Widzowie zagotowali się po odcinku "Familiady". TVP wydała oświadczenie

gazeta.pl 2 godzin temu
"Familiada" od lat jest jednym z najpopularniejszych programów w polskiej telewizji. W ostatnim odcinku show doszło do zaskakującej sytuacji.
Każdy odcinek "Familiady" przyciąga przed telewizory tysiące widzów. Prowadzony przez Karola Strasburgera show od lat jest jednym z najpopularniejszych w naszym kraju. Nikogo nie zdziwił więc fakt, iż gdy w ostatnim odcinku programu doszło do nietypowej sytuacji, oglądający od razu zwrócili na nią uwagę w sieci. TVP postanowiła odpowiedzieć internautom.

REKLAMA







Zobacz wideo Karol Strasburger pokazuje studio Familiady z okazji 20-lecia programu



Fani "Familiady" zwrócili uwagę na nietypowy moment odcinka. TVP odpowiada
Po wyemitowanym 8 lutego odcinku widzowie zaczęli komentować fakt, iż podczas finałowej rozgrywki uczestnik chciał wrócić do dwóch pytań, na które wcześniej nie odpowiedział. Prowadzący zadał mu wtedy ponownie ostatnie z pytań, a nie pierwsze - w przeciwieństwie do tego, jak robił zazwyczaj. Internauci nie kryli zaskoczenia. Produkcja show zdecydowała rozwiać wszelkie wątpliwości i opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie.
Zależy nam, aby każdy z was miał klarowny przekaz wobec wyłaniających się czasem niejasności - a te pojawiły się po ostatniej premierze naszego programu. Chcemy wam dziś z pełnym przekonaniem przekazać, iż finałowa rozgrywka w ostatnim odcinku przebiegła zgodnie z zasadami programu
- przekazali przedstawiciele TVP. "Podkreślamy, iż po komendzie 'dalej' prowadzący może przejść do krótszego pytania - niekoniecznie pierwszego - by dać uczestnikowi większą szansę wykorzystania pozostałego czasu i zdobycia głównej wygranej" - wyjaśniono w komunikacie.


Tak Karol Strasburger mówił o współpracy z prezesami TVP. "Nie demonstrowałem swoich poglądów"
Z "Familiadą" nieodzownie od lat kojarzy się także postać Karola Strasburgera. Widzowie nie kryją, iż bez prowadzącego nie wyobrażają sobie ich ulubionego show. Jak się okazuje, sam prezenter nie brał pod uwagę, by zrezygnować z tej roli, mimo iż w przeszłości nie zawsze było mu po drodze ze zmieniającymi się prezesami TVP.
- Nigdy jednak nikogo nie atakowałem, nie demonstrowałem swoich poglądów, ale też w żaden sposób koniunkturalnie ich nie zmieniałem. Nie było takiej siły, która przekonałaby mnie do tego, żebym pochwalił to, co robił wówczas na Woronicza np. pan Kurski. Miałem do wyboru: powiedzieć mu wprost swoje zdanie albo unikać spotkań z nim. Z szacunku do programu, który prowadzę, naszych widzów i w trosce o moją niezależność, wybrałem tę drugą opcję - wyznał w 2025 roku w wywiadzie dla Plejady Strasburger.
Idź do oryginalnego materiału