W październiku na nasze ekrany wróciła najbardziej nietypowa superbohaterska trylogia Marvela. Terry Matalas, showrunner serialu „VisionQuest”, wyjaśnia nam, jak stworzono surrealistyczny miks gatunków, który oglądamy.
Na platformie Disney+ co środę możecie oglądać nowe odcinki serialu „VisionQuest„, w którym powraca tytułowy bohater (Paul Bettany), wprowadzony jeszcze w filmie „Avengers: Czas Ultrona” z 2015 roku – a przynajmniej jakaś jego wersja. Serialowa miała okazję porozmawiać z showrunnerem o kulisach powstawania projektu.
VisionQuest – jak powstał nietypowy serial Marvela?
W sequelu „WandaVision” możecie zobaczyć, jak zresetowany Vision ukrywa się przed tymi, którzy chcieli wykorzystać go jako broń. W poszukiwaniu nowego sensu istnienia konsultuje się z osobowościami AI wpisanymi w jego programowanie, w tym z Friday, Edith, Jarvisem i niesławnym Ultronem (James Spader). Jego dyskretna egzystencja kończy się, gdy nagroda wyznaczona za jego głowę zmusza go to do ucieczki wraz z Thomasem Shepherdem (Ruaridh Mollica, „Franczyza”), tajemniczym chłopcem, który może być reinkarnacją jego syna.
Oprócz typowej dla Marvela akcji „VisionQuest” wypełniają pytania egzystencjalne, filozoficzne dyskusje prowadzone z – tutaj przyjmującym ludzką wersję – Ultronem, ale też surrealistyczna komedia i liczne nawiązania popkulturowe. O tym, jak w ogóle da się połączyć to wszystko, opowiedział Serialowej twórca i showrunner „VisionQuest” Terry Matalas („12 małp”, „Star Trek: Picard”).
— To dobre pytanie. Cóż, wszystko zaczyna się od pomysłu. Na szczęście po wydarzeniach z „WandaVision” mieliśmy w przypadku tej postaci swoiste czyste płótno – zresztą on sam choćby wygląda jak czyste płótno. To bohater, który przechodził kryzys tożsamości, co stanowi świetny punkt wyjścia dla każdej historii, zwłaszcza w świecie takim jak ten. Cóż za wspaniałe pole do popisu!
Następnie wiedziałem, iż on spotka się ze swoim synem, Tommym. Wiedziałem, iż musi z kimś rozmawiać o tych swoich przemyśleniach – z kimś, przed kim mógłby snuć wywody na temat dziwnych aspektów ludzkiej natury i zastanawiać się, czy w ogóle chce się w to wszystko angażować. Od razu pomyślałem o Ultronie, co od razu nadaje całości określony ton, prawda? Jest w tym trochę humoru, trochę mroku, jest to też dość surrealistyczne. Potem pojawił się obraz tego osobliwego domu i sztucznych inteligencji. Już samo w sobie jest to dość dziwne, nie? Jest to więc okazja do szybkiego zmieniania tonu.
Jak przyznał dalej Terry Matalas, „VisionQuest” prawdopodobnie nie jest serialem dla wszystkich – właśnie dlatego, iż to bardzo specyficzna podróż.
— Czasem bywa wręcz głupiutko. A innym razem robi się bardzo poważnie. Mam nadzieję, iż widzowie dadzą się zabrać w tę podróż. Nigdy nie wiadomo na pewno. Cóż, nie każdemu przypadnie to do gustu. Jest w tym pewien surrealizm, ale mam nadzieję, iż całość okaże się jednocześnie poruszająca i satysfakcjonująca.
Na swego rodzaju wspomnianą wyżej trylogię MCU składają się kolejno: „WandaVision”, „To zawsze Agatha” i „VisionQuest”. Serialowa przedpremierowo widziała już cały tytuł, naszą opinię znajdziecie tutaj: VisionQuest – recenzja serialu.
A ile dokładnie czeka nas odcinków i jaki jest plan emisji? Sprawdźcie tutaj: VisionQuest – kiedy odcinki.













