Uncharted film – ekranizacja wspaniałej historii, czy było warto?

kulturalnemedia.pl 2 godzin temu

Uwielbiany przez większość ludzi odtwórca roli Petera Parkera, nazwany przez Stana Lee idealnym Spider-Manem, wcielił się w rolę Nathana Drake’a. Historia jest lekko zmieniona – bazuje na dwóch częściach gier i nieco modyfikuje fabułę. Jak poradziła sobie adaptacja od Columbia Pictures?

Problem castingu

Tom, wcielający się w Nathana, jest po prostu za młody. Protagonista, bazując na grach (a jest to główne źródło filmu), powinien mieć 3840 lat. Tom Holland, który na tamten czas miał 25 lat, nie jest ucharakteryzowany ani nie wygląda na starszego, niż jest. Kolejną sprawą jest wygląd głównego aktora. W grach protagonista ma bardziej powściągliwą twarz, inaczej ułożone włosy oraz inną budowę ciała.

Niestety na ten sam problem skazani są inni bohaterowie. Sully, czyli przyjaciel i główny partner bohatera, powinien mieć 64–65 lat, a Mark Wahlberg, czyli odtwórca roli, miał w czasie kręcenia 50. Filmowemu Victorowi zabrakło również charakterystycznych dla tej postaci bujnych wąsów. Bez tego i w odmłodzonej wersji postaci brakowało dużo do growego pierwowzoru.

Fabuła

Jest to połączenie różnych historii, głównie z gier Uncharted 3 i 4. Zacznijmy od tego, iż Nathan poznaje Sully’ego w wieku 25 lat, pracując jako barman w lokalu gastronomicznym. Gra miała na nich nieco inny plan i twórcy postanowili połączyć ścieżki tej dwójki podczas wizyty piętnastoletniego Nathana w Kolumbii, kiedy był on na tropie pierścienia Sir Francisa Drake’a.

Kolejnym dużym minusem jest scena z samolotu – tutaj widzimy protagonistę, gdy jest otoczony luksusowymi samochodami i wysiada z bagażnika wraz z partnerem. W rzeczywistości zostaje on wyciągnięty z szybu samolotu przez jednego z najemników. Ponadto znajdują się tam dwa drogie pojazdy, ale są one przeznaczone do celów wojskowych.

Błędów fabularnych ciąg dalszy

Z innych rażących zmian dostaliśmy wielkie poszukiwania Samuela, czyli brata Nathana, których w rzeczywistości nie było. Ten element został wyjaśniony w czwartej części, podczas gdy braliśmy udział w akcji z więzieniem. Sam podczas próby ucieczki z zakładu został postrzelony i uznany za zmarłego. Nie wysyłał do Nate’a żadnych pocztówek, tak jak miało to miejsce w filmie, tylko pojawił się pewnego dnia po kolejnej już próbie ucieczki z tego samego miejsca – tym razem udanej.

Sceny z licytacją również pozostawiają wiele do życzenia. Zawarcie tego motywu może miało sens dla fabuły filmu, ale nie miało związku z oryginałem. W serii gier odbywało się to z dodatkowym udziałem Sama. Problemem na aukcji był Rafe, który zjawił się, by zdobyć krzyż do kolejnych lat poszukiwań zaginionego skarbu. Kolejną różnicą jest wspomniany artefakt – w filmie złoty, w grze drewniany. Adaptacja stwierdziła, iż zrobi z niego klucz; w oryginale krucyfiks został złamany, ponieważ skrywał w sobie wiadomość.

Blockbustery…

Film o przygodach Toma Hollanda w roli Nathana Drake’a to przykład typowego blockbustera. Oklepana fabuła, w której chodzi tylko o efekty specjalne. Niezbyt inteligentni główni bohaterowie, którzy mają więcej szczęścia niż rozumu, oraz bezsensowne sceny pościgów. Adaptacja była dużym niewypałem; oceny krytyków i fanów mówią same za siebie. Całe szczęście gry bronią się wyśmienitą fabułą i wspaniałą rozgrywką, a ich jedynym minusem (podobnie jak w filmie) jest brak wyraźnych czarnych charakterów o wysokim IQ.

Idź do oryginalnego materiału