Wędrówka na północ – recenzja filmu. Poruszający obraz męskiej przyjaźni

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Oszałamiająca zieleń bezmiaru szkockich gór, 600 kilometrów pieszej wędrówki i dwóch przyjaciół z dawnych lat. Brzmi jak przepis na niezapomniany miesiąc lub też na wielką klapę. Co może się wydarzyć, kiedy wśród dzikiej natury, kapryśnej pogody i rojów meszek bohaterowie będą musieli zmierzyć się z podróżą nie tylko przez wzniesienia, ale także w głąb siebie?

Llouis i Chris, bohaterowie filmu Wędrówka na północ, to dwie skrajnie różne osoby, które nie widziały się dziesięć lat. Pochodzą z różnych krajów, a także prowadzą całkowicie odmienny styl życia. Llouis to marzyciel, niebieski ptak – bez stałej pracy i zobowiązań i jasno wytyczonego planu na przyszłość. Chris natomiast jest człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Ma odpowiedzialną pracę, mieszkanie i układa sobie życie z partnerką, z którą planuje założyć rodzinę. Podobnie jak do codzienności, ich podejście do samej wyprawy znacząco się różni. Llouis chce w swoim tempie przemierzyć szlak, pozwalając sobie na spontaniczność. Natomiast Chris, który choćby w czasie urlopu nie potrafi uwolnić się od telefonów i służbowych maili, ma bardzo napięty grafik i jasno określony cel podróży.

Wędrówka na północ to przede wszystkim film o męskiej przyjaźni wystawionej na próbę podczas wymagającej ekspedycji. West Highland Way i The Cape Wrath Trail to jedne z najbardziej malowniczych, ale również wymagających brytyjskich szlaków pieszych. Takie wyprawy, choćby przemierzane w towarzystwie, wymagają indywidualnego zmierzenia się z własnymi słabościami. Otaczająca cisza potrafi przecież krzyczeć najgłośniej i jak nic innego zmusza do spojrzenia z dystansu na własną codzienność.

Film w reżyserii Barta Schrijvera jest spokojnym, kontemplacyjnym kinem drogi, które nie próbuje przekonywać widza do jednej adekwatnej prawdy. Reżyser nie terapeutyzuje magiczną mocą natury i nie serwuje prostych haseł w stylu: „Rzuć wszystko i wyjedź w góry”. Zamiast tego pokazuje, iż sama obecność wśród dzikiej przyrody niczego za nas nie załatwi. Może jedynie stworzyć przestrzeń sprzyjającą refleksji i zadaniu sobie pytań, które w codziennym pędzie skutecznie zagłuszamy. To od bohaterów zależy, czy będą gotowi się z nimi zmierzyć.

Ogromnym atutem filmu są zdjęcia. Szkockie krajobrazy zachwycają monumentalnością, ale nigdy nie stają się jedynie pocztówkowym tłem dla opowiadanej historii. Natura jest tu pełnoprawnym bohaterem – raz zachwyca spokojem, innym razem bezlitośnie przypomina, iż człowiek pozostaje wobec niej mały i bezbronny. Deszcz, wiatr czy mgła nie są jedynie elementami scenografii, ale wpływają na emocje postaci i dynamikę ich relacji. Dzięki temu widz niemal czuje wilgoć w butach, ciężar plecaka i zmęczenie narastające z każdym kolejnym krokiem.

Kadr z filmu Wędrówka na północ

Największą siłą filmu pozostaje jego autentyczność. Dialogi sprawiają wrażenie niewymuszonych, a bohaterowie nie prowadzą długich rozmów o sensie życia tylko dlatego, iż wymaga tego scenariusz. Wręcz przeciwnie – często milczą. To właśnie w tych chwilach ciszy kryje się najwięcej emocji. Wystarczy spojrzenie, wspólne siedzenie przy namiocie czy kilka urwanych zdań, by zrozumieć, jak wiele niewypowiedzianych spraw narosło między przyjaciółmi przez lata. Film trafnie pokazuje, iż w męskich relacjach uczucia bardzo często wyrażane są nie słowami, ale obecnością i wspólnie przeżywanym doświadczeniem.

Po seansie pozostajemy jednak bez jednoznacznej puenty – nie wiemy, czy Llouis i Chris znaleźli odpowiedzi na nurtujące ich pytania ani z jaką intencją każdy z nich przemierzał szlak. Ostatnie sceny wyraźnie pokazują, iż obaj nieśli na plecach nie tylko ciężkie plecaki, ale także ogromny bagaż emocji. Każdy z nich zrzuca go w samotności, mimo iż znajdują się obok siebie. To subtelne zakończenie pozostawia widzowi przestrzeń do własnej interpretacji i nie zamyka historii prostym morałem.

Wędrówka na północ to kino cierpliwe, wymagające od widza uważności i gotowości do wsłuchania się w ciszę. W zamian oferuje opowieść o przyjaźni, dorastaniu do własnych decyzji i konfrontacji z życiem, którego nie da się zaplanować precyzyjnie, podobnie jak kolejnych etapów długiego górskiego szlaku. To film, który – podobnie jak dobra wędrówka – nie daje wszystkich odpowiedzi, ale zostawia z pytaniami, do których chce się wracać jeszcze długo po zakończeniu seansu.


Fot. główna: materiały promocyjne

Idź do oryginalnego materiału