U Jamesa Tyniona IV i Martina Simmondsa mit hrabiego Draculi powraca w formie, jakiej dawno nie widzieliśmy - bardziej jako duszny koszmar niż klasyczna opowieść o wampirze. Ich "Dracula" to hipnotyzujący, malarski horror, który zamiast straszyć wprost, powoli sączy niepokój i rozkłada rzeczywistość na kawałki.