Serial "Daleko od szosy" zadebiutował w telewizji w 1976 roku i niemal natychmiast zyskał status produkcji wyjątkowej. Opowiadał o młodym chłopaku ze wsi, Leszku Góreckim, który wyrusza do miasta, aby szukać lepszego życia. Produkcja nie tylko uchwyciła klimat tamtych czasów, ale również opowiadała uniwersalną historię o dojrzewaniu, poszukiwaniu swojego miejsca i budowaniu relacji.
W obsadzie znaleźli się m.in. Krzysztof Stroiński, Sławomira Łozińska czy Jan Machulski. Jednak to właśnie postać Ani Popławskiej, granej przez Irenę Szewczyk, wyjątkowo zapadła widzom w pamięć. Dziewczyna stała się dla bohatera symbolem marzeń i nowych perspektyw.Reklama
"Daleko od szosy": serial zapewnił jej popularność
Występ w serialu był dla Ireny Szewczyk ogromną szansą na zyskanie popularności. I tak się właśnie stało - telewidzowie utożsamiali ją z bohaterką, a jej naturalność i autentyczność sprawiły, iż była jedną z najbardziej lubianych postaci serialu. Krytycy podkreślali, iż Szewczyk miała talent do grania ról zwyczajnych, ale przy tym niezwykle prawdziwych, co sprawiało, iż publiczność widziała w niej kogoś bliskiego.
"Cieszyłam się, iż to serial - mówiła pani Irena w jednym z wywiadów. - Wszystko wydarzyło się w ciągu zaledwie kilku miesięcy, od stycznia do lipca. Bywały takie chwile na planie, iż jednego dnia grałam maturzystkę i... matkę. Trzeba było się gwałtownie przeistaczać. Najbardziej bałam się trzeciego odcinka. Był to bowiem moment, w którym zaczynałam konkurować z Bronką, a do niej widzowie się przyzwyczaili..." - opowiadała w rozmowie z mediami.
Choć wydawało się, iż Irena Szewczyk stoi u progu wielkiej kariery filmowej i teatralnej, jej los potoczył się w całkowicie odmiennym kierunku. W 1978 roku, będąc u szczytu popularności, wyjechała z Łodzi i rozpoczęła występy na warszawskich scenach - najpierw w Teatrze Komedia, a później przez pięć lat w Teatrze Dramatycznym. Wszystko wskazywało na to, iż gwałtownie dołączy do grona najwybitniejszych polskich aktorek. Jednak w połowie lat 80. powróciła do rodzinnego miasta, a trzy lata później po raz ostatni zagrała przed kamerą. Ostatecznie w 1994 roku całkowicie zakończyła swoją karierę aktorską. Decyzja ta była zaskoczeniem dla wielu osób z branży.
Porzuciła karierę medialną i poświęciła się nauce
Droga, którą wybrała, nie była łatwa, ale przyniosła jej ogromną satysfakcję. Zdecydowała się na ścieżkę akademicką, wybierając pedagogikę na Uniwersytecie Łódzkim. Najpierw uzyskała tytuł magistra, następnie doktora, a po pewnym czasie obroniła habilitację. Obecnie, jako profesor nadzwyczajny, prowadzi zajęcia na Wydziale Nauk o Wychowaniu i publikuje prace naukowe poświęcone roli teatru w procesie wychowywania dzieci i młodzieży.
Obecnie prowadzi zajęcia ze studentami, pisze książki naukowe razem ze swoim synem, Michałem, który również pracuje na tej samej uczelni. Irena Szewczyk kiedyś była uwielbiana przez widzów, teraz cieszy się dużą sympatią studentów.
Mimo iż Irena Szewczyk porzuciła aktorstwo, jej rola w "Daleko od szosy" wciąż żyje w pamięci widzów. Serial jest regularnie przypominany w telewizji i przez cały czas przyciąga uwagę nowych pokoleń. Dla wielu osób Irena Szewczyk pozostanie nieodłącznym elementem tej opowieści o marzeniach i przemianach społecznych lat siedemdziesiątych.














