Powiedzmy to od razu, na samym początku, żeby mieć z głowy: balkon Julii to falsyfikat. Dobudowano go w 1936 roku, a marmurową płytę wmurował w ścianę pewien dyrektor muzeum, który chciał ściągnąć do Werony turystów. Sam William Szekspir nigdy w tym mieście nie był, a Romeo i Julia są postaciami wymyślonymi. I wiesz co? Pod tym balkonem i tak codziennie tłoczą się tłumy, a po prawej piersi brązowej Julii chodzą tysiące dłoni „na szczęście”, wypolerowując ją do złota. Bo Werona sprzedaje legendę o miłości lepiej niż ktokolwiek na świecie.
A teraz to, czego nie mówią przewodniki: prawdziwa Werona jest o wiele starsza i ciekawsza niż jej najsłynniejsza zmyślona historia. To miasto ma dwa tysiące lat, rzymski amfiteatr, w którym do dziś śpiewa się opery, i całe średniowiecze zaklęte w różowym kamieniu. Julia jest tylko bramą – warto przez nią wejść, a potem gwałtownie skręcić w bok.
To kolejny odcinek naszego przewodnika po Wenecji i Veneto. Werona leży godzinę pociągiem od laguny i jest dowodem, iż region to znacznie więcej niż samo miasto na wodzie.
Arena – amfiteatr starszy od Koloseum
Serce Werony to nie żaden balkon, tylko ogromny owal z różowego kamienia na placu Piazza Bra. Arena di Verona powstała około 40-50 roku naszej ery – jest więc starsza od rzymskiego Koloseum i uchodzi za trzeci co do wielkości zachowany amfiteatr rzymski, po Koloseum i amfiteatrze w Kapui. Pierwotnie mieściła około trzydziestu tysięcy widzów, którzy schodzili się tu na walki gladiatorów. Dziś kamienne stopnie wciąż służą widowni – tylko spektakl się zmienił.
Bo Arena to dziś jedna z najsłynniejszych scen operowych świata. Wszystko zaczęło się 10 sierpnia 1913 roku, gdy z okazji setnej rocznicy urodzin Giuseppe Verdiego wystawiono tu Aidę – pomysł rzucił wenecki tenor Giovanni Zenatello. Festiwal operowy gra tu do dziś, dla kilkunastu tysięcy widzów naraz, bez nagłośnienia, bo akustyka rzymskiego owalu wciąż działa bez zarzutu. Kto raz słyszał chór niesiony nad kamiennymi schodami w letni wieczór, ten rozumie, dlaczego warto kupić bilet, choćby jeżeli na operze zna się tyle co nic.
Dom Julii, czyli piękne kłamstwo
Wróćmy do Julii, bo to fascynująca lekcja o tym, jak powstaje legenda. Casa di Giulietta przy via Cappello to średniowieczny dom, który kiedyś należał do rodziny Dal Cappello – a podobieństwo nazwiska do szekspirowskich Capuletich wystarczyło, by w XX wieku ogłosić go „domem Julii”. Sławny balkon dobudował w 1936 roku architekt Antonio Avena, składając go zresztą z autentycznych, ale zupełnie skądinąd pochodzących gotyckich elementów. Brązowy posąg Julii stanął na dziedzińcu dopiero w 1969 roku.
Mimo to miejsce żyje własnym, wzruszającym życiem. Ściany bramy pokrywają liściki, a do „Julii” wciąż przychodzą tysiące listów z całego świata – odpowiada na nie grupa wolontariuszy, tak zwany Klub Julii. Jest w tym coś rozbrajającego: ludzie doskonale wiedzą, iż to fikcja, a i tak chcą w nią uwierzyć choć na chwilę. Werona zrozumiała, iż tęsknota za wielką miłością jest prawdziwsza niż każdy zabytek – i na tym zbudowała swoją sławę najbardziej romantycznego miasta Włoch.
Werona udowadnia, iż dobrze opowiedziana zmyślona historia potrafi być trwalsza niż prawda.
Piazza delle Erbe i miasto rodu della Scala
Najpiękniejszy plac Werony leży na miejscu dawnego rzymskiego forum. Piazza delle Erbe to dziś targ, kawiarnie i fasady pokryte wyblakłymi freskami – w średniowieczu malowano tu domy z zewnątrz, przez co Weronę nazywano „miastem malowanym”, urbs picta. Tuż obok, przez łuk zwany Arco della Costa (z wiszącym pod nim żebrem wieloryba), przechodzi się na dostojną Piazza dei Signori, sercem władzy dawnego miasta.
Bo zanim Werona trafiła pod skrzydła Wenecji, rządził nią ród della Scala, zwany Scaligeri – od XIII do końca XIV wieku. Zostawili po sobie jeden z najbardziej niezwykłych zespołów grobowych Europy: Arche Scaligere, pięć gotyckich grobowców wznoszących się wysoko nad ziemią, z konnymi posągami zmarłych panów na szczycie. Najsłynniejszy z rodu, Cangrande I („Wielki Pies”), gościł na swoim dworze wygnanego z Florencji Dantego – i to właśnie jemu poeta zadedykował ostatnią część Boskiej Komedii.
Nad rzeką Adygą stoi ich warowny zamek, Castelvecchio, połączony z brzegiem ceglanym mostem o charakterystycznych blankach w kształcie jaskółczych ogonów. Most wysadzili w 1945 roku wycofujący się Niemcy; odbudowano go potem kamień po kamieniu, wyławiając gruz z rzeki. Dziś w zamku mieści się znakomite muzeum sztuki.
San Zeno i widok z góry
Kto chce zobaczyć Weronę, której turyści zwykle nie docierają, powinien dojść do bazyliki San Zeno Maggiore – jednego z najpiękniejszych kościołów romańskich w całych Włoszech. W środku czeka tryptyk Andrei Mantegni i słynne XII-wieczne drzwi z brązu, opowiadające historie biblijne jak komiks wykuty w metalu. To właśnie tu, według legendy, Romeo i Julia mieli wziąć potajemny ślub.
Na koniec warto wejść wyżej. Z tarasu zamku Castel San Pietro, na który dojedziesz zabytkową kolejką linową albo wejdziesz po schodach, całe miasto leży jak na dłoni: zakole srebrnej Adygi, dachy w kolorze terakoty i różowy owal Areny pośrodku. To najlepszy moment, żeby zrozumieć Weronę – nie jako tło romansu, ale jako żywe, dwutysiącletnie miasto.
Praktycznie: dojazd, ZTL, wino
Dobra rada
- Werona leży na linii kolejowej Mediolan-Wenecja – z Wenecji jedziesz tu około godziny, bez auta.
- Historyczne centrum to strefa ZTL z kamerami – samochód zostaw na parkingu przy murach i wejdź pieszo.
- Na operę w Arenie weź coś pod siedzenie (kamienne stopnie) i przyjdź wcześniej – widowiska zaczynają się po zmroku.
- Werona to brama do win Valpolicella – amarone i ripasso kupisz tu prosto u źródła.
Werona wpisana jest na listę UNESCO od 2000 roku – doceniono dwa tysiące lat nieprzerwanego rozwoju miasta, od rzymskiej kolonii po renesans. Leży też u bram Valpolicelli, krainy wielkich czerwonych win: to tutaj rodzą się gęste amarone i ripasso. Jak nie pogubić się w etykietach, podpowiadamy w tekście o tym, jak kupić dobre włoskie wino, a po samych winnicach Veneto oprowadzamy osobno. jeżeli zostaje ci dzień więcej, niedaleko czekają renesansowa Vicenza z willami Palladia i uniwersytecka Padwa.
Powiązane na blogu
Wenecja i Veneto – przewodnik
Romantyczne miejsca we Włoszech
Dobre włoskie wino
Najpiękniejsze miasto na wodzie
Najczęściej zadawane pytania
Czy balkon Julii w Weronie jest prawdziwy?
Nie. Balkon dobudowano w 1936 roku, a sama Julia jest postacią wymyśloną przez Szekspira, który nigdy nie był w Weronie. Dom przy via Cappello uznano za „dom Julii” ze względu na podobieństwo nazwiska dawnych właścicieli do szekspirowskich Capuletich.
Ile czasu potrzeba na Weronę?
Na spokojnie wystarczy jeden pełny dzień: Arena, Piazza delle Erbe, dom Julii, Castelvecchio i San Zeno. Kto chce iść na operę w Arenie albo zwiedzić muzea bez pośpiechu, powinien zostać na noc.
Kiedy odbywa się festiwal operowy w Arenie?
Latem, mniej więcej od czerwca do początku września, z przedstawieniami wieczorami pod gołym niebem. Repertuar i dokładne daty zmieniają się co sezon, więc warto sprawdzić je przed wyjazdem na oficjalnej stronie Areny.
Jak dojechać do Werony z Wenecji?
Najwygodniej pociągiem – Werona leży na głównej linii Wenecja-Mediolan, a podróż zajmuje około godziny. Auto nie jest potrzebne, a do historycznego centrum i tak nie wjedziesz przez strefę ZTL.













