Val Kilmer, znany między innymi z ról w "Batmanie Forever", "Top Gunie" i biograficznym filmie "The Doors", w którym wcielił się w Jima Morrisona, zmarł 1 kwietnia. Aktor miał 65 lat. Przyczyną śmierci było zapalenie płuc. Smutną wiadomość przekazała jego córka. W przeszłości gwiazdor zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Kilka lat temu zdiagnozowano u niego nowotwór gardła.
REKLAMA
Zobacz wideo Aldona Orman miała wypadek w Albanii. Zdradza, iż groził jej paraliż do końca życia. Wspomina też sepsę i śmierć kliniczną
Val Kilmer chorował na nowotwór gardła. Ze względów religijnych nie chciał się leczyć
Val Kilmer w 2015 roku usłyszał druzgocącą diagnozę - nowotwór gardła. Ze względów religijnych aktor na początku nie chciał podjąć leczenia. Należał bowiem do Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Nauki, które nie uznaje lekarstw. Miał nadzieję, iż w zmaganiach z chorobą pomoże mu gorliwa modlitwa. Za namową dzieci ostatecznie jednak zdecydował się skorzystać z dobrodziejstw medycyny. Leczenie przyniosło pozytywne efekty - w 2020 roku ogłosił, iż jest już zdrowy. Podwójna tracheotomia uniemożliwiła mu jedzenie i picie, a także utrudniała mowę. W 2021 roku premierę miał dokument "Val", który opowiadał o życiu gwiazdora oraz jego walce z chorobą. Film dostał owacje na stojąco na Festiwalu Filmowym w Cannes.
Teraz, gdy trudniej mi mówić, bardziej niż kiedykolwiek chcę opowiedzieć swoją historię
- mówił na ekranie.
Val Kilmer powrócił na ekrany po chorobie. Umożliwiła to sztuczna inteligencja
Pomimo iż w wyniku choroby aktor niemal stracił głos, nie zrezygnował z kariery. Pojawił się między innymi w filmie "Top Gun: Maverick", w którym powrócił w roli porucznika Toma "Icemana" Kazansky'ego. Twórcy filmu wspomogli się sztuczną inteligencją, która pomogła odtworzyć głos Kilmera. "Jestem wdzięczny całemu zespołowi Sonatic, który mistrzowsko odtworzył mój głos w nieprawdopodobny sposób. Dla istot ludzkich zdolność komunikacji leży u podstaw ich egzystencji i efekty uboczne raka gardła sprawiły, iż trudno było mnie zrozumieć. Szansa do opowiedzenia mojej historii głosem, który brzmi autentycznie, to niesamowity dar" - stwierdził gwiazdor w oficjalnym oświadczeniu.