Wielkie zmiany w telewizyjnym hicie TVP. Zastąpi w tej roli inną aktorkę

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Od niedawna Dominika Torman, pozamałżeńska córka Jerzego Chojnickiego (Andrzej Grabarczyk) w telenoweli „Klan”, ma nową twarz. Aleksandra Kasperek zastąpiła w tej roli Annę Janik. W rozmowie z nami młoda aktorka ujawnia m. in., jak czuje się w butach swojej poprzedniczki i gdzie wyobraża sobie siebie za 20, 30 lat.


Oglądałaś w roli Dominiki swoją poprzedniczkę, Annę Janik, nim weszłaś na plan?
- Tak, obejrzałam pojedyncze odcinki. Nigdy się z Anią nie spotkałyśmy, choć interesujące jest to, iż obie pochodzimy z Kielc i przyszło nam grać tę samą postać w tym samym serialu. Myślę, iż to przypadek, ale trzeba przyznać, iż dość osobliwy i frapujący.


Jaka jest Dominika w twoim wydaniu?


- Mam wrażenie, iż nowa fizyczność nie zmieniła jakoś szczególnie tej bohaterki. Staram się iść drogą, którą budowała moja poprzedniczka. Dominika przez cały czas jest pozytywną, mądrą i ambitną dziewczyną. Da się ją lubić. Być może teraz stała się trochę bardziej konkretna, zdecydowana - takie opinie czytam w komentarzach internetowych - ale to pewnie za sprawą okoliczności, które się zmieniły. Dziś Dominika jest mamą dwójki dzieci, żoną Karola (Marcel Borowiec). Całą rodziną postanowili przenieść się z Poznania do Warszawy i zamieszkali u Jerzego. Sama jestem ciekawa, co z tego będzie...Reklama
Jak cię przyjęła ekipa "Klanu"?
- Bardzo ciepło, przyjemnie. Na planie wszystko jest świetnie zorganizowane, każdy wie, co ma robić. Dobrze się tam pracuje. Ucieszyłam się, iż reżyserem jest m.in. Jarosław Marszewski, którego wcześniej poznałam w serialu "Na dobre i na złe". Zapamiętałam go jako cierpliwego, delikatnego przewodnika, pod którego okiem aktor czuje się bezpiecznie.
Myślisz, iż zadomowisz się w "Klanie" na dłużej?
- Mam taką nadzieję. Tworzą się kolejne odcinki, myślę, iż moja bohaterka i jej historia zainspirują scenarzystów i zainteresują widzów serialu przez kolejne sezony, a ja będę miała co grać. Marzyłam o czymś stałym, co da mi stabilizację finansową i spokój. w tej chwili mogę realizować się również na scenie teatralnej. Mam przyjemność występować w sztuce pt. "La bombe", reżyserowanej przez Sambora Czarnotę. Jest to lekka, bezpretensjonalna komedia, która i uczy, i bawi, dostarczając dużej dawki relaksu, którego ludzie bardzo potrzebują.
Wędrujecie z tym spektaklem po Polsce?
- Tak, i to też jest fajny aspekt tego przedsięwzięcia. Stanowimy zgraną drużynę, czuję się w niej szczęśliwa i doceniana, mam poczucie bezpieczeństwa, pracując z profesjonalistami, dogadujemy się doskonale. Z przedstawieniem docieramy do różnych miejsc, scen, miast, spotykamy różnych ludzi - co działa na mnie rozwojowo. A bezpośredni kontakt z publicznością, zwykle usatysfakcjonowaną, która nie szczędzi nam braw, a choćby owacji na stojąco, daje mnóstwo zadowolenia całemu zespołowi. Kiedy kończy się trasa i wracamy do Warszawy (gdzie w tej chwili mieszkam), czuję się tak jakbym wróciła z fantastycznych wakacji i wciąż czekam na kolejne (uśmiech)
Często jeździsz w swoje rodzinne strony, do Kielc?
- Jak tylko mogę, to z chęcią. Tam jest moja rodzina, która mnie bardzo wspiera. Wychowywałam się w małej miejscowości pod Kielcami, ale urodziłam się w Kielcach i tam chodziłam do liceum. W tym miejscu zaczynałam też swoją aktorską ścieżkę poprzez zajęcia teatralne dla młodzieży i występy w Wojewódzkim Domu Kultury, Kieleckim Centrum Kultury czy w Teatrze Zbożowym w Kielcach. Jeździliśmy na festiwale i organizowaliśmy happeningi. Brałam także udział w widowisku u boku znakomitych aktorów kieleckiego Teatru im. Stefana Żeromskiego. Te doświadczenia i szkolenie warsztatu od najmłodszych lat pozwoliło mi bez problemu zdać egzaminy i dostać się na studia do Akademii Sztuk Teatralnych za pierwszym razem.


A egzaminy te przypadły na czas szczególny...
- Była pandemia, dlatego pierwsze etapy odbywały się online. Udało mi się przejść przez nie na tyle dobrze, iż dostałam się do kilku finałów: w Łodzi, Krakowie i we Wrocławiu. Padło na Wrocław - i nie żałuję, to jest naprawdę dobra szkoła, wiele się w niej nauczyłam.
Ciekawy był temat twojej pracy magisterskiej, którą zwieńczyłaś te studia - "Psychoterapia w pracy aktora"...
- Uważam, iż to bardzo ważne zagadnienie i cieszę się, iż wzrasta tego świadomość. Przez lata utarł się stereotyp aktora uciekającego w alkohol, narkotyki, by ukoić napięcie związane z tą pracą. Bo istotnie uprawianie aktorstwa generuje wyjątkowo duży stres, można powiedzieć, iż jest to zawód wysokiego ryzyka - zwłaszcza natury psychicznej - i równie ryzykowne bywają sposoby radzenia sobie w tym obszarze. I tu właśnie z pomocą przychodzi psychoterapia, narzędzie, które pozwala zniwelować ten stres, świadomie pracować nad emocjami. Ja sama uczęszczałam na psychoterapię przez cztery lata studiów i część własnych doświadczeń wyniesionych z niej zawarłam w swojej pracy magisterskiej. Dowiodłam, iż ta metoda ma sens, pomaga w rozwoju samoświadomości, ustawia mental, chroni wrażliwość i buduje bariery ochronne, przydatne zarówno w pracy, jak i poza nią.
Co robisz w czasie wolnym od zajęć, obowiązków?
- Dbam o kondycję fizyczną - zimą chodzę na siłownię, latem biegam. Uwielbiam grać w szachy i jestem w tym naprawdę dobra. Z chęcią gram w karty, w przeróżne gry. Jestem zapaloną grzybiarą, pochodzę z domku pod lasem i od małego nauczyłam się czerpać z jego darów pełnymi garściami. Lubię kontakt z naturą, szukam go, kiedy tylko się da. Czasami maluję, częściej robiłam to przed studiami, ale zamierzam do tego wrócić. Taki rodzaj ekspresji, iż przelewam swoje wewnętrzne obrazy na płótno, mniej lub bardziej udanie, daje mi dużo euforii i oczyszczenia. Przede wszystkim jednak z ogromną pasją chodzę do teatru - w ubiegłym roku byłam na ok. 40 przedstawieniach (jako widz), pozwala mi to obserwować, jak pracują inni, rozwijać się. Może i mnie uda się dostać na stałe do jakiegoś teatru w Warszawie, bardzo bym tego chciała, więc kto wie?
No właśnie - gdzie widzisz siebie za 20, 30 lat?...
- Myślę, iż dalej na scenie, na planie serialowym i filmowym. Oraz w dubbingu, którego już trochę posmakowałam. Na pewno wiem, iż chcę iść tą drogą, aktorstwo było moim pierwszym i w zasadzie jedynym wyborem, spełniam się w nim i mam nadzieję na wiele, wiele lat aktywności zawodowej i udział w różnorodnych projektach. A prywatnie - również mam swoje pragnienia, pomysły i zamierzenia, na teraz i na dalszą przyszłość. Obserwuję, co daje mi los i co mogę sobie wybierać, ale to ze spokojem. W grudniu ubiegłego roku skończyłam dopiero 24 lata, mam jeszcze czas...
Rozmawiała: Jolanta Majewska-Machaj
Zobacz też: Najbardziej niedoceniony współczesny aktor. Od lat zachwyca w produkcjach gatunkowych
Idź do oryginalnego materiału