wciąż tę mam florę dykteryjną.
W połączeniu z ciemną karnacją,
wyjściową strzechą pokrętną jak moje bajdurzenie,
czyniło mnie to pożądaną partią.
Składające deklarację uciekały
z kaprawego chodzenia pod wędrującą rękę.
Kumpelka, nic więcej, wciskała się na trzecią do moich ust,
jeszcze z glutami pod bluzką.
Nie zważająca na porównanie jej orody do nocy polarnej,
napisała po latach, iż zrobiła bardzo dobrze zdradzając jako pierwsza.
Ale wciąż jestem pierwszy w jej wspomnieniach,
wartych szczytowej grafomanii.
Statystyki: autor: Strood — 15 maja 2026, 12:09


