Uwielbiam takie zaskoczenia! Kiedy trafia do moich rąk płyta artysty, którego nie miałem do tej pory okazji poznać z nagrań solowych. Zwłaszcza gdy album ten okazuje się tak dobry, jak „We, the Funky – Volume 1” amerykańskiego saksofonisty i flecisty Wes(leya) Smitha. Jedynym minusem tego wydawnictwa jest czas trwania. Niespełna pół godziny to zdecydowanie za krótko.