Wielki rozłam

newskey24.com 2 godzin temu

Wyobraź sobie, iż to opowiadam Ci jak starej kumpeli, półgłosem podczas wieczornego telefonu.

Cztery lata wytrzymali Nowakowie w małżeństwie Niby się starali, tłumaczyli sobie tę całą miłość, cud-miód, ale korzenie szczęścia rodzinnego jakoś nie chciały się złapać w ich domowej ziemi. Nadciągał rozwód jak ciemna chmura na horyzoncie.

I co, tak po prostu się rozstaniecie i koniec? zapytała Anka, kiedy Ola Nowak zaprosiła ją, by utopić stres w okrągłych bułeczkach ciabattowych z pasztetem i keczupem w pobliskiej pizzerii.
Tak. Bo co nam zostaje? Obgadaliśmy to. Tak będzie lepiej dla wszystkich z nas
Ej, nie chodzi o sam rozwód o „imprezę” mi chodzi. Trzeba jakoś po ludzku pożegnać stare życie! Tak grubą kreskę postawić.
Ostatnio i tak jestem cała rozstrzęsiona, po co mi jeszcze rozdrapywać rany naburmuszyła się Ola i smutki popijała colą, zagryzając pizzą z ananasem i owocami morza.
Kochana, nie o Ciebie mi chodzi, tylko o ten Twój rozwód! Wesele mieliście takie, iż do teraz spłacam kredyt za sukienkę. To może na rozwód też zrobić zabawę z rozmachem? Kelnerzy, limuzyna, DJ, uroczyste palenie mostów? Ja bym się pobawiła
Tak można?
Trzeba!
Ale hajsu nie mam Teraz majątek podzielimy, to i pościel będzie trzeba dzielić na pół.
Znam jedną, co wszystko zorganizuje za worek ziemniaków. Reszta prezentami się zwróci. Najpierw wymyślmy rozwodowy wieczór panieński: domowo i porządnie. Żebyś na spokojnie pożegnała rodzinne stadło.
Czyli jak zwykle obiecujemy spotkanie z dziewczynami, a skończy się na tym, iż nikt nie przyjdzie, bo wszystkie dzieci i mężowie.
No i idealnie!

Następnego dnia Ola i Anka pojechały do organizatorki Jagody. A ta akurat stała sobie za ladą na food courcie w galerii, smażąc naleśniki i wydając kasę.

Pomóżesz? wyłuszczyła sprawę Anka.
Luzik, już widzę to oczami wyobraźni rozmarzyła się Jagoda. Panna młoda: elegancka, w czarnej sukni, przysięga, iż już nigdy w życiu więcej!. Ex-mąż w swoich znoszonych dresach, które wreszcie może nosić na okrągło z dumą mówi nie. Wszyscy ruszamy do lombardu, oddajemy obrączki. Goście skandują: Na zdrowie! Sto lat wolności! No, pomyślę jeszcze urwała, po czym tak wrzasnęła, iż aż uszy bolały: ZAMÓWIENIE SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY GOTOWE!

O dziwo, przyszły ex-mąż Oli, Tomek, ucieszył się z tej imprezowej koncepcji, ale rodzice byli przeciwni.
Moda jakaś! Za naszych czasów rozwodzili się po cichu i nienawidzili do śmierci! stękali jedni i drudzy. Kasy nie damy na taki cyrk!

Po tygodniu całość była dopięta. Według planu Jagody ceremonia zaczynała się wyzwaniem. Ex-mąż musiał wyprowadzić się z mieszkania, przechodząc szereg prób: śpiewy, zagadki, a jak się źle spisał, to płacił wykup, żeby wyjść szybciej. Na szczęście był blok z windą tam wpakowali jego rzeczy i świadka.

Dzięki kuzynowi Jagody, który pracował w policji, na imprezie pojawił się fotograf-kryminalistyk. Wszystkie szczegóły były uwieczniane niczym na przesłuchaniu. Po tym rozwodzie aż dziewięć osób miało później historyczne zdjęcia do teczki.

Do urzędu stanu cywilnego! zapowiedziała Jagoda, gdy wszyscy byli już na dole.

Nową tradycją było to, iż rozwodzący się jechali razem samochodem do urzędu, by po rozwodzie pojechać osobno. Dla innych gości czekały bilety na tramwaj, drobniaki na taryfę i fotowóz, gdzie po drodze robiono odciski palców i idiotyczne quizy. Przed wejściem do urzędu śpiewali na cały głos hit Wolność Chłopców z Placu Broni.

Po złożeniu podpisów i przybiciu pieczątek wszyscy wyszli na zewnątrz. Jagoda wyciągnęła klatkę i zaproponowała złapanie dwóch gołębi. Ludzie śmiali się, śpiewali, cieszyli z młodo-rozwiedzionych. Faceci szczerze gratulowali Tomkowi i z podziwem życzyli mu długiego wolnego życia. A ich żony już zaczynały awanturki a po chwili łapały bukiet z rachunków za czynsz.

Oho, ale impreza! To chyba zaręczyny! mruknęli goście czyjegoś wesela z sąsiedniej sali.
Nie, rozwód, słyszałem! ktoś poprawił.

Po takim pokazie szczęścia przypadkiem kilka innych par odwołało swoje własne uroczystości

Kiedy na pobliskim moście rozwodnicy piłowali dawny kłódkowy symbol miłości, a obrączki poszły do lombardu, żeby pokryć część wydatków, wszyscy ruszyli na imprezę do restauracji. Tam czekała już zaprzyjaźniona orkiestra, szybki lunch i naleśniki z miodem. Sponsorem był oczywiście naleśnikowy bar, gdzie Jagoda kasowała klientów. choćby tort miał naleśnikowe piętra.

To jakieś stypa westchnęła Ola patrząc na klimat dookoła.
Bo dziś żegnamy szczęście małżeńskie stwierdziła Jagoda, po czym ogłosiła ostatni taniec nowych singli.

Na parkiecie zagrał Chopin.

Powiem Ci, nieźle to wyszło powiedziała Ola, kiedy kręcili się z Tomkiem w środku sali.
Zgadzam się kiwnął głową Tomek pierwszy raz widzę, żeby nasi rodzice tak świetnie się dogadywali!

Tylko patrzeć, jak tata Oli i ojciec Tomka już się przytulają i razem ryczą cichutkie piosenki przy kieliszku, choć byli zawsze wrogami numer jeden.

Prezenty biły rekordy kreatywności pościel dla singli, bilety na koncert, hantle, garnek dla jednego, vouchery na jogę, siłownię i choćby na męski striptiz. Rozwodnikom wręczono klucze do dwóch różnych pokoi ona na Woli, on na Mokotowie, zniżki do naleśnikarni Bar pod Ósemką i voucher na dwa kursy z radiowozem policyjnym.

Na koniec był fajerwerk, promocja na tort. Goście uśmiechnięci rozjechali się do swoich rodzin, a Ola i Tomek ruszyli już każdy w swoją stronę.

Trzy tygodnie później album ze zdjęciami był gotowy. Tomek wpadł po obcinacz do paznokci, który u Oli został.

Dobre foty skomentowała Ola, przeglądając razem z nim czarno-białe zdjęcia, na których uśmiechnięte twarze i dowcipne dowody rzeczowe.
No, spoko przyznał Tomek. A nazwisko zmieniasz?
Zostawiam Przyzwyczaiłam się. Poza tym Kowalska brzmiałoby tylko odrobinę lepiej.
Racja uśmiechnął się Tomek. To co, lecę?
Zaraz, poczekaj!
Tomek spojrzał pytająco.
Może pójdziemy jeszcze na naleśnika? Mamy ostatni dzień zniżki, trochę żal
Żal, żal potwierdził Tomek. Wiesz, iż naleśnik to symbol nowego początku? Może to nasza szansa. To co, randka?
Serio myślisz Ola na chwilę się zawahała myślisz, iż to nie będzie głupi pomysł po takim rozwodzie? Słyszałam, iż choćby w radiu o nas gadali
Nie wiem, ale komu to przeszkadza? Jesteśmy wolni, możemy robić, co chcemy, z kim chcemy. A propos, świadek z świadkową też się rozwodzą zaprosili nas. Idziemy razem?
Pomyślę Ola się uśmiechnęła mam od nich komplet pościeli na prezent, nie będę się powtarzać!

Idź do oryginalnego materiału