W 3. odcinku 5. sezonu „For All Mankind” pożegnaliśmy istotną postać. Gwiazdor w rozmowie z Serialową przyznaje, iż jemu też towarzyszyły ogromne emocje w ostatnich dniach na planie. Dalej większe spoilery.
Za nami 3. odcinek 5. sezonu „For All Mankind„, hitowego science fiction od Apple TV. W miarę jak serial zbliża się do końca – ten zaplanowany jest na sezon 6 – najbardziej kultowe postacie, które były z nami od 1. odcinka, zastępuje nowe pokolenie. Tym razem padło na Eda Baldwina, który dożył 80-tki, by umrzeć na raka na Marsie.
For All Mankind sezon 5 – Joel Kinnaman o śmierci Eda
W ten piątek Joel Kinnaman dostarczył nam już ostatnich emocji jako Ed. Jego śmierć to kulminacja trwających od początku sezonu problemów zdrowotnych, które pogorszył ekstremalny wysiłek fizyczny – misja podjęta w celu ratowania Lee Jung-Gila (C.S. Lee). W rozmowie z Serialową Kinnaman, dla którego przygoda z „For All Mankind” rozpoczęła się w 2018 roku (1. sezon wyszedł w listopadzie 2019, wraz ze startem platformy Apple TV), przyznał, iż to było najtrudniejsze pożegnanie w jego karierze.
— Tak, to było zupełnie inne niż wszystko, czego doświadczyłem do tej pory w swojej karierze. przez cały czas nie jestem do końca pewien, co się we mnie działo, bo przez cały ostatni tydzień zdjęć do „For All Mankind” byłem bardzo emocjonalny. Nie wiem. Próbuję to sobie poukładać w głowie, bo dla nas, aktorów, to bardzo ważna część naszego życia. Tworzymy takie krótkotrwałe rodziny, zakochujemy się, a potem się żegnamy. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Robię to od 25 lat. Ale to dla mnie coś zupełnie innego i myślę, iż ma to z tym coś wspólnego.
Gram tę postać od 2018 roku, więc to postać, którą z pewnością grałem najdłużej, i dlatego ten serial jest ze mną. Ale myślę, iż fakt, iż grałem go przez tyle różnych lat, więc siedziałem w charakteryzacji i po prostu patrzyłem na siebie w lustrze jako 40-latek, 50-latek, 60-latek, 70-latek, a teraz 80-latek, sprawił, iż moja własna śmiertelność naprawdę była na pierwszym planie. Myślałem o starzeniu się i umieraniu na zupełnie innym poziomie. Teraz Ed jest w tym samym wieku co mój tata, więc w tej scenie, w której żegnam się z moimi dziećmi i wnukami, byłem bardzo wzruszony. Płakałem cały czas, dosłownie płakałem.
Jak przyznał Joel Kinnaman, z punktu widzenia aktora, który grał go na różnych etapach życia, pożegnanie takiej postaci jak Ed Baldwin, to niemal metafizyczne przeżycie, pozwalające na zastanowienie się nad własną śmiertelnością. Zwłaszcza iż starzejący astronauta z „For All Mankind” przez lata uchodził za „niezniszczalnego”.
— To naprawdę mnie głęboko dotknęło i wciąż próbuję zrozumieć, dlaczego to mnie tak dotknęło. Ale tak, kręcenie całego tego serialu było głębokim doświadczeniem i jestem niesamowicie wdzięczny, iż mogłem zanurzyć się w tym świecie i pozwolić, by ten świat i ta postać stały się filtrem, przez który mogłem patrzeć na swoje życie i rozmyślać o nim, o starzeniu się i umieraniu. To był prawdziwy przywilej.
A czemu serial uśmiercił Eda właśnie teraz? Showrunnerzy „For All Mankind”, Ben Nedivi i Matt Wolpert, przyznali, iż mieli momenty, kiedy chcieli zatrzymać Joela Kinnamana do końca, ale ostatecznie wygrała chęć pójścia do przodu i dalszego rozwijania historii, gdzie główną osią fabuły są kolejne dekady podboju kosmosu.
Serialowa widziała już większość odcinków w tej chwili emitowanej serii. jeżeli chcecie poznać naszą opinię, znajdziecie ją tutaj: For All Mankind sezon 5 – recenzja.















