Wojownicze Żółwie Ninja. Tom 2: Żółwie kontra Nowy Jork – recenzja komiksu. Problemy rodzinne

popkulturowcy.pl 18 godzin temu

Od wielu lat Wojownicze Żółwie Ninja nie są już wyłącznie bohaterami kreskówek z lat 80. i 90. Kolejni twórcy próbowali nadać tej marce nowy kierunek. Czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem.

Wojownicze Żółwie Ninja Jasona Aarona to coś zupełnie innego. Zamiast kolejnej historii o ratowaniu Nowego Jorku dostałem opowieść o bohaterach, którzy mają już za sobą najlepsze lata. Są zmęczeni, poranieni i bardziej przypominają rodzinę po ciężkim kryzysie niż zgraną ekipę znaną z dawnych komiksów. Drugi tom tylko rozwija ten pomysł.

Zobacz również: Avengers. Zebrani. Tom 13 – recenzja komiksu. Multiwersalny finał

fot. kadr z komiksu

Historia rusza dokładnie tam, gdzie skończyła się poprzednia część. Bracia znów muszą działać razem, ale gwałtownie wychodzi na jaw, iż odbudowanie zaufania będzie znacznie trudniejsze niż pokonanie kolejnego przeciwnika. W tle przewija się konflikt o przyszłość Nowego Jorku, jednak Aaron wyraźnie daje do zrozumienia, iż najważniejsza bitwa rozgrywa się między samymi Żółwiami.

I właśnie to najbardziej mi się w tym komiksie podoba. Aaron nie robi z bohaterów mrocznych wersji samych siebie tylko dlatego, iż taki jest w tej chwili trend. Ich zachowanie wynika z doświadczeń, które zostawiły po sobie ślad. Raphael wciąż jest porywczy, Leonardo próbuje utrzymać wszystko w ryzach, Michelangelo chowa emocje za żartami, a Donatello dostaje chyba najciekawszy wątek z całej czwórki. Nie będę zdradzał szczegółów, ale jego historia wyraźnie zapowiada, iż jeszcze odegra istotną rolę w kolejnych tomach.

Najmocniej wybrzmiewają jednak relacje między braćmi. Aaron poświęca im więcej miejsca niż samej głównej intrydze i wyszło to serii na dobre. Czuć, iż to nie są już nastolatkowie, którzy po każdej kłótni wracają do normy po kilku stronach. Każde nieporozumienie ma swoje konsekwencje, a odbudowanie wzajemnego zaufania okazuje się długim procesem. Dzięki temu emocje wypadają naturalnie i ani razu nie miałem wrażenia, iż zostały dopisane tylko po to, żeby historia wydawała się poważniejsza.

Zobacz również: DC All In. Alfa i Omega – recenzja komiksu. Początek absolutu

fot. kadr z komiksu

To oczywiście nie oznacza, iż Aaron zapomniał o akcji. Walk jest sporo i stoją na naprawdę wysokim poziomie. Są szybkie, brutalniejsze niż wcześniej i dobrze pokazują, iż tym razem stawka jest znacznie większa. Co ważne, sceny akcji nie sprawiają wrażenia zapychaczy. Wynikają z fabuły i popychają historię do przodu.

Bardzo dobrze wypada również sam Nowy Jork. Miasto sprawia wrażenie przytłaczającego i nieprzyjaznego, a atmosfera niepewności towarzyszy bohaterom praktycznie przez cały album. To zupełnie inne miejsce niż w wielu wcześniejszych historiach o TMNT i ten kierunek bardzo mi odpowiada.

Duża w tym zasługa Juana Ferreyry. Jego kreska świetnie pasuje do bardziej surowego klimatu serii. Dynamiczne kadry podczas walk robią duże wrażenie, ale równie dobrze wypadają spokojniejsze sceny, w których liczą się emocje bohaterów. Ferreyra nie próbuje na siłę zmieniać wyglądu świata Żółwi Ninja. Raczej pokazuje go z nieco innej perspektywy – bardziej ponurej, ale przez cały czas bardzo charakterystycznej.

Zobacz również: Heartstopper. Tom 6 – recenzja komiksu. Pożegnanie bez fabuły

fot. kadr z komiksu

Nie obyło się jednak bez drobnych potknięć. W kilku momentach miałem wrażenie, iż Aaron zbyt długo krąży wokół konfliktu między braćmi. Niektóre rozmowy brzmią podobnie i przez chwilę tempo wyraźnie siada. Od czasu do czasu brakowało mi też odrobiny humoru, z którego przecież Żółwie Ninja zawsze słynęły. Rozumiem, iż seria poszła w dojrzalszym kierunku, ale kilka lżejszych momentów dobrze zrobiłoby całej historii.

Wojownicze Żółwie Ninja. Tom 2: Żółwie kontra Nowy Jork to bardzo dobra kontynuacja. Jason Aaron konsekwentnie rozwija swoją wizję TMNT i robi to bez odcinania się od tego, co fani tej serii lubią najbardziej. Jest więcej emocji, mocniejszy klimat i świetna akcja, ale wciąż czuć, iż to ci sami bohaterowie, z którymi wielu z nas dorastało. Po lekturze trudno nie mieć ochoty od razu sięgnąć po kolejny tom.


Scenariusz: Jason Aaron
Ilustracje: Juan Ferreyra
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Premiera: 17 czerwca 2026
Oprawa: miękka
Stron: 160
Cena katalogowa: 89,90 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Nagle! Comics. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Nagle! Comics)

Idź do oryginalnego materiału