Ukraiński portal “Europejska Prawda” opisał plan Nawrockiego na wybory parlamentarne w 2027 roku. Według autora analizy prezydent chce zjednoczyć prawicę i wciągnąć do współpracy ugrupowanie Grzegorza Brauna. Publicysta nie ma wątpliwości, kto na tym straci.
Tekst autorstwa Jurija Panczenki, współzałożyciela “Europejskiej Prawdy”, ukazał się 19 października 2026 roku i dotyczy układu sił na polskiej prawicy przed wyborami. Wnioski są niepokojące. Publicysta przekonuje, iż w Polsce nabiera kształtu scenariusz bardzo groźny dla Ukrainy.
Plan Nawrockiego zaczyna się od wyborów do Senatu
Punktem wyjścia jest wywiad, który 13 października opublikowała “Rzeczpospolita”. Prezydent zadeklarował w nim gotowość objęcia patronatem wspólnej strategii prawicy w wyborach do Senatu. W gronie możliwych uczestników znalazła się Konfederacja Korony Polskiej.
Prezydent tłumaczył, iż partii z poparciem wyborców i przedstawicielami w parlamencie nie da się pominąć.
Nie możemy udawać, iż nie ma w Polsce Grzegorza Brauna i wyborców Grzegorza Brauna
– mówił. Zaznaczał przy tym, iż z wieloma poglądami europosła “radykalnie” się nie zgadza.
Senatorów wybiera się w jednej turze w okręgach jednomandatowych, a w takim systemie przewagę mają najwięksi gracze albo sojusze kilku partii, które nie odbierają sobie nawzajem głosów. Stąd rozmowy o okręgach. Liczy się każdy z nich.
Cztery okręgi dla ugrupowania Brauna
Jak ustalił Onet, rozmowy dotyczą około 50 okręgów, w których prawica ma realne szanse. Wstępnie 17 z nich miałoby przypaść Prawu i Sprawiedliwości. Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego dostałby sześć lub siedem okręgów. Konfederacja Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka wystawiłaby kandydatów w dziewięciu lub dziesięciu.
Cztery okręgi miałyby trafić do ludzi Brauna. Kolejnych 12-14 przewidziano dla osób związanych z prezydentem. Tak powstałaby frakcja Karola Nawrockiego w Senacie. Niezależna od partyjnych central.
Panczenko zauważa, iż udział w takim porozumieniu przełamałby izolację Korony, a dla jej lidera byłby szansą na polityczną wiarygodność i wyjście poza dotychczasowy elektorat. Braun zyskałby sporo. Co w zamian dostałby prezydent? Według publicysty poparcie ugrupowania Brauna w przyszłym Sejmie.
Jednym z wariantów miałby być rząd mniejszościowy, w którym Korona nie dostałaby ministerstw, ale wspierałaby gabinet swoimi głosami podczas kluczowych głosowań w Sejmie. Misję tworzenia rządu prezydent mógłby powierzyć swojemu kandydatowi. Wśród możliwych nazwisk pada Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta.
Ukraiński publicysta ostrzega przed konsekwencjami
“Europejska Prawda” określa partię Brauna jako prorosyjską. Przypomina też antyukraińskie wypowiedzi jej lidera. Ton jest ostry. Zdaniem autora Karol Nawrocki jest bardziej krytyczny wobec Kijowa niż obecny rząd, a choćby niż większość posłów PiS. Gdyby przyszły gabinet zależał od głosów Korony, relacje polsko-ukraińskie czekałyby bardzo trudne czasy.
Plan Nawrockiego ma jednak słabe punkty. Jarosław Kaczyński wykluczał koalicję z Braunem. Niezadowoleni są też obecni senatorowie PiS, których w nowym Senacie byłoby co najmniej o połowę mniej. Część z nich grozi samodzielnym startem. To realne zagrożenie. Publicysta dodaje, iż sojusz z Braunem może zmobilizować wyborców obecnej koalicji.
W analizie nie obyło się bez wpadki. Jak zwrócił uwagę “Wprost”, autor pomylił większości wymagane w Sejmie. Do odrzucenia stanowiska Senatu wystarczy bezwzględna większość głosów. Trzy piąte potrzebne są dopiero przy wecie prezydenta.
Przypomnijmy, iż jeszcze we wrześniu Kancelaria Prezydenta wysyłała inne sygnały. Wojciech Kolarski mówił wtedy, iż nie wyobraża sobie partii Brauna w prawicowym pakcie senackim pod egidą prezydenta. Korona zapowiedziała wówczas, iż sama wystawi kandydatów we wszystkich okręgach. Teraz sytuacja wygląda inaczej.
Źródło zdjęć: Akpa










