na chmurze
kiedy w kolorach nie zbilansuje się
budżet
zgubi barwy
oprócz szarości poranka
i upartej czerwieni
jakby od stuleci wypatrywała
tego samego kochanka
kiedy na schodach kroków
nie usłyszy
resztki trujących żółcieni
we włosy wplecie
rylec zanurzy w niepokojącym
indygo
i na własnej skórze wytatuuje
imię ciszy
w tej szarości poranka
tkwi na krześle wysoko
w sukni z upartej czerwieni
czeka
do pierwszych słońca
promieni aż przez witraż przecieknie
muzyka deszczu rezonując
nutosłowa
wieszczów
Statystyki: autor: Lucile — 04 lip 2026, 13:49




