WILHELM SASNAL: – Ta nagroda wiąże się z wystawą w muzeum w Siegen, mieście urodzenia Rubensa, gdzie znajduje się kolekcja prac dotychczasowych laureatów i wydaje mi się, iż to akurat jest najciekawsze. Czyli fakt, iż znalazłem się w gronie istotnych artystek i artystów ważniejszych dla mnie niż sam Rubens. Śmieszne, iż w Polsce zrobiono z tego jakiś wiral, podkreślając na każdym kroku, iż „pierwszy Polak” itd. To przecież nie są jakieś narodowe wyścigi, ale nagroda dla twórcy z Europy.
Ostrożnie, bo zaraz usłyszy pan, iż nie jest patriotą.
Bo w głębi serca jestem kosmopolitą. Dlatego też nie ciekawi mnie specjalnie reprezentowanie kraju na Biennale Sztuk w Wenecji, ideę narodowych pawilonów uważam za zupełnie niewspółczesną. No i to słowo „narodowy”…
I w ten sposób, niejako naturalnie, przechodzimy do drugiego tematu związanego z panem, który budził ostatnio sporo emocji. Myślę o wypowiedzi na temat Izraela jako „jądra ciemności”. No, nie wszystkim się to spodobało.
Nie mam kont na socjalach, ale od żony wiem, iż Jan Hartman się zezłościł. Każdy kieruje się swoim azymutem moralnym, a dla mnie wartość życia Palestyńczyka i Izraelczyka jest taka sama. Dlatego przed nikim nie będę się tłumaczyć, a choćby powtórzę, iż Izrael to jądro ciemności, to kraj, który dokonał ludobójstwa na ludności palestyńskiej.




