Wiatr szumiał w świerkach i bukach

janwojtasik.pl 7 godzin temu

[…] Panowała tu grobowa cisza, nie rozbrzmiewał żaden głos ludzki ni zwierzęcy, tylko wiatr szumiał w świerkach i bukach.

Szliśmy po korzeniach, po głazach, w zielonym półmroku lasu, już to przez młodszy drzewostan, co po wojnie siedmioletniej wyrósł, już to przez odsłonięte poręby. Wreszcie pomiędzy gałęziami drzew zamajaczyły chmury i moi chłopcy krzyknęli z radości, po raz pierwszy z tak bliska tych „żeglarzy nieba” widząc.

Niedługo potem zaczął się las, który miał już prawdziwie górski charakter. Droga wiodła po skale, czasem równej, czasem krzywej, czasem gładkiej, czasem chropowatej, przy każdym kroku chlupotał strumyczek.

W każdej dziurze, choćby pod korzeniami połyskiwało jeziorko, pnie drzew i głazy porośnięte były wilgotnym zielonym mchem, nad nami i wokół nas rozciągał się zielony mrok pełen głębokiej ciszy, o drzewa stojące opierały się te wykorzenione przez wichurę, martwe pnie tarasowały drogę, niektóre tak zgniłe, iż pod stopą uginały się niczym gąbka i ciekła z nich woda. […]

Christoph Friedrich Wehrhan (1805) /w/: Marcin Wawrzyńczak (wybór), Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Antologia tekstów źródłowych z XVII – XX wieku, Wydawnictwo Wielka Izera & Schlesisches Muzeum, Chromiec – Görlitz 2020 s. 213

Idź do oryginalnego materiału