Najsłynniejsza seria Anne Rice dawno temu zbudowała sobie wielką bazę fanów. Na tyle, iż dekady temu pojawiła się najpierw filmowa adaptacja z Tomem Cruise’em, Bradem Pittem i młodziutką jeszcze wtedy Kirsten Dunst, a potem wersja serialowa z Jacobem Andersonem i Samem Reidem w rolach głównych. Kolejne pokolenia od nowa zakochują się w Wywiadzie z wampirem, a teraz swoją premierę miał kolejny, 3. sezon sagi, tym razem pod tytułem Anne Rice’s The Vampire Lestat, który można oglądać na kanale AMC. I już po pierwszym odcinku jest o czym opowiadać.
Kto jest na bieżąco, ten wie, iż ostatnia seria zakończyła się mocnym plot twistem. W zasadzie można by się równie dobrze zastanawiać, co bohaterowie będą robić w kolejnej, żeby utrzymać poziom zaangażowania widzów. Tymczasem scenarzyści odpięli wrotki i zupełnie zmienili narracyjny punkt widzenia. Po dwóch sezonach Wywiadu z wampirem Louis przestaje być główną postacią referującą o tym, co się dzieje. Zastępuje go sam Lestat. Tytułowy wywiad został opublikowany, wzbudził ogromną sensację, a jego bohater nie może przestać narzekać na znajdujące się tam – w jego przekonaniu – nieprawidłowości. W międzyczasie zakłada zespół, wprowadzając nas w wir szaleństwa.

Anne Rice’s The Vampire Lestat pełen jest dynamicznych ujęć, skoków narracyjnych i prowadzącego nas przez meandry swojego życia Lestata. Ale sex, drugs and rock’n’roll (i hektolitry przelanej/upitej krwi) ma miejsce nie tylko we współczesności – zagłębiamy się również w przeszłość blondwłosego, wielowiekowego wampira. Pomaga to zrozumieć pewne mechanizmy, na jakie natknęliśmy się w poprzednich sezonach, płynnie wprowadzając przy tym Gabrielle, jego matkę, która będzie miała najważniejsze znaczenie dla kolejnych wątków. Chwilami odnoszę wrażenie, iż twórcom zdarza się czasem pogubić w tym szalonym stylu, utonąć w krwistych dygresjach, ale na ogół nie trwa to długo i znów całość wynurza się przed nami. Mam pewne obawy, czy do końca sezonu wystarczy takiej energii, ale jak na razie po prostu dobrze się bawię.

Wiele mówi się o wampirzej społeczności, która nie jest specjalnie zadowolona z aktualnego stanu rzeczy (ba, nie wchodząc w szczegóły, dochodzi choćby do pewnych konfrontacji). Jak dotąd była ona głównie przystawką do pierwszego epizodu. prawdopodobnie showrunnerom szczególnie zależało na tym, byśmy skupili się na lepszym poznaniu Lestata – co jak na razie mi pasuje, bowiem Sam Reid jest dzięki temu w swoim żywiole. Już wcześniej aktor pokazywał kawał charyzmy, ale dopiero teraz mógł w pełni rozwinąć skrzydła. Jacob Anderson i Eric Bogosian – szczególnie ten drugi – oczywiście przez cały czas pełnią istotne role w opowieści, niemniej zakładam, iż Louis i Daniel również się rozkręcą.

Przyznaję, iż pierwszy odcinek 3. sezonu wziął mnie z zaskoczenia. Nie każdy narracyjny manewr w pełni mi odpowiadał, miejscami odnosiłem wrażenie, iż twórcy za bardzo się zachłysnęli swoją wizją, ale w ogólnym rozrachunku to naprawdę więcej niż solidna produkcja z własną wizją opowieści – a jest potencjał na znacznie więcej. Lubię, gdy ktoś nie trzyma się kurczowo ram pierwowzoru, decydując się na przemyślane inicjatywy – a produkcja AMC właśnie tym kipi. Chętnie obejrzę kolejne epizody i przekonam się, jak to się będzie dalej rozwijać.
Anne Rice’s The Vampire Lestat możecie oglądać na AMC co tydzień – w poniedziałki o 3:00 w nocy (emisja w oryginalnej – angielskiej wersji językowej) oraz o 22:00 (emisja w polskiej wersji językowej).













