I.
Jak twierdził Jacques Derrida, znaczenie nigdy nie jest w pełni obecne. Jest ono zawsze odłożone w czasie – przeniesione na inne znaki, inne konteksty, inne momenty. Nie ma stabilnego źródła, nie ma ostatecznego miejsca spoczynku. Język, a co za tym idzie, wszystkie systemy znaczeniowe, funkcjonują poprzez różnicę i odłożenie w czasie, poprzez niekończącą się grę śladów. Ta filozoficzna refleksja, kluczowa dla dekonstrukcji, znajduje nieoczekiwane materialne odzwierciedlenie w praktyce Errisa Huigensa, działającego pod pseudonimem Deconstructie. Dla Huigensa dzieło zaczyna się nie jako obraz, ale jako działanie. Gest, który rozciąga się w przestrzeni i po cichu reorganizuje sposób, w jaki ją doświadczamy. Nie jest to sztuka wymyślona w pracowni i przetransportowana do miejsca przeznaczenia. Jest to sztuka, która wyłania się ze spotkania – z fizycznej, trwającej negocjacji między ciałem, materiałem i miejscem. Dzieło nie ilustruje idei; realizuje ją. A to, co nieustannie powtarza, to akt przemieszczenia: przesunięcie znaczenia, zachwianie kontekstu, odłożenie obecności. Huigens doszedł do tej praktyki poprzez lata malowania abstrakcyjnych graffiti w Leeuwarden, gdzie studiował sztukę i projektowanie, a później w Amsterdamie. Ulica nauczyła go, iż powierzchnie nigdy nie są neutralne. Ściany niosą ze sobą czas. Gromadzą na sobie ślady pogody, użytkowania, zaniedbania – warstwy historii, których żadna biała kostka nie jest w stanie odtworzyć. Jego interwencje nie wymazują tych historii; aktywują je. Pojedyncza linia, nacięcie, minimalna forma geometryczna mogą sprawić, iż przestrzeń zreorganizuje się wokół nich. Zniszczona ściana staje się teksturowanym tłem. Powierzchnia, która kiedyś „odczytywała się” jako ruina, zaczyna „odczytywać się” jako obraz.
II.
Huigens interesuje się stanami przejściowymi: nieużytkami, składowiskami piasku, obrzeżami obszarów przemysłowych, opuszczonymi nieruchomościami, przestrzeniami postindustrialnymi. Są to miejsca istniejące pomiędzy kategoriami – niepełniące już swojej funkcji, ale jeszcze nieprzeznaczone do ponownego wykorzystania. To przestrzenie zawieszenia, w których zwykłe współrzędne znaczenia uległy rozluźnieniu. To właśnie to rozluźnienie jest dla niego interesujące. Jego interwencje nie rozwiązują niejednoznaczności tych miejsc; wręcz ją potęgują. Zachęcają do krytycznej analizy przestrzeni i form, zapraszając widzów do dostrzeżenia tego, co zawsze tam było, ale stało się niewidoczne z powodu przyzwyczajenia lub lekceważenia. Metody są różne. Czasami jest to farba: wielkoformatowe czarno-białe prace nakładane bezpośrednio na ściany, geometryczne abstrakcje, które wchodzą w dialog z architekturą, w której się znajdują. Czasami jest to gra z tym, co rzeczywiste, a co wygenerowane przez sztuczną inteligencję: betonowe bloki, pionowe, nieme, brutalne, wstawione w miejsca, które o nie nie prosiły. Ich sama obecność burzy domyślny porządek otoczenia. Tworzy tarcie. Każdy blok jest pęknięciem w ciągłości krajobrazu, znakiem, który odmawia znaczenia.
III.
A jednak w tych gestach kryje się pewna historia. Słownictwo geometryczne, z którego korzysta Huigens, nieuchronnie przywołuje dziedzictwo konstruktywizmu: wiary w abstrakcję jako języka uniwersalnego oraz jako narzędzia racjonalnej reorganizacji świata. jeżeli jednak Huigens czerpie z tego słownictwa, czyni to po to, by je zdekonstruować. Umieszczone w niszczejących obiektach przemysłowych, w opuszczonych krajobrazach, czyste linie abstrakcji geometrycznej stają się świadectwem niedoskonałości i entropii. Konstruktywistyczne marzenie o całkowicie racjonalnym środowisku spotyka się ze swoim przeciwieństwem: przestrzeniami, w których to marzenie się nie powiodło, gdzie czas i zaniedbanie zniweczyły logikę ludzkiego planowania. W pracy artysty tkwi jeszcze jedna utracona przyszłość – bardziej intymna. Huigens wykorzystuje materiały pochodzące z dawnej praktyki swojego ojca, architekta krajobrazu. Dziesięć lat temu uległ on wypadkowi, który spowodował poważne uszkodzenie mózgu. Ojciec i syn planowali współpracę przy projektach łączących sztukę ziemi z architekturą krajobrazu, łączących naturę z kulturą, abstrakcję z elementami naturalnymi. Ta przyszłość nigdy nie nadeszła. Stała się, jak to ujął Huigens, przyszłością utraconą. Jego prace noszą w sobie tę nieobecność. Odzwierciedlają nie tylko to, co było, ale także to, co mogło być, odnoszą się do przeszłości i do przyszłości, która nie nadejdzie. Są jednocześnie pomnikiem i wyrwą. w tej chwili artysta mieszka w domu rodziców i pracuje w dawnej pracowni ojca, archiwizując materiały pozostawione przez ojca. Huigens wykorzystał architektoniczny papier w kratkę do stworzenia nowych kolaży, które również wpisują się w holenderską tradycję pracy z minimalistycznymi formami opartymi na strukturze siatki. Huigens: „On (mój ojciec) był kolekcjonerem tysięcy książek o architekturze, filozofii, krajobrazie, roślinach, sztuce itp. Nauczył mnie, jak być artystą. Upamiętniam go poprzez pracę, formułując kierunek moich działań. Od niego odziedziczyłem pasję do pracy z formą i przestrzenią oraz ich związkami z architekturą”.
IV.
Wystawa w Ośrodku Sztuki Lescer łączy dokumentację fotograficzną i prace wideo z rysunkami oraz wielkoformatowymi obrazami na ścianach, a wszystko to poświęcone jest konkretnej przestrzeni przedwojennego domu, w którym mieści się galeria. Obejmuje ona również dekonstrukcję wcześniejszych dzieł poprzez połączenie materiałów pochodzących z procesu twórczego z tymi pozyskanymi lokalnie. Warunki panujące w tym miejscu różnią się od tych, z jakimi artysta ma do czynienia w swoich zwyczajowych miejscach pracy. Nie jest to ani opuszczony budynek, ani nieskazitelna biała kostka. Porusza się on tu pomiędzy dwoma światami: galerią oraz domem, który zachował swoje historyczne warstwy i nieregularności, ciche ślady poprzednich historii. W tym stanie „pomiędzy” Huigens zwraca uwagę na sam akt tworzenia – na tę wczesną, fizyczną negocjację, w której dzieło zaczyna nabierać kształtu w ramach architektury. Huigens interesuje się napięciem między przedwojennym budynkiem a konwencjami galerii typu „white cube”. Przedwojenne wnętrze ma swoją własną składnię: proporcje, powierzchnie, detale, które świadczą o innej epoce, o innym zestawie założeń dotyczących życia domowego i organizacji przestrzeni. Przestrzeń galerii natomiast dąży do neutralności, do wymazania kontekstu na rzecz autonomicznego dzieła sztuki. Interwencja Huigensa nie próbuje rozwiązać tego napięcia. Zamiast tego bawi się z nim. Jego geometryczne formy nawiązują dialog z oboma konwencjami – uznając historię przestrzeni, a jednocześnie podkreślając współczesną obecność znaku.
V.
Co oznacza znak Huigensa? Przeszłość, przyszłość, teraźniejszość? Być może wszystkie trzy, zawieszone w czasie. Jest to sztuka, która odrzuca wygodę narracyjnego rozwiązania, pozostawiając otwartą lukę między znakiem a znaczeniem, między gestem a interpretacją. To pozostawienie otwartej przestrzeni daje możliwości nie tyle na zrozumienie, co na uwagę. Wolniejszy, bardziej uważny sposób patrzenia.






