Ukryta telewizyjna perełka. Fani kryminałów pokochali ją od pierwszego odcinka

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


"Astrid i Raphaëlle" to jeden z najdłużej kręconych francusko-belgijskich seriali. Pierwszy odcinek o współpracy dwóch policjantek - impulsywnej detektyw Raphaëlle Coste (Lola Dewaere) oraz archiwistki w spektrum autyzmu Astrid Nielsen (Sara Mortensen) zadebiutował w 2019 roku. Do tej pory nakręcono pięć sezonów, które swoją premierę miały m.in. w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Hiszpani i Polsce. W naszym kraju emitowany jest pod tytułem "Kryminalne geniuszki". Szósty sezon zadebiutował w Polsce 5 stycznia na kanale 13 Ulica. My mieliśmy z kolei szansę z wcielającą się w Astrid Sarą Mortensen.


Katarzyna Ulman, Interia: Serial "Astrid & Raphaëlle" odniósł wielki sukces poza Francją. Czy na początku tej przygody spodziewałaś się, iż produkcja i jej bohaterki zostaną tak dobrze odebrane? W czym tkwi ten sukces?
Sara Mortensen: Po pierwsze, jestem bardzo szczęśliwa, iż mogę wykonywać tę pracę, mimo iż są chwile, trochę tak jak w magicznej kuli - czasami trafia się serial, który okazuje się katastrofą, choć nie wiesz kompletnie dlaczego. "Astrid & Raphaëlle" są hitem, za co jestem ogromnie wdzięczna. Odbiór serialu jest wzruszający. Przede wszystkim za sukcesem tej produkcji stoi uniwersalizm tej opowieści oraz przyjaźń, która łączy obie bohaterki. Sam fakt, iż głównymi postaciami są dwie kobiety, a przypomnijmy, iż pierwsza seria wyszła w 2020 roku, było odpowiednim czasem dla produkcji. Wiele z kobiet utożsamiało się z Astrid lub Raphaëlle i ich więzią - są przecież tak od siebie różne, jednak sobie bliskie. No i oczywiście opowiadamy historię o neuroatypowej bohaterce.Reklama


Jak opisałabyś przyjaźń pomiędzy Astrid i Raphaëlle? To właśnie ta więź stanowi trzon serialu, a w nowym sezonie, wiele się zmienia. Tym razem to Astrid będzie musiała w dużym stopniu wspierać Raphaëlle.


- Szósty sezon pięknie opowiada o ich przyjaźni. Na początku pierwszej serii i Astrid, i Raphaëlle bardzo powoli próbują się dotrzeć, odnaleźć w tej relacji, a ich przyjaźń pogłębia się coraz bardziej i staje piękniejsza z sezonu na sezon. W najnowszych odcinkach trochę zmienia się układ sił - Raphaëlle musi poradzić sobie z wydarzeniami z poprzedniej serii. Teraz ona jest bezsilna, a Astrid jest tą osobą, która może jej pomóc i o nią zadbać. Astrid po raz pierwszy musi zaopiekować się Raphaëlle, ale to naturalny proces, ponieważ ich przyjaźń jest zbudowana na zaufaniu. Raphaëlle po tylu latach ufa Astrid na tyle, iż pozwala jej na to, by ją poprowadziła, opierała się na niej. Jednocześnie jest jej z tego powodu trochę wstyd, bo zawsze to ona wspierała Astrid i otaczała ją opieką. Teraz te role się odwróciły. Do tego Raphaëlle obawia się, iż Astrid może być nieco zagubiona, z kolei Astrid jest przerażona, iż Raphaëlle nie wróci do zdrowia i nie będzie już sobą. Cała ta relacja jest bardzo słodka.
Astrid to bohaterka neuroatypowa. Jaki wpływ ma ta postać, zaprezentowana w końcu w jednym z najpopularniejszych francuskich seriali kryminalnych, na postrzeganie osób w spektrum? Jaki jest jej wpływ na widzów?
- Serial zdecydowanie miał wpływ na rzeczywisty świat. Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie, ale powiem tak - dostaję mnóstwo wiadomości w mediach społecznościowych oraz listów od osób w spektrum lub osób zamieszkałych z osobami neuroatypowymi, czy to dzieckiem, mężem, żoną, dziewczyną. Możliwość zobaczenia na ekranie Astrid, która radzi sobie z życiowymi problemami mimo wielu zmagań, niesprawiedliwości czy kłód rzucanych jej pod nogi... Astrid daje radę - jest policjantką, profesjonalistką, rozwija swoją karierę, ma silne więzi z przyjaciółką, ze swoim chłopakiem... Możliwość zobaczenia takiej bohaterki dodaje osobom w spektrum pewności siebie. W listach widzowie piszą: 'dziękuję, iż pokazałaś, iż mogę być przyjacielem, iż można mi zaufać, iż nasze umiejętności są ważne’. Zmieniliśmy trochę zasady. Od debiutu “Astrid i Raphaëlle" prawie w każdym serialu czy filmie pojawia się postać neuroatypowa. Staje się to uniwersalne.


Wyobrażam sobie, iż przez te ostanie sześć, siedem lat i po wszystkich zdarzeniach, jakie miały miejsce w życiu Astrid zmienił się również sposób jej grania. Jak przygotowujesz się do tej roli?
- Rozmawiałam z wieloma osobami w spektrum, obserwowałam, czytałam dużo książek, oglądałam seriale czy filmy dokumentalne. Po sześciu latach przez cały czas czytam każdy tytuł, który pojawia się na ten temat, ponieważ chcę rozwijać tę rolę, dobrze zaprezentować Astrid. Za każdym razem, kiedy dosłownie wchodzę w buty mojej bohaterki, myślę sobie: ‘rany, nie spartol tego". Nie mogę popełnić błędu, muszę być skoncentrowana w 100 procentach. To jest ta pierwsza chwila - a później wodze przejmuje Astrid. Kiedy buduję postać rozgryzam kim jest, co robi, jak może zareagować na daną sytuację.
- Wiem, jaki rytm ma Astrid - jak chodzi, jak mówi, jak odwraca wzrok, by nie patrzeć ludziom w oczy, jednak kiedy wchodzę na plan to ona przejmuje kontrolę. Nie wiem wcześniej, jak zareaguję. Czasami myślę: ‘ta scena będzie łatwa’, a na koniec okazuje się, iż się rozpłakałam i nie wiem w zasadzie, co się stało. Niekiedy wydaje mi się, iż tę scenę będzie trudno zagrać, a po zakończeniu czuję radość, ponieważ okazało się to łatwiejsze niż myślałam. Po prostu staję się Astrid. Uczę się kwestii i czekam, co się stanie w danej chwili. Tak jakby Astrid rozwinęła się beze mnie. Zrobiła to sama.
Co było największym wyzwaniem podczas pracy na planie? Czy jakiś odcinek, był szczególnie bardzo trudny, intensywny?
- Były dwie takie sceny - jedna związana ze śmiercią jej ojca. Za każdym razem, kiedy Astrid mówi 'mój tata' napływają mi łzy do oczu. Nie wiem dlaczego, ale tak po prostu jest. Zawsze są to trudne sceny. Druga z kolei miała miejsce w poprzednim sezonie, kiedy scenarzyści wpadli na pomysł z epilepsją. Zastanawiałam się: 'czy Astrid nie walczy już z wieloma problemami? Chcecie dorzucić epilepsję’? Teraz więc zgłębiam ten temat, ponieważ, jeżeli jedna rzecz, której absolutnie nie znoszę, to brak szacunku do ludzi. o ile powiedzą mi, iż będę grać kucharkę, to spędzę osiem godzin dziennie ucząc się gotować. Jak posługiwać się nożem, itd. Mówiąc o epilepsji musiałam zrozumieć dokładnie czym objawia się to choroba, jak radzi sobie z tym Astrid?
Zobacz też: Przed laty kultowy serial dał jej międzynarodową sławę. Dziś powraca w nowym hicie


Co zaskoczyło cię najbardziej w szóstym sezonie?
- Najbardziej zaskoczyły mnie dwa pierwsze odcinki szóstej serii, kiedy Raphaëlle ląduje w szpitalu. To był świetny zwrot akcji. Kiedy przeczytałam końcówkę sezonu szóstego z kolei, zadzwoniłam do autora i zapytałam, czy sobie ze mnie żartuje. Tak kończymy sezon? Czy to koniec serialu? Musisz mi powiedzieć, bo o ile tak, to naprawdę chcę cieszyć się z tego czasu. A w ogóle, to jak mogłeś to napisać? Byłam w szoku, kiedy przeczytałam ostatnią scenę. Widzowie nie są gotowi.
Czy kiedy zaczynałaś pracę na planie, lata temu w pierwszym sezonie, podejrzewałaś, iż będziesz Astrid grać tak długo?
- W ogóle. Kiedy kręciliśmy odcinek pilotażowy myślałam, iż będzie to film. Jednorazowa przygoda. Dlatego tak skonstruowałam Astrid. Nadałam jej charakter, sposób chodzenia, mówienia. Gdybym wiedziała, iż ta przygoda potrwa siedem lat, może uprościłabym ten proces? Okazało się jednak, iż ja byłam jedyną naiwną osobą na planie - wszyscy byli pewni, iż powstanie cały sezon i będzie hitem. Ja tego nie dostrzegłam, bo byłam tak bardzo skoncentrowana na uczynieniu Astrid jak najbardziej realną i prawdziwą. Byłam Astrid i jakoś mi to uciekło.
Czy umiałabyś wybrać ulubiony sezon? Na przykład pierwszy, ponieważ był to początek, czy bardziej szósty - ze względu na nową dynamikę pomiędzy Astrid i Raphaëlle?
- Nie, ale powiem ci coś w sekrecie.
Słucham.
- Nie obejrzałam wszystkich sezonów, ponieważ trudno mi patrzeć na Astrid. Ale mam ulubione sceny, jak np. ta, w której Astrid po raz pierwszy całuje Tetsu, jednak nie pamiętam kręcenia tej sceny, bo byłam jakby w innym świecie. Producent choćby do mnie podszedł i zapytał, czy wszystko jest w porządku. Po prostu byłam tak skoncentrowana. Uwielbiam moich współpracowników, operatorów, całą ekipę filmową. Moja ulubiona rzecz w Astrid, to sam fakt, iż mogę ją grać.
Zobacz też: Cichy hit, który pokochali krytycy. Jeden z seriali, o których mówi się za mało
Idź do oryginalnego materiału