Jedno z najbardziej rozpoznawalnych słów nie tylko w gatunku science fiction, ale choćby we wcześniejszej filmografii Stevena Spielberga, było całkowicie zakazane na planie filmu Dzień objawienia. Jak wyjaśnił w rozmowie z CinemaBlend scenarzysta David Koepp, była to w pełni świadoma decyzja.
Podczas pisania scenariusza do tego thrillera sci-fi o rządowym sygnaliście Danielu Kellnerze (Josh O’Connor) i meteorolożce Margaret Fairchild (Emily Blunt), którzy nawiązują psychiczne połączenie, by ujawnić dowody na istnienie pozaziemskiego życia, Koepp zdecydował się unikać słowa obcy. Według niego ten termin stał się nadużywany w gatunku, a jego pominięcie miało sprawić, iż widzowie potraktują film poważniej.

Zamiast tradycyjnej terminologii Dzień objawienia określa przerażające pozaziemskie istoty jako nie-ludzkie formy życia biologicznego. Za tą decyzją twórczą stały również powody nacechowane politycznie. Jak tłumaczy Koepp, słowo obcy nabrało z biegiem lat dodatkowych znaczeń, szczególnie w kontekście imigracji i używania go do opisywania imigrantów.
Scenarzysta chciał mieć pewność, iż widzowie pozostaną skoncentrowani na wydarzeniach rozgrywających się w filmie, zamiast przywoływać skojarzenia ze świata rzeczywistego.
Ponieważ wtedy łatwiej nie traktować tego tak poważnie. Obcy ma też drugie znaczenie w kontekście imigracji. I nie chcieliśmy, żeby ktokolwiek mógł cokolwiek zbyć lub się rozpraszać.

Takie podejście nadało filmowi bardziej stonowany, realistyczny ton, pozwalając na przedstawienie istot bardziej oczami naukowców.









![Samobój w dogrywce uratował Argentynę! Tak padła decydująca bramka [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a48682bd0c252_86810807.jpeg)







