Wierzenia słowiańskie to opowieść o świecie, w którym nic nie było puste. Wszystko miało duszę. Wszystko miało znaczenie. Człowiek nie stał w centrum. Był tylko częścią większej całości.
Wierzenia słowiańskie wyrastały z codziennego życia blisko natury. Ludzie obserwowali las, wodę i niebo. Na tej podstawie budowali swoje wyobrażenia. Dlatego duchy nie były abstrakcją. Były czymś realnym. Obecnym.
Autor: SunriseforeverOpiekunowie domowego ogniska
Jeśli przyjrzymy się duchom domowym, to najważniejszą rolę odgrywał wśród nich Domowik. Wyobrażano go sobie jako niskiego starca z długą brodą, mieszkającego zwykle za piecem lub pod progiem. Gospodarze starali się dbać o porządek i regularnie zostawiali mu odrobinę jedzenia. Dzięki czemu zyskiwali opiekuna chroniącego inwentarz i ostrzegającego przed pożarem. Jednak obrażony Domowik potrafił dotkliwie uprzykrzyć życie, tłukąc naczynia i strasząc mieszkańców w nocy. Oprócz niego w obejściu pomagały Skrzaty, czyli małe duszki utożsamiane często z duchami przodków, które wspierały rodzinę w codziennych pracach polowych.
Demony słońca i burzy
Warto również wspomnieć o istotach władających zjawiskami atmosferycznymi i polami. Takich jak groźna Południca pojawiająca się w upalne, letnie dni. Atakowała ona żniwiarzy, którzy nie przerywali pracy w samym południu. Zsyłała na nich silne bóle głowy, udary, a czasem choćby łamała im kości. Z kolei za gwałtowne burze i opady gradu odpowiadali Płanetnicy. Czyli duchy tragicznie zmarłych osób, które dzięki potężnych lin wciągały ciężkie chmury na niebo, decydując tym samym o powodzeniu zbiorów.
Władcy lasów i głębin
Gdy natomiast Słowianin opuszczał bezpieczne granice wioski, wkraczał do królestwa potężnych demonów natury, nad którymi panował Leszy, znany również jako Borowy. Ten władca puszczy i wszystkich dzikich zwierząt posiadał niezwykłą zdolność zmiany wzrostu, co pozwalało mu stać się małym jak kępa trawy lub wysokim niczym najstarsza sosna.
Chociaż Leszy nie nosił w sobie czystego zła, to jednak wyjątkowo chętnie wyprowadzał ludzi na manowce, więc podróżni zostawiali mu dary na pniach drzew. Robili to po to, aby mogli bezpiecznie przejść przez jego terytorium. Równie niebezpieczne spotkania czekały nad wodami, gdzie bytowały Rusałki oraz Wiły. Czyli piękne demony żeńskie powstałe z dusz młodych kobiet zmarłych tragicznie przed ślubem. Te istoty wabiły mężczyzn swoim śpiewem i wspólnym tańcem, co zwykle kończyło się śmiercią nieszczęśnika.






