Harlan Coben konstruuje swoje seriale tak, by dobrze bawili się na nich również wierni czytelnicy jego powieści. Sprawdźcie, jak „Za wszelką cenę” różni się od książkowego pierwowzoru – i co mówi o tym sam autor. Uwaga, spoilery.
„Za wszelką cenę” kończy się wywrotkami w wizytówkowym stylu Harlana Cobena, ale po drodze zdarzyły się istotne zmiany względem tekstu, który znają fani jego książek. Jak końcówka historii Davida Borroughsa (Sam Worthington) wygląda w książce? Czy coś się zmieniło?
Za wszelką cenę – jak skończyła się książka? Oto różnice
Choć przebieg zakończenia powieści „Za wszelką cenę” jest zbliżony do tego, co zobaczyliśmy na ekranie, duża różnica rysuje się w konstrukcji całej zagadki. Otóż Harlan Coben całkiem wcześnie – jak na swoje fabuły – zdradza czytelnikom, kto jest głównym antagonistą historii i kto odpowiada za zaginięcie Matthew. W serialu przebiega to inaczej, a najważniejsze informacje zostają zachowane dopiero na część kulminacyjną.
Pisarz zdradził w wywiadzie ze Screen Rantem, iż zmianę w serialowym „Za wszelką cenę” opracował wspólnie z showrunnerem Robbym Hullem. Modyfikacje pozwoliły na owocne rozpisanie postaci Haydena (Milo Ventimiglia). Coben kontynuował, przekonując, iż siła „Za wszelką cenę” polega właśnie na zmyłkach, których w tej samej formie zabrakło w książce.
— Gdy trafia ci się ktoś taki [jak Milo], chcesz dać mu jak najwięcej do zagrania. Myślę, iż to właśnie to, iż on w prawdziwym życiu jest tak ujmującym i sympatycznym człowiekiem, sprawiło, iż zadziałał tak dobrze [w serialu]. I ja, i Robby mówiliśmy do siebie: „Trzeba dać mu więcej”.
Jakie mieliśmy szczęście, iż mogliśmy schować złoczyńcę za tym obliczem. Myślę, iż właśnie o to chodziło. O ekscytację, o stopniowe zwiększanie jego roli, o większe zaangażowanie go w akcję, o uczynienie go częścią grupy. Dzięki temu, kiedy w końcu usuniemy wam grunt spod nóg, efekt emocjonalny będzie o wiele silniejszy.
„Za wszelką cenę” (Fot. Netflix)Na tym jednak nie koniec zmian. Twórca serialu, Robby Hull, powiedział, skąd pomysł, by – w przeciwieństwie do książki – nie zdradzać zbyt wcześnie, co stało się z Matthew.
— W książce dość wcześnie wiadomo, gdzie jest Matthew, ponieważ czytelnik ma wgląd w myśli tych postaci. Pytania dotyczą raczej tego, dlaczego on to zrobił, co się wydarzyło i dlaczego się tam znalazł. Przenosząc tę historię na ekran, nie chce się rezygnować z tego elementu.
Widzowie powinni być z [główną] postacią, czyli nie wiedzieć, gdzie jest Matthew. Dlatego na początku Harlan i ja doszliśmy do wniosku: „Ukryjmy go, znajdźmy inne rozwiązanie niż w książce. Ukryjmy to, kto to zrobił. Dodajmy tę tajemnicę i tę dynamikę klasycznego pytania: 'Gdzie on jest?’ A jednocześnie dodajmy też dlaczego, jak i kiedy”.
„Za wszelką cenę” (Fot. Netflix)Czy Cobenowi i Hullowi udało się zaskoczyć widzów – i zrobić to w przekonujący sposób? To pozostawiamy do waszej oceny (choć mamy swoją, znajdziecie ją tutaj: Za wszelką cenę – recenzja serialu.
Jeśli potrzebujecie przypomnienia, co dzieje się w finale, co stało się z Matthew, Davidem i Haydenem, zerknijcie na wyjaśnienie zakończenia „Za wszelką cenę”.





