski.
Oczekujemy… i cela też".

Statystyki: autor: Hardy — 18 kwie 2026, 10:15


Idź do oryginalnego materiału