"Wojna nie kończy się jednym błyskiem". Recenzja: Star Wars. Bitwa o Jakku

itomigra.blogspot.com 1 godzina temu

"Wojna nie kończy się jednym błyskiem". Recenzja: Star Wars. Bitwa o Jakku

Było DC Comics ze swoim wampiryzmem (TUTAJ), przyglądaliśmy się zagładzie świata sprowadzonej przez Grzechy Sinistera- ale wszyscy dobrze wiemy, czego nie mogło zabraknąć w panelu komiksowym! Star Wars! Tym bardziej iż maj to szczególny miesiąc... Zapraszam do lektury.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Star Wars: Bitwa o Jakku
to samodzielny- dość gruby- album poświęcony historii opowiadanej PO Powrocie Jedi. Gdy kończy się dramatyczne starcie przy drugiej Gwieździe Śmierci, sama wojna o władzę wciąż trwa. Konflikt- wspomniany w filmach i opisywany w książkach- w końcu doczekał się komiksowej adaptacji!

Aż czterech ilustratorów- Leonard Kirk (
), Jethro Morales (Cienie Gwiezdnego Blasku), Luke Ross (Yoda), Stefano Raffaele (
)- pod okiem scenarzysty Alexa Segura, przybliży nam ten owiany tajemnicą, epicki skrawek uniwersum. Komiks ukazał się na polskim rynku za sprawą wydawnictwa Egmont i klubu Świat Komiksu.

Zarys fabularny:


"Czy po bitwie o Endor księżniczka Leia, Luke Skywalker i będąca wciąż w powijakach Nowa Republika zdołają zażegnać niespodziewane śmiertelne niebezpieczeństwo? Miejsce pośrodku sceny zajmie zbuntowany oficer Imperium i przejdzie do ofensywy. Ale co łączy tego groźnego antagonistę z Darthem Vaderem? Mon Mothma i Leia muszą podjąć trudną decyzję. Luke wyrusza po zaginiony artefakt Jedi, ale dokonuje zaskakującego odkrycia. Przestępczy półświatek aż kipi od intryg, gdy rodzi się niegodziwy sojusz. Tymczasem zebrana naprędce grupa bohaterów Nowej Republiki wyrusza z istotną misją, ale jej powrót nie jest gwarantowany. Wszystko zmierza ku wielkiej bitwie o Jakku, która znowu odmieni oblicze galaktyki."

Wrażenia:


Grube tomisko w świecie Star Wars zawsze mnie cieszy! Gdy takie trafia w moje ręce, wiem, iż mogę liczyć na coś więcej niż wartką akcję i niezliczone, pięknie narysowane wybuchy. Przy około 300 stronach poprzeczka zostaje podniesiona wysoko. Czy Bitwa o Jakku spełniła oczekiwania? Czy to kolejne odrywanie kuponów albo nieudolna próba wyjaśnienia nowego kanonu?

Tak, Bitwa o Jakku to zadziwiająco dobra lektura. Choć zapowiadało się sztampowo, z biegiem stron, totalnie dałem się pochłonąć. Sama tytułowa bitwa to jedynie ułamek treści i jako finał jest ok. Mnie natomiast za serduszko chwyciło wszystko pozostałe. Komiks całościowo podejmuje się bowiem dość trudnego tematu. Porusza kwestię tego, iż samo wysadzenie Gwiazdy Śmierci nie zakończyło wojny, ani magicznie nie zniknęło Imperium. Po śmierci Palpatine'a pozostali przecież ludzie, generałowie, armia, całe struktury i systemy, które wymagały "przerobienia". Uważam, iż tych 300 stron, by się z tym uporać- to mało. W wielkim skrócie jednak- autorzy dali radę. I przyznaję, iż podoba mi się koncepcja. Zapanował chaos, pojawili się pretendenci do "tronu", ugrupowania zyskały/straciły na arenie międzygwiezdnej- klasyczny sajgon. Cóż nasi biedni Rebelianci mieli zrobić? Oczywiście robili, co mogli i na czym się znali. Nikogo chyba nie zdziwi, iż Luke zgłębiał Moc, Leię pochłonęła dyplomacja. I wiecie co? To też sprawdziło się idealnie. Człowiek się nie nudził akcją, ale miał chwilę, by śledzić rozmowy, politykę i uważnie przyjrzeć się kłopotom rodzącej się Republiki.

Bitwa o Jakku
stanowi znośny pomost między Powrotem Jedi a Przebudzeniem Mocy. Nienachalny. Stary dobry duch Gwiezdnych Wojen, spotyka się tutaj z nowymi, disneyowskimi pomysłami- i jak dla mnie robi to sprawnie. Nie zostałem porażony dziwnością, czy brakiem wyczucia (nawet nieudolna Inkwizytorka, czy pseudo Zakon Ciemnej Strony, nie wytrąciły mnie z równowagi). Ot, przyjemna przygoda, trochę wybuchów, sporo cameo (w tym Doktor Aphra!), płynne sojusze- wszystko w radującym oko stylu graficznym. Lubię, gdy Star Warsy dostają takie grube tomiska!
T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ złapiecie własny egzemplarz
Idź do oryginalnego materiału