Mateusz Hładki spełnia się nie tylko jako dziennikarz TVN, członek ekipy "Dzień dobry TVN" i gospodarz talk-show "Mówię Wam", ale także jako konferansjer z ogromnym stażem. Zawsze prowadzi wydarzenia przygotowany i z naturalnym luzem, którego nie brakuje także u jego kolegi, Marcina Prokopa. Prowadzący "Niezwykłe Stany Prokopa" słynie z tego, iż bardzo często żartuje na wizji.
REKLAMA
Zobacz wideo Hładki o rynku konferansjerów. Wtem wspomniano o Prokopie
Mateusz Hładki o branży konferansjerskiej. Tym różni się od Prokopa
W trakcie rozmowy Marcin Wolniak zaznaczył, iż Prokopowi zdarza się aż zbyt często wplatać żarty w trakcie prowadzenia wydarzeń. - Jak konferansjerka jest naszpikowana żartami to przestaje w pewnym momencie bawić, tylko irytuje - powiedział prowadzący. Zauważył ponadto, iż niektórzy prezenterzy posługują się "dziaderskimi tekstami" w porównania do poziomu Mateusza Hładkiego. - Ja jeszcze nie jestem dziaderski - zaśmiał się prowadzący "Mówię Wam". Jak czuje się jako konferansjer? - Najlepiej - podsumował. - Tajemnicą sukcesu jest umieć ocenić, w czym jest się dobrym - uzupełnił.
- Nie sięgam po rzeczy, w których wiem, iż nie wypadnę dobrze - przyznał szczerze. - o ile chodzi o konferansjerkę to uważam, iż to jest moja mocna strona. Bardzo dobrze się w tym czuję i cieszę się, iż mam szanse prowadzić wyjątkowe wydarzenia - przekazał.
Mateusz Hładki zabrał głos na temat zarobków w mediach. Jakie są realia?
Dziennikarz opowiedział ponadto o kwestii finansów - czy to prawda, iż można lepiej zarobić dopiero po wielu latach pracy i zmianach redakcji? Hładki odpowiedział na to pytanie w oparciu o własną drogę zawodową. - Moim zdaniem nie. Mówię to na własnym przykładzie. Pracowałem w Telewizji Polskiej i w TVN. I droga zawsze była ku górze i te zarobki rosły wraz z doświadczeniem, więc w moim przypadku wzrost wynagrodzenia nie wiązał się wraz ze zmianą pracodawcy - przekazał dziennikarz. - - Aczkolwiek jest chyba tak niekiedy, żeby awansować, żeby przebić jakiś szklany sufit, który nagle wyrasta nad nami, to trzeba iść do innej firmy, zmienić barwy - uzupełnił.











