Własnym smyczkiem

kulturaupodstaw.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: fot. z archiwum prywatnego


Sebastian Gabryel: Mimo młodego wieku masz już na koncie ponad 70 nagród zdobytych w konkursach ogólnopolskich i międzynarodowych. Pamiętasz moment, w którym skrzypce stały się czymś, z czym naprawdę chciałbyś związać swoją przyszłość?

Adam Trzebiatowski: Od samego początku mojej edukacji skrzypce były ciągle ze mną. Spędzałem z nimi wiele godzin i gwałtownie stały się najważniejszą częścią mojego dnia i życia. Zarówno pierwsze koncerty, jak i te późniejsze dawały mi wiele radości. Nie wyobrażam sobie życia bez skrzypiec.

Z wiekiem tylko się to pogłębiało – wyszukiwanie odpowiednich utworów, konkursy, występowanie na różnych scenach. Zmiana miasta i szkoły również była związana z patrzeniem w przyszłość, w której ważne miejsce zajmuje mój instrument.

SG: Pierwsze ważne lata edukacji muzycznej spędziłeś w Gdańsku, a w tej chwili uczysz się w Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej II stopnia. Co sprawiło, iż zdecydowałeś się przenieść do Poznania? Czy zmiana miasta oraz szkoły wpłynęła na twój sposób grania?

AT: Gdańsk to moje rodzinne miasto. To tam pokochałem mój instrument i wiele się nauczyłem. Czułem jednak, iż muszę szukać dalej, znaleźć kolejną drogę rozwoju. Poznań to miasto znane przede wszystkim ze świetnych profesorów skrzypiec. I takich właśnie znalazłem.

Oczywiście zmiana nauczycieli wpływa na mój warsztat i sposób postrzegania utworów. Myślę, iż nie mogłem lepiej trafić, jeżeli chodzi o pedagogów. Mam nadzieję, iż wykorzystam wiedzę, którą mi przekazują.

SG: Wśród twoich sukcesów znajdują się między innymi II nagroda w Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Georga Philippa Telemanna w Poznaniu, a także Grand Prix konkursów w Toruniu i we Włocławku. Które osiągnięcie było dla ciebie dotąd najważniejsze – ze względu na poziom konkursu, wykonany repertuar albo moment, w którym pojawiło się w twoim życiu?

AT: Tak naprawdę każdy konkurs jest istotny i w danym momencie wydaje się najważniejszy. Każda wygrana cieszy, bo wiem, iż mogłem sprawdzić się przed jurorami.

fot. prywatne archiwum Adama Trzebiatowskiego

Największymi wydarzeniami, w jakich miałem okazję wziąć udział, były właśnie edycje Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. G.-Ph. Telemanna – ta sprzed roku i ta zakończona dosłownie parę dni temu. Zjechało się na niego wielu świetnych młodych skrzypków z całego świata.

W tym roku zdecydowanie więcej uczestników przyjechało z zagranicy niż z Polski. Rok temu udało mi się zająć drugie miejsce, a w tym roku – pierwsze. Myślę, iż to jedna z piękniejszych chwil w moim życiu.

SG: W twoim repertuarze często pojawia się muzyka wirtuozowska – utwory Wieniawskiego, Sarasatego, Saint-Saënsa czy Mendelssohna. Co najbardziej cię w niej pociąga: możliwość przekraczania technicznych granic, teatralność tej muzyki czy jej emocjonalność?

AT: O tak, bardzo lubię grać muzykę wirtuozowską. Jest taka żywiołowa i porywająca. Świetnie czuję się w repertuarze, w którym mogę prezentować swoje umiejętności techniczne. Taka muzyka pobudza mnie do działania i dodaje mi energii. Jednak aby zostać dobrym skrzypkiem, muszę rozwijać swoją wszechstronność i grać każdy rodzaj muzyki.

fot. prywatne archiwum Adama Trzebiatowskiego

SG: Czy masz już poczucie, iż zaczynasz odnajdywać własne brzmienie i własny sposób interpretowania muzyki, czy na tym etapie ważniejsze pozostaje dla ciebie poznawanie różnych szkół, estetyk i możliwości instrumentu?

AT: Jak najbardziej. Słucham rad moich pedagogów i jeżdżę na kursy muzyczne, aby poznawać różne spojrzenia wybitnych muzyków. Każdy artysta wnosi jednak do utworu własną interpretację i to jest w muzyce najpiękniejsze. Ważne jest szukanie własnego brzmienia i własnego spojrzenia na utwór – oczywiście w ramach, nad którymi czuwają moi nauczyciele.

SG: Koncertowałeś zarówno jako solista z orkiestrą, jak i podczas recitali oraz koncertów kameralnych. W której z tych sytuacji czujesz dziś największą swobodę?

AT: Największą swobodę czuję, gdy gram z moim pianistą, doktorem Theo Ranganathanem. Świetnie nam się razem współpracuje. Oczywiście największą euforia daje mi możliwość grania z orkiestrami. Niestety nie mam zbyt często takich okazji, a granie z orkiestrą jako solista jest moim największym marzeniem.

SG: Ważnym fragmentem twojej dotychczasowej działalności były także występy dla pacjentów hospicjum i udział w wydarzeniach dobroczynnych. Czego nauczyło cię granie w takich miejscach i w ramach tego rodzaju projektów?

AT: Grałem dla pacjentów hospicjum już od małego i początkowo choćby nie czułem, jak bardzo jest to ważne. Dopiero z wiekiem dotarło do mnie, iż jest to najważniejsza publiczność. Ich wzruszenie, łzy i uśmiechy dawały mi poczucie, iż moja muzyka dociera do ich serc i przynosi ukojenie w tym trudnym czasie. Niektórych pacjentów miałem okazję odwiedzić kilka razy, inni nie doczekali kolejnych koncertów… Jest to jednak bardzo ważne i pouczające doświadczenie.

fot. prywatne archiwum Adama Trzebiatowskiego

SG: Stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego przeznaczysz na zakup profesjonalnego smyczka z drewna fernambukowego. Jak wiele w brzmieniu i komforcie gry może zmienić odpowiednio dobrany smyczek i po czym skrzypek rozpoznaje, iż właśnie ten konkretny naprawdę współpracuje z nim oraz z instrumentem?

AT: Smyczek jest bardzo ważny. To on pomaga wydobyć ze skrzypiec głębię brzmienia i zagrać trudne technicznie fragmenty. Zależy od niego równie dużo jak od instrumentu. Im lepszy, tym łatwiej (śmiech).

SG: Swoją drogą, podczas Konkursu Telemannowskiego otrzymałeś już mistrzowski smyczek!

AT: Tak, podczas zeszłorocznego konkursu udało mi się zdobyć smyczek jako nagrodę za najlepsze wykonanie fantazji Telemanna. Była to dla mnie ogromna nagroda i wielkie zaskoczenie. Smyczek jest fantastyczny, gram nim cały czas. Potrzebuję jednak również drugiego smyczka na takim samym poziomie, którym będę mógł grać zamiennie.

SG: Jesteś na etapie, na którym wiele artystycznych dróg pozostaje jeszcze otwartych. Kiedy myślisz o sobie za kilka lat, widzisz się przede wszystkim jako solista, kameralista lub muzyk orkiestrowy? Czy zależy Ci na tym, aby możliwie długo nie zamykać się w jednej roli?

AT: Moim największym marzeniem jest granie jako solista z orkiestrami, ale oczywiście istnieje wiele dróg, które dają satysfakcję i możliwości rozwoju. Mam nadzieję, iż znajdę różne sposoby wykorzystania mojej pasji w życiu.

Już dziś dzięki graniu zwiedziłem wiele miejsc i poznałem różnych wspaniałych ludzi, których nie miałbym okazji spotkać, gdyby nie moje zamiłowanie do muzyki.

fot. prywatne archiwum Adama Trzebiatowskiego

Adam Trzebiatowski – 16-letni skrzypek pochodzący z Gdańska, uczeń II klasy Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II stopnia im. Mieczysława Karłowicza w klasie prof. Kariny Gidaszewskiej. Laureat ponad 70 konkursów ogólnopolskich i międzynarodowych. Do jego najważniejszych sukcesów należą II nagroda oraz nagrody specjalne w 22. Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Georga Philippa Telemanna w Poznaniu, a także I nagroda w kolejnej edycji konkursu w 2026 roku. Koncertował w kraju i za granicą, występując podczas recitali, koncertów kameralnych oraz jako solista z orkiestrą. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marszałka Województwa Pomorskiego oraz prezydentów Gdańska i Poznania. W 2026 roku otrzymał również Stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Idź do oryginalnego materiału