Wywiad z wampirem – sprawdzamy pierwszy odcinek. Lestat łapie za mikrofon

moviesroom.pl 22 godzin temu

Najsłynniejsza seria Anne Rice dawno temu zbudowała sobie wielką bazę fanów. Na tyle, iż dekady temu pojawiła się najpierw filmowa adaptacja z Tomem Cruise’em, Bradem Pittem i młodziutką jeszcze wtedy Kirsten Dunst, a potem wersja serialowa z Jacobem Andersonem i Samem Reidem w rolach głównych. Kolejne pokolenia od nowa zakochują się w Wywiadzie z wampirem, a teraz swoją premierę miał kolejny, 3. sezon sagi, tym razem pod tytułem Anne Rice’s The Vampire Lestat, który można oglądać na kanale AMC. I już po pierwszym odcinku jest o czym opowiadać.

Kto jest na bieżąco, ten wie, iż ostatnia seria zakończyła się mocnym plot twistem. W zasadzie można by się równie dobrze zastanawiać, co bohaterowie będą robić w kolejnej, żeby utrzymać poziom zaangażowania widzów. Tymczasem scenarzyści odpięli wrotki i zupełnie zmienili narracyjny punkt widzenia. Po dwóch sezonach Wywiadu z wampirem Louis przestaje być główną postacią referującą o tym, co się dzieje. Zastępuje go sam Lestat. Tytułowy wywiad został opublikowany, wzbudził ogromną sensację, a jego bohater nie może przestać narzekać na znajdujące się tam – w jego przekonaniu – nieprawidłowości. W międzyczasie zakłada zespół, wprowadzając nas w wir szaleństwa.

Anne Rice’s The Vampire Lestat pełen jest dynamicznych ujęć, skoków narracyjnych i prowadzącego nas przez meandry swojego życia Lestata. Ale sex, drugs and rock’n’roll (i hektolitry przelanej/upitej krwi) ma miejsce nie tylko we współczesności – zagłębiamy się również w przeszłość blondwłosego, wielowiekowego wampira. Pomaga to zrozumieć pewne mechanizmy, na jakie natknęliśmy się w poprzednich sezonach, płynnie wprowadzając przy tym Gabrielle, jego matkę, która będzie miała najważniejsze znaczenie dla kolejnych wątków. Chwilami odnoszę wrażenie, iż twórcom zdarza się czasem pogubić w tym szalonym stylu, utonąć w krwistych dygresjach, ale na ogół nie trwa to długo i znów całość wynurza się przed nami. Mam pewne obawy, czy do końca sezonu wystarczy takiej energii, ale jak na razie po prostu dobrze się bawię.

Wiele mówi się o wampirzej społeczności, która nie jest specjalnie zadowolona z aktualnego stanu rzeczy (ba, nie wchodząc w szczegóły, dochodzi choćby do pewnych konfrontacji). Jak dotąd była ona głównie przystawką do pierwszego epizodu. prawdopodobnie showrunnerom szczególnie zależało na tym, byśmy skupili się na lepszym poznaniu Lestata – co jak na razie mi pasuje, bowiem Sam Reid jest dzięki temu w swoim żywiole. Już wcześniej aktor pokazywał kawał charyzmy, ale dopiero teraz mógł w pełni rozwinąć skrzydła. Jacob Anderson i Eric Bogosian – szczególnie ten drugi – oczywiście przez cały czas pełnią istotne role w opowieści, niemniej zakładam, iż Louis i Daniel również się rozkręcą.

Przyznaję, iż pierwszy odcinek 3. sezonu wziął mnie z zaskoczenia. Nie każdy narracyjny manewr w pełni mi odpowiadał, miejscami odnosiłem wrażenie, iż twórcy za bardzo się zachłysnęli swoją wizją, ale w ogólnym rozrachunku to naprawdę więcej niż solidna produkcja z własną wizją opowieści – a jest potencjał na znacznie więcej. Lubię, gdy ktoś nie trzyma się kurczowo ram pierwowzoru, decydując się na przemyślane inicjatywy – a produkcja AMC właśnie tym kipi. Chętnie obejrzę kolejne epizody i przekonam się, jak to się będzie dalej rozwijać.

Anne Rice’s The Vampire Lestat możecie oglądać na AMC co tydzień – w poniedziałki o 3:00 w nocy (emisja w oryginalnej – angielskiej wersji językowej) oraz o 22:00 (emisja w polskiej wersji językowej).

Idź do oryginalnego materiału