Wielka tułaczka Sinfonii Varsovii. Ćwierć wieku była bezdomna. W końcu zaprasza do siebie | Nowe półotwarcie

polityka.pl 13 godzin temu
Zdjęcie: Leszek Zych


Sinfonia Varsovia wreszcie, po wieloletniej epopei, zaprasza pod dach własnej siedziby. Tyle iż wciąż jeszcze nie do głównej sali. Jedna z najlepszych polskich orkiestr wciąż czeka na pełnowartościową siedzibę. Przez ćwierć wieku była bezdomna. Próby miała w lokalach wynajętych: w kinach Kultura i Wiedza, wreszcie przez lata w Technikum Kolejowym, przez które przewinęło się wiele współpracujących z nią gwiazd pierwszej wielkości, z Marthą Argerich na czele. Marc Minkowski, który był dyrektorem muzycznym zespołu w latach 2008–12, z upodobaniem fotografował się w lokomotywie stojącej przed budynkiem.

Dopiero z okazji jubileuszu 25-lecia ówczesna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz przeznaczyła ponad 15 mln zł z Funduszy Europejskich na zakup terenu dawnego Instytutu Weterynarii SGGW – w celu ustanowienia w tym miejscu siedziby Sinfonii Varsovii. Tak rozpoczęła się ta epopeja, która wciąż trwa.

Pierwszą dekadę września orkiestra kończy, wchodząc do wyremontowanych zabytkowych budynków na Grochowskiej 272. Przez dwa weekendy można się spodziewać nie tylko koncertów, ale też wystaw, performansów i zajęć edukacyjnych – a wszystko pod hasłem „Nowe otwarcie”. Później zaś przyjdzie pora na Szalone Dni Muzyki (22–27 września), po raz pierwszy w siedzibie orkiestry (w Operze Narodowej, gdzie dotąd się odbywały, rozpoczyna się remont). Niestety, wciąż czekamy na budowę głównej sali. Koncertów symfonicznych będzie więc można słuchać tylko w namiocie.

Czytaj też: Bassem Akiki dla „Polityki”: W Polsce „urodziłem się” jako dyrygent

Warszawskie zaległości

Stolica od lat nie ma dużej sali koncertowej. Ta w Filharmonii Narodowej ma 1069 miejsc, a w Sali Kongresowej, która od 2014 r.

Idź do oryginalnego materiału