Wojciech Szymański nie żyje. Założyciel firmy Lukullus i wieloletni prezes Świtu Nowy Dwór Mazowiecki miał 68 lat. Smutną wiadomość przekazał w czwartek 8 października klub, z którym był związany przez lata. Biznesmen długo figurował na listach najbogatszych Polaków.
Wojciech Szymański nie żyje, Świt żegna byłego prezesa
Informację o śmierci przedsiębiorcy opublikował w mediach społecznościowych MKS Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Przyczyny śmierci nie podano do publicznej wiadomości.
“Z głębokim żalem żegnamy Wojciecha Szymańskiego”
– napisali przedstawiciele klubu.
W pożegnaniu podkreślili, iż żegnają byłego prezesa klubu, a także “właściciela firmy Lukullus, sponsora i człowieka, który zapisał się w historii naszego Klubu”. Zarząd, piłkarze i pracownicy złożyli bliskim wyrazy współczucia.
Ze Świtem związał się na długo przed objęciem funkcji prezesa. Najpierw wspierał drużynę finansowo jako sponsor. W 1998 roku stanął na jej czele.
To za jego kadencji klub przeżył najlepszy okres w swojej historii. w okresie 2002/2003 Świt po raz pierwszy awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, czyli ówczesnej I ligi. Był to historyczny moment.
Założyciel firmy Lukullus zaczynał od rodzinnej masarni
Wojciech Szymański pochodził z Nowego Dworu Mazowieckiego. Razem z ojcem prowadził tam zakłady masarskie. Jak podaje Kozaczek, interes przejął po ojcu już w wieku 22 lat, bo ten z powodu problemów zdrowotnych nie mógł go dłużej prowadzić.
Przełom przyniosły przemiany gospodarcze końca lat osiemdziesiątych. W 1994 roku przedsiębiorca kupił zakład uboju i przetwórstwa mięsa w Leoncinie. Rodzinne przedsiębiorstwo rozwijał pod marką Lukullus. Firmę znano w niemal całym kraju.
Na tym zbudował fortunę. Szymański przez wiele lat pojawiał się na listach najbogatszych Polaków. W 2004 roku tygodnik “Wprost” wycenił jego majątek, wspólnie z żoną, na 55 milionów złotych.
Pieniądze z biznesu chętnie inwestował w sport. Poza piłką nożną interesował się kolarstwem. Na przełomie wieków na polskich trasach ścigały się grupy Lukullus Banaszek Sport, a później Atlas-Lukullus-Ambra.
Przygoda z Widzewem Łódź skończyła się skandalem
Przypomnijmy, iż w pierwszej dekadzie XXI wieku Szymański rozpoczął współpracę z Widzewem Łódź. Początkowo klub sponsorowała jego firma. W 2007 roku, po powstaniu spółki akcyjnej, został jednym z jej udziałowców i członkiem rady nadzorczej.
Długo to nie trwało. W grudniu 2007 roku sprzedał swoje akcje Sylwestrowi Cackowi. Odejście odbyło się w atmosferze skandalu.
Jak przypomina portal Łódzki Sport, biznesmen początkowo miał pomagać w ujawnianiu korupcyjnych mechanizmów w Świcie. Później śledczy postawili zarzuty także jemu. W 2010 roku wrocławska prokuratura przedstawiła mu łącznie 32 zarzuty korupcyjne. Większość dotyczyła Świtu.
Część zarzutów obejmowała jednak okres w Widzewie. Szymański przyznał się do przekupywania sędziów i obserwatorów. Zastrzegał przy tym, iż robił to w tajemnicy przed władzami łódzkiego klubu.
W Nowym Dworze Mazowieckim klub pożegnał go przede wszystkim jako prezesa z czasów największego sukcesu. Podkreślił jego udział w najważniejszych kartach historii Świtu. Szczegółów pogrzebu na razie nie podano.
źródło zdjęć: Canva






