Wychowała mnie moja babcia. Jestem jej wdzięczny, ale wiem, iż jej miłość miała swoją cenę.
Miałem zaledwie pięć lat, kiedy mój ojciec postanowił odejść po prostu spakował rzeczy i zostawił nas dla młodszej kochanki. Mieszkaliśmy w jego mieszkaniu na warszawskim Ursynowie, ale po rozwodzie kazał nam się natychmiast wynosić. Nie chcąc patrzeć na zrozpaczoną mamę, zamieszkaliśmy u babci, w jej malutkim mieszkaniu na Pradze.
Ojciec umiał sprytnie unikać płacenia alimentów, więc zostaliśmy z mamą praktycznie bez pieniędzy. Babcia Stefa żyła tylko z mizernych groszy z emerytury, mama dorabiała jako pomoc kuchenna, często wracała późnym wieczorem. Ja wracałem ze szkoły i musiałem sam ogarnąć obiad, sprzątanie, czasem choćby zakupy.
Kiedy byłem starszy, uciekałem ze szkoły na fuchy na budowie nie miałem czasu w naukę. Serce mi się krajało, patrząc na zmęczoną mamę i zasmuconą babcię, które liczyły każdy grosz. Postanowiłem po podstawówce rzucić szkołę i szukać stałej pracy, żeby im pomóc. Wtedy pojawiła się siostra babci, Nina. Zaproponowała, żebym zamieszkał z nią w Gdańsku obiecała, iż mi pomoże, iż nie będę się musiał martwić pieniędzmi, iż będę mógł się uczyć i mieć normalne dzieciństwo. Babcia Nina nie miała własnych dzieci, zawsze marzyła o wnuku. Mama i babcia Stefa wyraziły zgodę.
U babci Niny zacząłem żyć inaczej. Odwiedzały nas mama i Stefa, ale to u Niny odetchnąłem. Miała porządną emeryturę po latach pracy jako nauczycielka. Nie musiałem już pracować po szkole. Babcia Nina nauczyła mnie gotować, czasem razem szyliśmy coś na maszynie. Zacząłem się lepiej uczyć skończyłem szkołę z czerwonym paskiem i dostałem się na prawo na Uniwersytet Gdański.
Babcia Nina powtarzała mi często: Jak skończysz studia, mieszkanie jest twoje zapiszę ci to w testamencie. Jesteś dla mnie jak syn, kocham cię i chcę twojego dobra. Byłem szczęśliwy, a wdzięczność wobec babci rosła każdego dnia. Los jednak zadrwił ze mnie na trzecim roku poznałem Milenę.
Była olśniewająca, miała śmiejące się, ciemne oczy i uśmiech, który rozbrajał wszystko. No i była mądra zakochałem się. gwałtownie staliśmy się nierozłączni. Kiedy powiedziałem babci Ninie, iż chcę się z Mileną ożenić, rozpętała się burza. Babcia zarzucała Milenie, iż zależy jej wyłącznie na mieszkaniu i pieniądzach, iż chce się na mnie dorobić. Zaczęła grozić, iż jeżeli się z Mileną nie rozstanę, nie dostanę żadnego spadku.
Powiedziałem o wszystkim Milenie. Ze łzami w oczach stwierdziła: jeżeli mieszkanie jest dla ciebie ważniejsze, rozstańmy się. Ale wiedz, iż mogę z tobą mieszkać choćby w starej kawalerce dla mnie liczy się tylko twoje serce. Zaryzykowałem wszystko wybrałem miłość. Babcia Nina zerwała kontakt i wykreśliła mnie z testamentu.
Nie miałem już mieszkania, ale miałem Milenę. Nasze życie nie było łatwe, ale szliśmy przez nie razem. Dzisiaj świętujemy dziesiątą rocznicę ślubu. Mamy dwójkę cudownych dzieci, a ja wiem, iż była to najlepsza decyzja w moim życiu. Każdego dnia przekonuję się, iż miłości nie da się wycenić ani kupić.
