Wychowywała mnie moja babcia. Jestem jej wdzięczny, ale wiem dziś, iż jej miłość nie była bezinteresowna.
Miałem zaledwie pięć lat, kiedy mój ukochany ojciec postanowił, iż rodzina to nie jego bajka i zostawił nas dla innej kobiety młodszej od mamy o całe dwadzieścia lat. Ponieważ mieszkaliśmy wtedy jeszcze w jego mieszkaniu na Żoliborzu, po rozwodzie zażądał natychmiast, żebyśmy się wynieśli.
Z mamą przeprowadziliśmy się więc do mojej babci jej mamy na Gocław. Tata znalazł sto sposobów, żeby nie płacić mi alimentów, więc zostałyśmy praktycznie bez środków do życia. Babcia Maria miała skromną emeryturę nauczycielki, mama pracowała na dwa etaty, a ja, wracając ze szkoły, musiałem ogarniać dom.
Często nie miałem czasu w naukę po lekcjach szedłem pracować na budowie, żeby dorobić do rachunków. Serce mi się krajało na widok mamy i babci, które ledwo wiązały koniec z końcem. Pomyślałem nawet, iż po podstawówce rzucę szkołę i pójdę do pracy na stałe. Wtedy zjawiła się siostra babci babcia Nina ze Szczecina. Zaproponowała, iż przyjmie mnie do siebie, pomoże z nauką i utrzyma na własny koszt. Babcia Nina nie miała swoich dzieci i bardzo pragnęła mojej obecności. Mama i babcia Maria zgodziły się.
Zamieszkałem więc z babcią Niną w Szczecinie. Mama i babcia odwiedzały mnie czasami, ale generalnie miałem znacznie lepsze warunki babcia Nina miała przyzwoitą emeryturę prawniczki, spokojnie chodziłem do szkoły, nie musiałem pracować. Nauczyła mnie gotować zupy jak z najlepszych barów mlecznych i zszywać guziki, jak prawdziwa szwaczka. Skończyłem liceum z czerwonym paskiem i dostałem się na Uniwersytet Szczeciński na prawo.
Babcia Nina zawsze powtarzała, iż gdy tylko skończę studia, przepisze na mnie swoje mieszkanie przy Jasnych Błoniach. Czułem się przez nią kochany niczym wnuk własny i byłem jej ogromnie wdzięczny.
Ale los bywa przewrotny. Na trzecim roku studiów poznałem Mirę.
Mira była nie tylko urodziwa, ale i niezwykle inteligentna nie dało się jej nie pokochać. Nasze uczucie było szczere i obopólne, więc oświadczyłem się Mirze. Gdy babcia Nina o tym usłyszała, wpadła w złość. Oskarżyła Mirę, iż zależy jej wyłącznie na moim przyszłym mieszkaniu, a miłość do mnie to tylko pretekst.
Zagroziła, iż jeżeli nie zerwę z Mirą, mieszkanie zapisze na kogoś innego. Opowiedziałem Mirze o wszystkim. Ona stwierdziła, iż jeżeli mieszkanie jest takie ważne, to może powinniśmy się rozstać ale zaraz dodała, iż zamieszka ze mną choćby w kawalerce na wynajem, bylebyśmy byli razem. Postawiłem wszystko na jedną kartę: wybrałem miłość. Babcia Nina zerwała kontakt. Zostałem bez mieszkania, ale za to miałem Mirę.
Minęło dziesięć lat. Świętowaliśmy z Mirą naszą rocznicę ślubu, przy stole siedziały nasze dwie córeczki. Nasza miłość z każdym rokiem stawała się głębsza i pewniejsza. Codziennie dziękuję losowi, iż posłuchałem serca, bo żadne pieniądze czy mieszkanie nie zastąpią prawdziwego szczęścia. Przekonałem się, iż w życiu najważniejsza jest szczerość i miłość bo tylko one dają prawdziwą siłę i spełnienie.












