REKLAMA
Zobacz wideo
Jessica Mercedes wskazała najlepiej ubrane gwiazdy. Ma radę dla prezydentowej
Waldemar Goszcz miał przed sobą wielką karierę. Wszystko przerwał tragiczny wypadekZanim Waldemar Goszcz trafił do popularnego serialu, pracował w modelingu i miał przed sobą obiecującą karierę. Pochodzącego z Wolborza Goszcza dostrzeżono w 1993 roku, kiedy wziął udział w konkursie Twarz Roku magazynu "Twój Styl". To właśnie wygrane eliminacje zapewniły mu przepustkę do show-biznesu. Goszcz zaczął pojawiać się w reklamach prestiżowych marek modowych, takich jak Mugler czy Cerutti.Waldemar Goszcz próbował swoich sił także w muzyce. Aktor wykorzystał swoje pięć minut sławy, aby spełnić marzenie jeszcze z czasów dzieciństwa. W 1997 roku założył z Markiem Sośnickim zespół Hi Street. "Byliśmy pełni wiary i optymizmu, poza tym dość dobrze tańczyliśmy i wyglądaliśmy i chyba nieźle śpiewaliśmy, dlatego wszystkie znaki na niebie wskazywały, iż będzie sukces" - wspominał w jednym z wywiadów. Grupa cieszyła się popularnością i przez kilka lat koncertowała.Największym przełomem w karierze Waldemara Goszcza była jednak rola w serialu "Adam i Ewa". Aktor wcielił się w postać Adama Rozdrażewskiego, który do szaleństwa zakochał się w starszej od siebie Ewie granej przez Katarzynę Chrzanowską. Co ciekawe, w czołówce serialu wykorzystano także utwór Waldemara Goszcza "Orfeusz", który pochodził z jego solowego debiutu.Filip Siejka wspomina wypadek, w którym zginął Waldemar Goszcz. "Samochód był cały zmiażdżony"Tragiczny moment wypadku wspominał w rozmowie z portalem Onet Filip Siejka, który w wyniku siły uderzenia i braku zapiętych pasów wyleciał przez szybę, co paradoksalnie uratowało mu życie. Kilka minut przed zderzeniem chciał zamienić się z Goszczem i prowadzić auto. - Z reguły, kiedy razem jeździliśmy, to ja prowadziłem. Ale wtedy akurat tak się niefortunnie złożyło, iż to on zasiadł za kierownicą - podkreślił.
Właśnie z tego powodu Siejka miał przez chwilę rozpięte pasy. - Kilka minut przed wypadkiem ustaliliśmy, iż go zaraz zmienię i z tego właśnie względu odpiąłem pasy. Uratowało mi to życie, bo gdybym był zapięty, prawdopodobnie nie miałbym szansy przeżyć. Samochód był cały zmiażdżony - podsumował.














