Na festiwalu w Wenecji zaczął się czas traum. Kultowy Japończyk Shin'ya Tsukamoto, w swoim pierwszy filmie nakręconym po angielsku, "Mr. Nelson, Did You Kill People?", opowiada o psychicznym ciężarze wojny w Wietnamie. Tymczasem Francuz Cédric Kahn czerpie z bogatej tradycji frankofońskiego kina społecznego i w "15/18" zabiera nas na oddział szpitala psychiatrycznego dla nastolatków. Filmy recenzują Jakub Popielecki i Małgorzata Steciak.
Ćwierć nelsona
autor: Jakub Popielecki
Na każdego azjatyckiego reżysera, który kręci udany film na tak zwanym "Zachodzie", przypada co najmniej trzech, których talent zaginął gdzieś w tłumaczeniu. Liczby nie sprzyjają więc Shin'yi Tsukamoto, który 37 lat po premierze debiutanckiego "Tetsuo" zadebiutował właśnie po angielsku. "Mr. Nelson, Did You Kill People?" przynosi niby wiązankę motywów, z którymi kojarzymy japońskiego twórcę, specjalistę od body horroru, traum i psychoz. A jednak film potwierdza przytoczoną na wstępie prowizoryczną statystykę. W dużej mierze dlatego, iż stoi w niewygodnym rozkroku między tym, czym kino Tsukamoto jest, a czym nie jest.
Zaczyna się jeszcze w trybie stuprocentowo tsukamotowskim. Tytułowego bohatera poznajemy podczas ataku paniki i reżyser inscenizuje to tak, jak ma w zwyczaju od lat: kamera rzuca się w powijakach, dźwięk świdruje mózg, ekran pulsuje i krzyczy. Tytułowy "mister", Allen Nelson, to żołnierz, który wrócił z wojny w Wietnamie z ciężkim zespołem stresu pourazowego. Mężczyzna trafia na terapię do niejakiego doktora Danielsa (Geoffrey Rush) i w toku kolejnych sesji powoli zaczyna przepracowywać to, co przeżył na froncie. Trajektoria historii prowadzi nas od młodego Allena (granego przez Marka Merphy’ego) do Allena dorosłego (w którego wciela się Rodney Hicks). I jeżeli frenetyczny styl Tsukamoto wdzięcznie uosabia wojenną traumę, to przy okazji mamy tu metaopowieść: o reżyserze próbującym stłumić swoje naturalne impulsy.
Całą recenzję filmu "Mr. Nelson, Did You Kill People?" można przeczytać POD LINKIEM TUTAJ.
Trudne sprawy
autorka: Małgorzata Steciak
"15/18" otwiera ujęcie walizki, którą grana przez Malou Khebizi Lucia, wnosi po schodach. Swoboda i luz, z jakimi 17-latka wita się z osobami odbierającymi bagaż sugerują, iż dziewczyna jedzie w odwiedziny do dobrych znajomych. To jednak nie wakacje ani hotel – Lucia trafia na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego po kolejnym kryzysie. Czuje się jak u siebie, bo wraca tu regularnie. Z większością personelu jest na "ty", na dzień dobry przekomarza się z pielęgniarkami przeszukującymi walizkę w poszukiwaniu zakazanych przedmiotów. Kobiety reagują na zaczepki z mieszaniną humoru i czułości. Chwilę później pouczą lekarza zaczynającego staż w placówce, iż nastolatka bywa agresywna i ma za sobą lata doświadczeń przemocy seksualnej.
Kahn od pierwszej sceny wrzuca nas w sam środek szpitala psychiatrycznego dla nastolatków w wieku 15-18 lat. W publicznej placówce spotykają się osoby z rozmaitym zapleczem rodzinnym, religijnym, klasowym. To miejsce, w którym na leczeniu przebywają dzieciaki z pierwszymi objawami schizofrenii, ofiary przemocy, w tym seksualnej, młodzież z problemami z agresją, po samookaleczeniach, po próbach samobójczych. Niektórzy pacjenci stanowią zagrożenie dla siebie i otoczenia. Dość powiedzieć, iż chłopak przebywający w izolatce jest nazywany przez rówieśników "Hannibalem", a jedną z ich ulubionych atrakcji są wycieczki pod jego celę, by nasłuchiwać jego wrzaski. Ktoś traci nad sobą panowanie podczas rozmowy z lekarzem, chwilę później dziewczyna usiłuje wymusić dodatkową dawkę leków, ktoś inny testuje granice i próbuje flirtować z ochroniarzem. Obok Lucii – ofiary przemocy seksualnej, którą matka nie jest w stanie się odpowiednio zaopiekować – na oddział trafia chłopak, który pewnego dnia znienacka spakował walizkę i omal wyskoczył przez okno, informując rodziców, iż wyrusza na poszukiwanie swoich przodków z Egiptu. W tym momencie można już dostać zawrotów głowy. A dla pracowników oddziału jest to tzw. "zwykły czwartek". Lekarze próbują tu dotrzeć do dzieciaków, które system często zawodzi już od urodzenia. Takich, które nie zawsze mogą liczyć na wsparcie bliskich w niełatwym procesie leczenia.
Całą recenzję filmu "15/18" można przeczytać POD LINKIEM TUTAJ.
Recenzja filmu "Mr. Nelson, Did You Kill People?", reż. Shin'ya Tsukamoto
Ćwierć nelsona
autor: Jakub Popielecki
Na każdego azjatyckiego reżysera, który kręci udany film na tak zwanym "Zachodzie", przypada co najmniej trzech, których talent zaginął gdzieś w tłumaczeniu. Liczby nie sprzyjają więc Shin'yi Tsukamoto, który 37 lat po premierze debiutanckiego "Tetsuo" zadebiutował właśnie po angielsku. "Mr. Nelson, Did You Kill People?" przynosi niby wiązankę motywów, z którymi kojarzymy japońskiego twórcę, specjalistę od body horroru, traum i psychoz. A jednak film potwierdza przytoczoną na wstępie prowizoryczną statystykę. W dużej mierze dlatego, iż stoi w niewygodnym rozkroku między tym, czym kino Tsukamoto jest, a czym nie jest.
Zaczyna się jeszcze w trybie stuprocentowo tsukamotowskim. Tytułowego bohatera poznajemy podczas ataku paniki i reżyser inscenizuje to tak, jak ma w zwyczaju od lat: kamera rzuca się w powijakach, dźwięk świdruje mózg, ekran pulsuje i krzyczy. Tytułowy "mister", Allen Nelson, to żołnierz, który wrócił z wojny w Wietnamie z ciężkim zespołem stresu pourazowego. Mężczyzna trafia na terapię do niejakiego doktora Danielsa (Geoffrey Rush) i w toku kolejnych sesji powoli zaczyna przepracowywać to, co przeżył na froncie. Trajektoria historii prowadzi nas od młodego Allena (granego przez Marka Merphy’ego) do Allena dorosłego (w którego wciela się Rodney Hicks). I jeżeli frenetyczny styl Tsukamoto wdzięcznie uosabia wojenną traumę, to przy okazji mamy tu metaopowieść: o reżyserze próbującym stłumić swoje naturalne impulsy.
Całą recenzję filmu "Mr. Nelson, Did You Kill People?" można przeczytać POD LINKIEM TUTAJ.
***
Recenzja filmu "15/18", reż. Cédric Kahn
Trudne sprawy
autorka: Małgorzata Steciak
"15/18" otwiera ujęcie walizki, którą grana przez Malou Khebizi Lucia, wnosi po schodach. Swoboda i luz, z jakimi 17-latka wita się z osobami odbierającymi bagaż sugerują, iż dziewczyna jedzie w odwiedziny do dobrych znajomych. To jednak nie wakacje ani hotel – Lucia trafia na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego po kolejnym kryzysie. Czuje się jak u siebie, bo wraca tu regularnie. Z większością personelu jest na "ty", na dzień dobry przekomarza się z pielęgniarkami przeszukującymi walizkę w poszukiwaniu zakazanych przedmiotów. Kobiety reagują na zaczepki z mieszaniną humoru i czułości. Chwilę później pouczą lekarza zaczynającego staż w placówce, iż nastolatka bywa agresywna i ma za sobą lata doświadczeń przemocy seksualnej.
Kahn od pierwszej sceny wrzuca nas w sam środek szpitala psychiatrycznego dla nastolatków w wieku 15-18 lat. W publicznej placówce spotykają się osoby z rozmaitym zapleczem rodzinnym, religijnym, klasowym. To miejsce, w którym na leczeniu przebywają dzieciaki z pierwszymi objawami schizofrenii, ofiary przemocy, w tym seksualnej, młodzież z problemami z agresją, po samookaleczeniach, po próbach samobójczych. Niektórzy pacjenci stanowią zagrożenie dla siebie i otoczenia. Dość powiedzieć, iż chłopak przebywający w izolatce jest nazywany przez rówieśników "Hannibalem", a jedną z ich ulubionych atrakcji są wycieczki pod jego celę, by nasłuchiwać jego wrzaski. Ktoś traci nad sobą panowanie podczas rozmowy z lekarzem, chwilę później dziewczyna usiłuje wymusić dodatkową dawkę leków, ktoś inny testuje granice i próbuje flirtować z ochroniarzem. Obok Lucii – ofiary przemocy seksualnej, którą matka nie jest w stanie się odpowiednio zaopiekować – na oddział trafia chłopak, który pewnego dnia znienacka spakował walizkę i omal wyskoczył przez okno, informując rodziców, iż wyrusza na poszukiwanie swoich przodków z Egiptu. W tym momencie można już dostać zawrotów głowy. A dla pracowników oddziału jest to tzw. "zwykły czwartek". Lekarze próbują tu dotrzeć do dzieciaków, które system często zawodzi już od urodzenia. Takich, które nie zawsze mogą liczyć na wsparcie bliskich w niełatwym procesie leczenia.
Całą recenzję filmu "15/18" można przeczytać POD LINKIEM TUTAJ.
















