Wyśmiewana, a ludzie i tak tam chodzą. Dominanta w Gorzowie znów przyciąga

gorzowianin.com 2 godzin temu
Tym razem obiekt został uruchomiony wcześniej niż zwykle. Zamiast czekać do majówki, OSiR otworzył Dominantę już na okres świąteczny i weekendy w drugiej połowie kwietnia. Za nimi są już pierwsze dni działania i pierwsze liczby. W sobotę obiekt odwiedziło 85 osób, w niedzielę 28. W pierwszy dzień świąt przyszło ponad 100 osób, w drugi około 50. Około 50 osób pojawiło się też w Wielką Sobotę - informował Włodzimierz Rój na antenie Radia Gorzów.


To nie są może tłumy, które ustawiają kolejkę przez pół miasta, ale jak na obiekt, z którego przez lata wielu mieszkańców szydziło, to wynik trudny do zlekceważenia. Zwłaszcza iż mówimy dopiero o początku sezonu i pogodzie, która nie zawsze sprzyja spacerom i wyjściom na punkt widokowy.


Ile osób odwiedza Dominantę w Gorzowie?


Włodzimierz Rój podał też wynik z poprzedniego sezonu. W ubiegłym roku Dominantę odwiedziło około 7 tysięcy osób. To już liczba, której nie da się zbyć machnięciem ręki. Bo choćby jeżeli dla części mieszkańców ten obiekt przez cały czas pozostaje symbolem architektonicznego chaosu, to jednocześnie widać, iż ludzie chcą tam wchodzić i oglądać panoramę miasta z góry.


W tym właśnie tkwi cały paradoks Dominanty. Nie jest powszechnie lubiana. Nie uchodzi za piękny obiekt. Nie stała się dumą miasta. A mimo to działa, jest rozpoznawalna i regularnie przyciąga odwiedzających. Dla jednych to ciekawostka, dla innych punkt obowiązkowy, gdy przyjeżdża rodzina albo znajomi spoza Gorzowa.


Dlaczego ludzie przez cały czas wchodzą na Dominantę?


Najprostsza odpowiedź brzmi - dla widoku. Z góry widać nieco inną panoramę Gorzowa i właśnie to od lat jest największym atutem tego miejsca. Nie sam wygląd wieży, nie jej historia i nie architektoniczne dyskusje, tylko zwykła ciekawość i chęć spojrzenia na miasto z innej perspektywy.


W rozmowie padło też, iż odwiedzający to nie tylko sami gorzowianie. Pojawiają się tam również osoby, które przyjeżdżają do miasta na święta albo na odwiedziny. Dla nich Dominanta bywa po prostu jednym z tych miejsc, które warto pokazać, choćby jeżeli wcześniej opowiada się o niej z lekkim przymrużeniem oka.


Prześmiewany symbol, który jednak działa


O Dominancie w Gorzowie napisano już wiele i zwykle nie były to zachwyty. Przez lata stała się łatwym celem żartów. Jedni widzą w niej coś osobliwego i charakterystycznego, inni przez cały czas uważają ją za jeden z najbardziej niefortunnych obiektów w mieście. Tyle iż niezależnie od opinii ona wciąż jest obecna w miejskim krajobrazie i nie znika z mapy.


Sezon dopiero się zaczyna, a obiekt już ma odwiedzających. Można więc powiedzieć wprost - Dominanta nie musi się wszystkim podobać, żeby działać jako atrakcja. Wystarczy, iż ludzie przez cały czas chcą tam wejść. A liczby z pierwszych dni pokazują, iż właśnie tak jest.
Idź do oryginalnego materiału