Wojtek z "Farmy" wcale nie chciał być w programie. Zdradził prawdę

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Wojtek z "Farmy" dotarł aż do finału 5. edycji programu, choć jak sam przyznał, wcale nie planował udziału w show. Zdradził, iż do castingu namówił go znajomy, a wszystko zaszło tak daleko, iż ostatecznie znalazł się przed kamerami. Teraz finalista mówi wprost, iż nie szukał sławy i nie zamierza robić kariery w mediach społecznościowych.


Wojciech Wasilewski nie planował udziału w "Farmie"


"Farma" to program, który dla wielu uczestników staje się nie tylko sprawdzianem charakteru, ale też przepustką do rozpoznawalności. Kamery, rywalizacja, życie z dala od codziennych wygód i kontakt z widzami mogą gwałtownie zmienić życie osób, które decydują się wejść do takiego formatu.
W przypadku Wojciecha Wasilewskiego historia wyglądała jednak inaczej. Uczestnik 5. edycji "Farmy" wcale nie miał planu, by pojawić się w telewizji i budować popularność. Jak sam przyznał w rozmowie z "Super Expressem", do programu trafił adekwatnie przez znajomego.Reklama


"Powiem tak, ja tutaj nie zamierzałem przyjść. Winowajca tam siedzi obok, Heniek, to on mnie w to wszystko zaplątał i tak to zaszło za daleko, iż znaleźliśmy się w tym programie" - powiedział Wojciech Wasilewski.
To wyznanie może zaskoczyć widzów, którzy śledzili jego drogę w programie. Wasilewski nie wyglądał bowiem na kogoś, kto przypadkiem znalazł się w grze. Przeciwnie, z odcinka na odcinek pokazywał, iż potrafi odnaleźć się w trudnych warunkach i nie zamierza odpuszczać.


Wojtek z "Farmy" zaszedł do finału, choć nie miał takiego celu


Wasilewski przyznał, iż jego celem nie było osiągnięcie czegoś konkretnego dzięki udziałowi w show. Nie zgłosił się po to, by wypromować się w internecie ani za wszelką cenę zaistnieć w mediach. Mimo to, gdy już znalazł się w programie, potraktował udział poważnie.
"No ale stało się, jak się stało. Przyszedłem tutaj, udało mi się zostać do samego końca, bo wiadomo, jak już się coś wchodzi, no to nie można rezygnować, trzeba walczyć do końca" - tłumaczył.
Ta postawa dobrze oddaje jego sposób funkcjonowania w "Farmie". Nie było w nim wielkich deklaracji o karierze po programie, ale była konsekwencja. Skoro podjął wyzwanie, chciał doprowadzić je do końca.
Właśnie dzięki temu znalazł się w gronie finalistów 5. edycji. O zwycięstwo walczył z Akselem Rumenovem i Karoliną Urą. Ostatecznie to Aksel zdobył główną nagrodę, a Wojciech Wasilewski zajął drugie miejsce.


Uczestnik "Farmy" nie chce robić kariery w internecie


Po zakończeniu reality show wiele osób próbuje wykorzystać rozpoznawalność w mediach społecznościowych. Dla części uczestników to naturalny kolejny krok. Pojawiają się współprace, nowe profile, relacje z codzienności i próby zbudowania społeczności wokół swojego nazwiska.
Wojciech Wasilewski nie ukrywa jednak, iż nie widzi siebie w takiej roli. W rozmowie powiedział wprost, iż świat mediów społecznościowych nie jest jego żywiołem. Zauważył, iż młodsi uczestnicy czują się w nim znacznie swobodniej.
"Medialnie nie widzę się w mediach społecznościowych, wiadomo, oni młodzi, to oni w tym brylują. Ja już jestem w takim wieku, iż ciężko mi będzie się medialnie jakoś wybić, iż będę coś pokazywał, czy tam prowadził blogi" - stwierdził.
To dość rzadkie podejście w czasach, gdy udział w reality show często traktuje się jako początek internetowej działalności. Wasilewski nie próbuje na siłę dopasować się do tego schematu. Zamiast tego jasno mówi, iż nie zamierza udawać kogoś, kim nie jest.


"Farma" nie zmieni planów Wojciecha Wasilewskiego?


Wasilewski podkreślił, iż udział w "Farmie" nie jest dla niego sposobem na internetową promocję. Nie wyobraża sobie nagłego prowadzenia blogów czy intensywnego pokazywania życia prywatnego w sieci. Dla widzów, którzy polubili jego szczerość, może to być kolejny dowód na to, iż pozostaje wierny sobie.
"Myślę, iż to dla mnie na pewno nie będzie jakaś szansa, żeby się wypromować w internecie" - przyznał.
Nie oznacza to jednak, iż udział w programie nie zostawił po sobie śladu. Dotarcie do finału tak wymagającego formatu samo w sobie jest dużym osiągnięciem. "Farma" wymagała pracy, odporności, wytrzymałości i odnalezienia się w grupie, w której emocje często brały górę.
Dla Wojciecha Wasilewskiego ta przygoda może więc pozostać przede wszystkim doświadczeniem, a nie początkiem medialnej kariery. I właśnie ta normalność sprawia, iż jego wypowiedź brzmi tak ciekawie.
Idź do oryginalnego materiału