"Gwiezdne wojny" – podobnie jak Marvel – utraciły swój dawny blask. Franczyza stworzona przez George'a Lucasa, nad którą pieczę trzyma Disney, jest przez cały czas obecna w popkulturowej świadomości, choć ma problem z powrotem do łask szerszej publiczności. Uniwersum mogłoby w pełni odżyć, gdyby postawiło na współpracę z filmowcami pokroju Tony'ego Gilroya. To on pokazał nam, iż "Star Warsy" nie muszą być tylko opowieścią o Jedi i kalką tego, co już było.