że rozśmieszyłby choćby śmierć.
W czerni rozbrzmiałyby śmiechy,
żart na każdą ponurą rzecz.
Ten człowiek powoli znów się rodzi,
uśmiecha się do dzisiejszych chwil,
odchodzi od nieuniknionej śmierci,
martwy — powraca do żywych.
Los jak węzeł gordyjski —
nitka po nitce się rozplatam.
Nie jak Aleksander Macedoński —
to trudniejsza praca.
Żyje we mnie człowiek,
pełen życia i marzeń,
kolejny raz się rodzę,
by znów być człowiekiem.
Statystyki: autor: Toyer — 04 kwie 2026, 15:14

