W „Virgin River” każdy ma swoją faworyzowaną parę – ale choć głosy fanów najczęściej różnią się w doborze ulubieńców, panuje zgoda co do najgorszej dwójki. Czy 7. sezon zdołał odkupić w waszych oczach ten oto męczący wątek? Spoilery.
7. sezon „Virgin River” próbuje wciągnąć nas w historię Denny’ego (Kai Bradbury) i Lizzie (Sarah Dugdale), czyli bodaj najbardziej frustrującej pary w dziejach serialu. Co takiego dzieje się z nimi w nowych odcinkach i jak znoszą to fani hitu Netfliksa?
Virgin River sezon 7 – co z Dennym i Lizzie?
W sieci nietrudno natknąć się na hejterskie komentarze o Dennym i Lizzie – nie brak i takich fanów, którzy otwarcie przyznając, iż sceny z duetem decydują się przewijać. A przynajmniej tak było do tej pory, bo 7. sezon podarował bohaterom parę angażujących chwil.
Przypomnijmy, iż Denny i Lizzie zeszli się jeszcze pod koniec 4. sezonu „Virgin River”. Po niespełna dwóch miesiącach bohaterka zaszła w ciążę i od tej pory wiele wspólnych scenach koncentrowało się na zdrowiu ich przyszłego dziecka – przypomnijmy, iż Lizzie chciała zbadać je pod kątem dziedziczonej choroby Huntingtona. Sezon 7 startuje od pokazania, iż dwójka została rodzicami dziewczynki o imieniu Fumiko – a niedługo po tym rozpoczyna się wątek, który nietrudno uznać za najlepszy od czasu, jak nieznośni bohaterowie zaczęli z sobą sympatyzować.
„Virgin River” (Fot. Netflix)W nowych odcinkach „Virgin River” widzimy, iż opiekuńczość Lizzie przeradza się w paranoję na punkcie zdrowia noworodka. Bohaterka nie dopuszcza do córki najbliższych, obawia się opuszczania domu, a postępujące zaburzenia koniec końców doprowadzają do sceny, w której Lizzie zamyka się w łazience w barze Jacka (Martin Henderson).
Na stopniowe wzbogacanie kreacji Lizzie o tak skrajne emocje zwrócił uwagę m.in. serwis Screen Rant, który pochwalił pracę aktorską Sarah Dukan – w serwisie stwierdzono wręcz, iż jej aktorstwo w 7. sezonie stoi jeszcze wyżej od typowanej zwykle jako najjaśniejsza gwiazda serialu Alexandry Breckenridge. Uwagę w sieci zyskuje też jej ekranowy partner, Kai Bradbury jako Denny. Mężczyznę widzimy w trudnym położeniu, w którym usiłuje zatroszczyć się o Lizzie, zmagając się też z wyzwaniami jakie niesie z sobą rodzicielstwo.
Choć trudno sobie wyobrazić, by dwójka miała znaleźć się w topce najlepszych bohaterów „Virgin River”, trzeba przyznać, iż 7. sezon nareszcie podarował jej interesujący wątek – i szereg boleśnie ludzkich momentów. A co będzie z nimi w 8. serii? Czy twórcy planują kontynuować wątek depresji poporodowej? Oto co mówi o tym showrunner Patrick Sean Smith.
— Nie wiem, czy jej lęk – biorąc pod uwagę do jakiego momentu doszedł w 7. sezonie – będzie się w 8. sezonie jeszcze znacząco rozwijał. Podobała mi się możliwość odejścia od koncentrowania się w ich relacji na fizycznym zdrowiu Denny’ego i przeniesienie uwagi na jej zdrowie psychiczne. Każdy przechodzi swoją własną drogę związaną ze zdrowiem psychicznym i pewnie zobaczymy tego więcej w miarę rozwoju wydarzeń, ale uważam, iż Sarah [Dugdale] wykonała w tym wątku niesamowitą pracę – czytamy na TVLine.
A skoro mowa o 8. sezonie „Virgin River”, co takiego serial ma dla nas w zanadrzu? Następnych 10 odcinków hitu Netfliksa ma koncentrować się na motywach poświęcenia, traumy i cykliczności doświadczeń dotykających mieszkańców Virgin River. Oczekujcie choćby dalszych poszukiwań siostry Claya (Cody Kearsley) i perypetii nowej pary: Muriel (Teryl Rothery) oraz Everetta (John Allen Nelson). W planie jest też kontynuacja tego kluczowego wątku – warto wiedzieć, iż twórca serialu czerpał przy nim ze swoich własnych, niełatwych doświadczeń.









