"Wciąż czuła w sobie małą Stasię z warszawskiej Pragi". Autorka biografii wspomina Stanisławę Celińską

rdc.pl 1 godzina temu

"Największą wartość miała dla niej rozmowa"

Gościnią Beaty Jewiarz w audycji "W rytmie kultury" na antenie Polskiego Radia RDC była Karolina Prewęcka, dziennikarka i pisarka, współautorka książki "Stanisława Celińska. Niejedno przeszłam", w której aktorka wspominała swoje życie i lata niezwykłej kariery teatralno-filmowej. Jak podkreślała na naszej antenie Prewęcka, Stanisławie Celińskiej zależało przede wszystkim na autentycznym kontakcie z drugim człowiekiem. Największą wartość miała dla niej rozmowa i dogłębne poznanie, była interesująca każdego.

Stasia to fundament. Jeden z fundamentów, jakie dostałam od życia. Spotkałam kobietę bardzo mądrą, bardzo czułą, z otwartymi ramionami, cierpliwą i uważną – wspominała gościni na naszej antenie. Jak dodała, podczas pracy nad książką, sama Celińska zachęcała ją do szczerości oraz pokazywania własnych emocji.

Od jasełek na desek wielkich teatrów

Karolina Prewęcka mówiła także o początkach artystycznej drogi Stanisławy Celińskiej. Przełomowym momentem w życiu aktorki miała być lektura biografii Heleny Modrzejewskiej, po której młoda Stasia utwierdziła się w przekonaniu, iż chce zostać aktorką. Jeszcze wcześniej występowała w jasełkach, gdzie grała podwójną rolę – anioła i Heroda. – Ta podwójna rola naznaczyła jej artystyczną drogę. Z jednej strony była bardzo silna, stanowcza, a z drugiej niezwykle czuła i wrażliwa – mówiła Beacie Jewiarz autorka książki.

Śmierć ojca i potrzeba bliskości

Jednym z najtrudniejszych doświadczeń była dla Stanisławy Celińskiej wczesna strata ojca, który chorował na serce. Aktorka miała zaledwie trzy lata. – Pamiętała jego dłonie i to, jak grał Chopina – wspominała Prewęcka.

Brak ojca miał wpływ na całe późniejsze życie aktorki. Celińska poszukiwała autorytetu i poczucia bezpieczeństwa, wiedząc jednocześnie, iż o swoje miejsce musi zawalczyć sama. Pochodziła z niezamożnego domu, rodziny bez koneksji, a mimo to bardzo gwałtownie osiągnęła sukces.

Zerwanie z nałogiem

Stanisława Celińska walczyła z uzależnieniem od alkoholu. Karolina Prewęcka określiła ten wątek "sercem" opowieści o aktorce. – Nadmiar emocji znalazł ujście w piciu – dodała.

Stanisława Celińska otwarcie mówiła o swoim uzależnieniu i o życiu w trzeźwości, które rozpoczęła w wieku 41 lat. Jak podkreśliła Prewęcka, aktorka nie korzystała z terapii. – Nazywała powrót do trzeźwości "odjęciem", bo uważała, iż doznała cudu uzdrowienia – dodała autorka. Po zerwaniu z nałogiem Celińska odbudowywała siebie na nowo – jako matka i artystka. Aktorka wielokrotnie podkreślała też rolę wiary w procesie wychodzenia z uzależnienia.

Publiczność dawała jej siłę

Szczególne miejsce w życiu Stanisławy Celińskiej zajmowała publiczność teatrów, na których deskach grała. Niezwykle ważne były dla niej spotkania z fanami po występach. Karolina Prewęcka wspominała na naszej antenie wizytę artystki w swoim rodzinnym Lubrańcu, gdzie przez cały dzień uczestniczyła w spotkaniach z mieszkańcami. – Dostawała liściki, wiersze, drobne prezenty, bardzo często herbatę malinową, o której śpiewała – opowiadała Prewęcka. Jak podkreśliła, kontakt z publicznością "karmił" Stanisławę Celińską oraz dawał jej ogromną energię do życia i pracy.

"W środku wciąż była małą Stasią"

W rozmowie Beaty Jewiarz z Karoliną Prewecką pojawiły się również wątki przemijania i kobiecości. Jak mówiła autorka książki, Celińska była pogodzona z upływem czasu. Choć zewnętrznie się zmieniała, zachowywała młodość ducha – widoczną w spojrzeniu, słyszalną w głosie, wyczuwalną w sposobie bycia. – W sobie czuła ciągle tę samą Stasię z warszawskiej Pragi. Dzikie, silne, zadziorne dziecko – mówiła Prewęcka.

"W jej różowych kapciach zostałam na zawsze"

Gościni audycji wróciła myślami do swojego pierwszego spotkania ze Stanisławą Celińską. Miało miejsce zimą, w mieszkaniu aktorki na warszawskim Mokotowie. – Nie wiedziałam, co zrobić z ośnieżonymi butami. Stasia momentalnie wychwyciła moje zawstydzenie, zakręciła się na pięcie i przyniosła mi różowe kapcie z króliczkami. Wskoczyłam w te mięciutkie kapcie i już w nich zostałam. Na zawsze - podsumowała.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY NA RDC.PL

Stanisława Celińska

Stanisława Celińska zmarła 12 maja 2026 roku. Była jedną z najbardziej cenionych, charakterystycznych i lubianych polskich aktorek. Niedawno ukończyła 79 lat.

Celińska urodziła się w Warszawie w rodzinie o artystycznych tradycjach. Jej ojciec był pianistą, a mama skrzypaczką. Bliscy nie chcieli jednak, aby poszła tą drogą. Wbrew nim zapisała się na zajęcia teatralne razem ze swoim ukochanym z czasów szkolnych – Andrzejem Sewerynem. "Była uzdolniona, śliczna, cudowna. Poznałem ją w szkole na Żoliborzu. Kiedy wychodziło się po lekcjach, to skręcało się w prawo, potem druga, może trzecia klatka i już było się u Stasi. Z tego okresu pamiętam jej surową babcię, która ją krótko trzymała i stanowiła postrach dla gości, także dla mnie" – wspominał Seweryn.

Celińska występowała na scenach kilku warszawskich teatrów: była aktorką Współczesnego (1969-1974, 1981-1983), Nowego (1983-1988), Dramatycznego (1989-1990), Studio (od 1995), a także Teatru Nowego w Poznaniu (1990-1991). Współpracowała z TR Warszawa i Teatrem Kwadrat. Była także autorką programów muzycznych i spektakli STS-u (teksty, muzyka, scenografia). Na teatralnych deskach grała m.in. u Erwina Axera, Jerzego Kreczmara, Tadeusza Łomnickiego, Bohdana Cybulskiego, Jerzego Grzegorzewskiego. Wystąpiła też w wielu spektaklach Teatru Telewizji. "Wystartowałam świetnie. W 1969 r. Erwin Axer zaangażował mnie do Współczesnego (…) Grałam Akulinę w »Potędze ciemności« Tołstoja. Zapytałam Axera, jak mam to grać. Odpowiedział: nie wiem, sama sobie poradzisz. Po jednym z przedstawień niechcący usłyszałam, jak mnie chwali. Nie dosłuchałam do końca. Uciekłam z teatru”"– wspominała po latach.

Najbardziej znana jest jednak nie ze swojej pracy teatralnej, a ról w filmach i serialach telewizyjnych. W 1969 roku, zaraz po obronie dyplomu na warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, Celińska została zaangażowana przez Andrzeja Wajdę. Wystąpiła w roli Niny – tułającą się samotnie po śmierci rodziny – w obrazie "Krajobraz po bitwie" (1970). Zagrała u boku Daniela Olbrychskiego i stworzyła postać niejednoznaczną – agresywnej, ale w głębi duszy delikatnej dziewczyny, zamkniętej w sobie, a zarazem szczerej w kontaktach z ludźmi. W swojej kolejnej roli filmowej znów zachwyciła publiczność, grając Lusię w komedii Stanisława Barei "Nie ma róży bez ognia". Jej kariera filmowa nabrała rozpędu – film Barei udowodnił, iż Celińska doskonale sprawdza się także w komediowym repertuarze. Ponownie pracowała z Wajdą – w "Pannach z Wilka", "Korczaku" i w "Katyniu". Popularność przyniosły jej także role w serialach – przede wszystkim w "Alternatywy 4", opowieści o codziennym życiu mieszkańców bloku na warszawskim Ursynowie przedstawiającej absurdy i warunki życia w PRL-u.

Idź do oryginalnego materiału