Netflix szykuje nowy serial o morskim potworze, który może zadowolić fanów rozczarowanych Monarch: Dziedzictwo potworów. Produkcja z Joshem Hartnettem w roli głównej może okazać się idealną alternatywą dla serii Apple TV+, która mimo gwiazdorskiej obsady z rodziną Russellów, spotkała się z krytyką za nadmierny nacisk na mitologię kosztem potworów, jak informuje Collider. W głębinach (w oryginale Below) ma wystartować już październiku.
Serial rezygnuje z globalnej mitologii Monarch i przenosi widzów do małego miasteczka rybackiego w Nowej Fundlandii. Josh Hartnett wciela się w dobrodusznego, ale upartego rybaka Calvina Penneya, który prowadzi spokojne życie, wciąż jednak mierząc się z traumą po tajemniczej śmierci ojca sprzed dziesięcioleci. Gdy w pobliżu pojawia się nieznane morskie stworzenie terroryzujące mieszkańców, Calvin łączy siły z odwiedzającą miasteczko biologiem morską Fondą Howander (Mackenzie Davis), aby odkryć prawdę o bestii i mrocznych sekretach wyspy.

Największą zaletą W głębinach może okazać się właśnie to, czego brakowało Dziedzictwu potworów. Apple’owski serial, mimo uznania za rozwijanie mitologii i efekty specjalne, spotkał się z zarzutami o nadmiar ludzkiego dramatu i zbyt rzadkie pojawienie się Tytanów. Krytycy zauważali:
Dodanie bardziej ludzkiego elementu do MonsterVerse to miły akcent, ale Monarch cierpi na melodramat […]. Wciąż też nie dostajemy wystarczająco dużo potworów.
Podwójne linie czasowe, liczne wątki rodzinne i rozbudowane budowanie świata spowalniają tempo i trzymają wielkie stwory z dala od ekranu.

W głębinach zamiast żonglować globalną mitologią, koncentruje się na jednym odosobnionym miasteczku, gdzie tajemnicze stworzenie jest nierozerwalnie związane z sekretami społeczności i przeszłością rodziny Penneyów. Oparte na grozie podejście klimatem przypomina Wdowią zatokę (minus elementy komiczne), co serialowi wróży bardzo dobrze.















