Wynoś się z mojego domu! krzyknęłam do teściowej, kiedy znów zaczęła mnie wyzywać.
Jedyną rzeczą, której w życiu zawsze się obawiałam, był gniew teściowej, z którą kiedyś miałam już małżeństwo. Na szczęście los był ze mnie łaskawy. Mój pierwszy mąż, Jacek, przybył z warszawskiego domu dziecka, nie miał rodziców. Z Jacek nie udało się pięć lat małżeństwa, potem rozwód. W czasie ślubu studiowałam jeszcze na Uniwersytecie Warszawskim. Po roku Jacek wpadł w nałóg, zadłużył się, a jego zobowiązania ciążyły także na mnie. Musiałam porzucić studia, podjąć pracę i spłacać długi, które rosły w złotych jak niekończący się wąż.
Z małżeństwem wzięłam na siebie morze kłopotów. Gdy w końcu złożyłam pozew rozwodowy, odetchnęłam z ulgą. Wreszcie nie miałam już żadnych przeszkód.
Dwa lata spędziłam samotnie, zbierając siły i powoli odzyskując równowagę. Wtedy spotkałam Rafała. Nie był żonaty, nigdy nie miał poważnego związku. Wszystko poszło gwałtownie oświadczył się, a ja przyjęłam tak. Udało się do domu jego matki.
Już przy progu dostrzegłam gniewny wyraz twarzy teściowej Haliny. Rzuciła w mnie wymowny gest powitania i zniknęła w sąsiednim pokoju. Nie zrozumiałam od razu, co się dzieje. Może coś w moim stroju było nie tak? Byłam jednak ubraną bardzo skromnie. Przy stole patrzyła na mnie milcząc, a jej spojrzenie przygnębiało mnie. Gdy zarumieniłam się, przerwała ciszę ostro:
A więc wpadłaś, nie masz wykształcenia? rzekła z lekko drwiącym uśmiechem, przepełniona pogardą. Zawahałam się chwilę, po czym spokojnie odparłam, popijając herbatę.
Tak, moje wykształcenie jest niekompletne. Los tak mnie ukształtował, iż nie dokończyłam studiów, ale zamierzam to nadrobić.
Halina zamruczała głośno.
Hmm, planujesz wrócić do uczelni? A co, jak zostaniesz żoną? Kiedy będziesz wychowywać dzieci, gotować dla męża i sprzątać dom? Jesteś jak księżniczka. Zaśmiała się ponownie, wzięła kolejny łyk herbaty i położyła filiżankę na stole. Powiem ci, mój syn nie potrzebuje takiej dziewczyny jak ty.
Gdy na ciebie patrzę, wydajesz się przeciętna, zarówno pod względem urody, jak i sylwetki, a przy tym brak ci rozumu dodała, a ja poczułam się dotknięta. Wstałam od stołu, podbiegłam do łazienki i łzy spłynęły po mojej twarzy. Nieznajoma kobieta bez powodu mnie obrażała, a mąż milczał. Na szczęście opuściliśmy jej dom w pośpiechu.
Nie chciałam już wracać do tego domu, ale Halina wciąż pojawiała się w naszym mieszkaniu, za każdym razem szukając pretekstu, by znów mnie zranić.
Zwróciłam się do psychologa, by dowiedzieć się, co robić. Po kilku sesjach zrozumiałam, iż teściowa jest typową manipulatorką, a ja stałam się jej ofiarą, bo pozwoliłam jej obrażać mnie. Gdy znów zaczęła mnie atakować, natychmiast kazałam jej opuścić mój dom.
Już się nie spotykamy, ale to mi nie szkodzi, a mój mąż nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia.
