"Wichrowe wzgórza" z Margot Robbie już w sieci. Ciekawe, który obóz wybierzesz

natemat.pl 1 godzina temu
"Wichrowe wzgórza" w reżyserii Emerald Fennell właśnie trafiły na streaming. Nowa, głośna adaptacja powieści Emily Brontë, w której błyszczą Margot Robbie i Jacob Elordi, wywołała skrajne reakcje widzów i krytyków. Teraz można samemu sprawdzić, po której stronie "sporu" się stoi.


"Wichrowe wzgórza" od soboty, 1 maja można oglądać w HBO Max. Film studia Warner Bros. zadebiutował w kinach w tegoroczne Walentynki i okazał się sukcesem finansowym. Przy budżecie wynoszącym 80 milionów dolarów ekranizacja powieści Emily Brontë zarobiła globalnie ponad 240 milionów.

"Wichrowe wzgórza" podzieliły widzów i krytyków


Za kamerą stanęła Emerald Fennell, reżyserka "Obiecującej. Młodej. Kobiety" i "Saltburn". Brytyjka, która jest również autorką scenariusza, postawiła na autorską interpretację klasyki, mocno akcentując romantyczny wymiar historii Catherine Earnshaw i Heathcliffa. Główne role zagrali Margot Robbie ("Barbie", "Pewnego razu w... Hollywood") i Jacob Elordi ("Frankenstein", "Euforia").

Kontrowersyjna wizja Fennell wizja podzieliła krytyków i publiczność. Jedni chwalili odważne podejście reżyserki i świeże spojrzenie na znaną opowieść, inni zarzucali filmowi zbyt dalekie odejście od ducha książki i grzmieli o "Emily Brontë przewracającej się w grobie".



Nasza dziennikarka Zuzanna Tomaszewicz jest w tym drugim "obozie". "Cytując książkową Cathy: 'To nie jest mój Heathcliff. Mojego wciąż będę kochać i zabiorę go ze sobą, jest w mojej duszy'. Film 'Wichrowe wzgórza' kusi przepiękną warstwą wizualną, ale jako adaptacja jest zaledwie pustą skorupą powieści gotyckiej Emily Brontë traktującej o pożądaniu, zemście, uprzedzeniach i wielopokoleniowej traumie, a nie o miłości, do której warto aspirować" – pisała w recenzji.

Mieszane opinie wyraźnie widać w serwisie Rotten Tomatoes, gdzie produkcja zdobyła 56 procent pozytywnych recenzji od krytyków i 76 procent od widzów. Na Filmweb film ma ocenę 6/10 od użytkowników oraz 5,4/10 od recenzentów.

Dalsza część artykułu poniżej.

Książka "Wichrowe wzgórza" Emily Brontë wcale nie jest romansem


Powieść "Wichrowe wzgórza" autorstwa Emily Brontë ukazała się w 1847 roku, początkowo pod pseudonimem Ellis Bell. W momencie premiery książka zszokowała czytelników, a do dziś uchodzi za jedno z najważniejszych dzieł literatury światowej. Akcja rozgrywa się na odizolowanych angielskich wrzosowiskach i opowiada o destrukcyjnej relacji Catherine oraz Heathcliffa – chłopca o nieznanym pochodzeniu i ciemnej karnacji przygarniętego przez rodzinę Earnshawów.

Choć przez lata "Wichrowe wzgórza" były przedstawiane jako historia wielkiej miłości, w rzeczywistości to znacznie mroczniejsza historia. "(...) Trudno nazwać tę książkę romansem w tradycyjnym sensie. Relacji Catherine i Heathcliffa bliżej do uzależnienia niż do romantycznego uczucia" – pisaliśmy w naTemat.

Emily Brontë pisała o obsesji, zemście, traumie przekazywanej kolejnym pokoleniom i sile klasowych podziałów. W nowej – bardzo luźnej i autorskiej – ekranizacji Emerald Fennell mocniej wyeksponowała wątek namiętności, co dla części widzów okazało się największą zaletą, a dla innych największym problemem.

Idź do oryginalnego materiału