dziewczynka złożona do snu – mak i migdały
w białej sukience z przędzy pajęczej. Nie schnie
i włosy splata z szumem planet, nietkniętych
jeszcze jej stopą, co z tęsknot za nocą wyrosły
a zajęcza warga i uszy strzygi - pora wilgotna
jak gaza z przemilczeń i rui głów. To wszystko
o niej – plusk ryby, dziecka głos, który żywy
co sto, co tysiąc kos nosi, żeby w welon owinąć
i ssać, a rój za nim i szczek suk o pobite gary
– sprane płótno i mór na wszystkich, którzy śmią
zapomnieć jej śmiech, który nas ocalił.
Statystyki: autor: Alek Osiński — 30 gru 2023, 00:29

