REKLAMA
Zobacz wideo
Syn Steczkowskiej o aferze z Eurowizją i weselnych planach
Leon Myszkowski tego nie ukrywa. Tak zwraca się do Justyny Steczkowskiej Steczkowska wyjaśniła, jak doszło do tego, iż syn został jej menedżerem. - Bardzo kocham swoje dzieci, żadna nowość. Brzmi jak banał, ale jest podstawą wartości życia. Historia bycia czyimś menedżerem to tak naprawdę historia zaufania. Pracy, w której poświęcasz czas drugiej osobie z gratyfikacją finansową. Życie nie jest opowieścią o pieniądzach, a o zaufaniu i dobrych relacjach w pracy szczególnie - nie tylko w życiu. I tu wszystko się zgadza - podkreśliła. - Gdyby mój syn był leniwy i niegramotny, nie mógłby pełnić tej funkcji. (...) Stało się to dość łagodnie. W czymś mi pomógł. Okazało się wow, super, szybko. Może mi w tym pomożesz. (...) gwałtownie to przeszło. Z poprzednim managementem mój kontrakt się skończył, więc pojawiła sie przestrzeń. Skoro jemu ufam bardziej niż komukolwiek na świecie, tak jak mojej rodzinie, to czemu nie - stwierdziła gwiazda. Prowadząca zauważyła, iż syn Steczkowskiej jest cały czas dla niej wsparciem. Myszkowski został zapytany o to, jak zwraca się do mamy przy okazji spraw zawodowych. - W sprawach zawodowych jest osoba trzecia. Albo pani Justyna, albo Justyna, to zależy - przekazał Leon. Justyna Steczkowska o talencie muzycznym syna. Nie zawsze było łatwoW rozmowie wokalistka przyznała, iż nie sądziła, iż jej syn zajmie się muzyką. - Nigdy nie pomyślałbym, iż mój syn zostanie w jakikolwiek sposób związany z muzyką jako artysta. Jako dziecko był bardzo krnąbrnym uczniem i nic nie dawało zmienianie instrumentów. choćby dopłacenie, żeby grał! Ja mu płaciłam i nauczyciel mu płacił, i nie chciał - śmiała się Steczkowska. - Mówię mu pewnego dnia: "Synku, nie masz duszy do muzyki, do tego nie da się zmusić, nie da się tego wypracować. Z tym trzeba się urodzić. (...) Rób, co chcesz. Twoja wola. Twoje życie" - wspominała. - Sam doszedł do tego, iż wrócił do muzyki - skwitowała gwiazda.








